Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

piątek, 9 listopada 2012

"Namiętność" Lauren Kate

Opis:

W każdym życiu wybiorę ciebie. Tak, jak ty zawsze wybierałeś mnie. Na zawsze.

Luce była gotowa umrzeć za Daniela. I to właśnie robiła. Raz za razem. Luce i Daniel stale odnajdywali się. po czym wkrótce zostawali boleśnie rozdzieleni - Luce umierała, a Daniel pozostawał samotny i nieszczęśliwy. Może wcale nie musi tak być...

Luce jest pewna, ze coś - lub ktoś - w jednym z jej wcześniejszych wcieleń może jej pomóc w obecnym. Dlatego wyrusza na najważniejszą podróż swojego życia... powraca w przeszłość, by na własnie oczy zobaczyć swoje romanse z Danielem... i odnaleźć klucz, dzięki któremu ich miłość mogłaby przetrwać.

Cam i legiony aniołów oraz Wygnańców rozpaczliwie praną pochwycić Luce, lecz nikt bardziej gorączkowo niż Daniel. On goni za Luce przez ich wspólne przeszłości, przerażony tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zmieniła historię.
Wtedy bowiem ich ponadczasowa miłość mogłaby zginąć... na zawsze. 


Moja opinia:
Spodziewałam się o wiele więcej, niż otrzymałam. Miałam nadzieję na oderwanie się od nauki, zapomnienie o własnych problemach i wciągnięcie w świat aniołów i demonów. Niestety, gubiłam się i zapominałam gdzie właściwie Luce się teraz znajduje. Sama główna bohaterka okropnie mnie drażniła. Zachowywała się jak rozpieszczona dziewczynka, która musi otrzymać to czego chce za wszelką cenę, nie ważne kogo tym zrani. 


Od początku serii Daniel był moją ulubioną postacią. Niby facet idealny, w z świeczką takiego szukać. Ale już nie mogę tego perfekcjonizmu znieść. W tej powieści polubiłam Cama. Ujawniła się jego dobra część. Ma wady i zalety, czyli właściwie jest taki, jacy powinni być wszyscy bohaterowie - realistyczny (mimo swej anielskiej natury). Na przykładzie powszechnie znanego Zmierzchu przekonaliśmy się, jakie tragiczne skutki może mieć wyidealizowanie postaci i bezsensowna historia. A cykl Upadli niestety zmierza w tym kierunku. Jedynie zakończenie odrobinę mnie zaciekawiło. Wreszcie cała opowieść nabrała jakiegoś sensu i mam nadzieję, że ostatnia część cyklu wyjaśni nam te wszystkie zawiłości oraz naprawi to, co Namiętność zepsuła.


Powieść polecam jedynie tym, którzy mają za sobą dwie poprzednie części. Być może oceniłam Namiętność zbyt surowo, dlatego chętnie poznam wasze opinie ;)


Moja ocena: 5/10.

Pozdrawiam!


Ta piosenka po prosty mnie zauroczyła. A wykonanie jest według nie dużo ciekawsze od oryginału. Mam nadzieję, że się spodoba ;)



wtorek, 25 września 2012

"Gone. Faza druga: Głód" Michael Grant

Opis:
Po trzech miesiącach sytuacja w ETAPie wygląda jeszcze gorzej niż na początku. Resztki radości z powodu zniknięcia dorosłych rozwiały się jak dym - absolutna wolność przemieniła się w absolutny koszmar. Wśród zdesperowanych dzieciaków narasta agresja. Silni i słabi. Obdarzeni mocą i ci, którzy pozostali "normalni" - dwa zwalczając się obozy. Dostępny dla wszystkich alkohol nakręca spiralę gniewu i strachu. Kończy się żywność, nawet McDonalds nie ma już zapasów. Nadchodzi pora GŁODU.


Ale głód to coś więcej niż potrzeba fizyczna. Istnieją różne rodzaje pragnienia. Sam Temple, opiekun Perdido Brach musi zmagać się nie tylko z przyziemnymi problemami ciała. Coraz więcej dzieci zyskuje nadnaturalne moce, coraz więcej zwierząt ulega mutacjom... Z dnia na dzień ETAP staje się coraz bardziej nieprzyjaznym miejscem. Coś przejmuje kontrolę nad kolejnymi mieszkańcami strefy, coś pożera ich umysły. Również zamieszkująca kopalnię Ciemność odczuwa rozdzierający głód. I za wszelka cenę pragnie go zaspokoić!


Moja opinia:
Druga część serii Gone jest równie wciągająca, jak pierwsza.


Walka pomiędzy Cainem i Samem rozpoczyna się na nowo. Tym razem pojawia się nowy, tajemniczy przeciwnik, Ciemność, który działa jedynie na swoją korzyść. Głód jest już namacalny, a problemy namnażają się w zawrotnym tempie. Nie ma chwili wytchnienia, nieustanna walka pożera energię, której i tak nie ma jak uzupełnić.


Michael Grant ponownie zaskoczył mnie swymi umiejętnościami narracyjnymi. Czytając Fazę drugą nie myślałam o niczym innym, dałam się wciągnąć bez reszty w realia ETAPu. Niebezpieczeństwa wywoływały we mnie autentyczny strach o los bohaterów. Kolejne wydarzenia zaskakiwały i zmieniały moje opinie na temat poszczególnych postaci. W pewnym momencie zupełnie już nie wiedziałam, czego się po tej powieści spodziewać. Bohaterowie zostali dokładnie przedstawiony i każdy z nich był inny. Różnili się charakterami i problemami, z którymi przyszło się im zmierzyć.


Serię Gone polecam każdemu. ETAP to miejsce jedyne w swoim rodzaju, a zrezygnowanie z poznania go byłoby niepowetowaną stratą.


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!


I jeszcze piosenka, idealnie pasująca do tej serii :)


poniedziałek, 17 września 2012

"Kłamca" Jakub Ćwiek

Opis:
METAFIZYKA NIGDY NIE BYŁA ŁATWYM BIZNESEM, ALE ODKĄD NIE MA BOGA, ANIOŁY NIE GAJĄ FAIR.

Ocalony po szturmie na Valhallę Loki - adoptowany syn Odyna, ten który miał być przyczyną końca świata nordyckich bogów oraz patron oszustów i zdrajców w jednej osobie - postanawia przyłączyć się do zwycięzców i staje się anielskim chłopcem na posyłki. Tak przynajmniej sądzą archaniołowie, coraz bardziej zależni od pomocy nowego sojusznika. I może mają rację... Są bowiem na tym i na tamtym świecie sprawy, których po prostu nie da się załatwić z aureolą nad głową. Do ich załatwienia niezbędny będzie Loki - tylko czy można ufać komuś, kto był bogiem-kłamcą?



Moja opinia:
Właśnie takie książki mogą przekonać opornych, że warto sięgać po powieści polskich autorów. Osobiście również przez długi czas nie ufałam w umiejętności naszych rodaków, ale teraz już sama nie wiem dlaczego. Wśród książek autorów każdej narodowości zdarzają się lepsze i gorsze pozycje. W Polsce jest podobnie. Wystarczy dobrze poszukać, a również wśród powieści polskich autorów można znaleźć wartościowe i wciągające utwory. 


Długo czatowałam na tę powieść w bibliotece, ale warto było czekać. Książka napisana jest lekkim, bardzo przyjemnym w odbiorze językiem. Nie ma zbędnych opisów ani upiększeń. Czytając Kłamcę mogłam bez przeszkód wyobrazić sobie sytuację ze wszystkimi szczegółami. Jakub Ćwiek po prostu maluje przed czytelnikiem żywe obrazy. Aż trudno później uwierzyć, że to tylko fikcja.


Co do głównego bohatera, sądzę, że czytelniczki mogą czuć się w pełni usatysfakcjonowane. Silny, przystojny, uroczo bezczelny Loki przypadł mi do gustu od pierwszych stron. Już jakiś czas jestem fanką tego nordyckiego boga, więc Kłamca był dla mnie lekturą obowiązkową.


Ta powieść jest przepełniona świetnie wykreowanymi postaciami, głównie męskimi. Poza Lokim szczególnie polubiłam archaniołów Michała i Gabriela. Ale nie, nie będę wam o nich opowiadać, bo się rozkręcę i napiszę za dużo ;)


Kłamca jest jak najbardziej godny polecenia. Bardzo przyjemna lektura na leniwy wieczór.


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!



A na koniec zwyczajowy utwór klimatyczny. Mam nadzieję, że się spodoba ;)


niedziela, 16 września 2012

"Ostatnie poświęcenie" Richelle Mead

Opis:

Podejrzewałam, że ktoś mnie wrobił. W zbrodnię, której nie popełniłam. I nie chodziło o błahostkę, lecz o zabójstwo. Nie zrozumcie mnie źle. Zbijałam wiele razy. Złamałam niejedną zasadę (a nawet prawo). Z całą pewnością jednak nie byłam królobójczynią. 


Nigdy dotąd Rose nie miała takich kłopotów. Zawsze myślała, że zginie w walce. Tymczasem wygląda na to, że zostanie stracona i nie może liczyć na sprawiedliwy proces. Dla królobójczyni nikt nie ma litości... A burzliwa przeszłość dziewczyny świadczy przeciwko niej. Na szczęście Rose zostali jeszcze oddani przyjaciele, którzy muszą pomóc jej w ucieczce z więzienia, a także Dymitr. Czy po powrocie do świata żywych chłopak na nowo nauczy się kochać?


Moja opinia:
Bardzo długo czekałam na szansę przeczytania tej książki. Swoją przygodę z Akademią wampirów zaczęłam już bardzo dawno. Jest to jedna z najlepszych serii o wampirach, jakie się ukazały. Gdy już Ostatnie poświęcenie wpadło w moje ręce, zwlekałam z sięgnięciem po nią. Kocham przeżywać wraz z Rose te wszystkie wspaniałe przygody i nie mogę się pogodzić z tym, że to już ostatnia powieść z tej serii. Przywiązałam się do tej porywczej, opiekuńczej i zabawnej dziewczyny. Jest jedną z moich ulubionych bohaterek i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane przeczytać całą serię ponownie.


W szóstej części Akademii Wampirów sytuacja na dworze komplikuje się jeszcze bardziej niż w poprzednich tomach. Jako, że historia przedstawiona została z punktu widzenia Rose, która musi uciekać i ukrywać się przed strażnikami, wydarzenia z dworu zostają opisane jedynie wybiórczo. Na szczęście Rose jest połączona z Lissą specyficzną więzią i może "podglądać" wydarzenia, w których uczestniczy jej przyjaciółka. Dzięki temu i Rose, i czytelnik jest informowany na bieżąco.


Dworskie intrygi i zagadka dotycząca zabójcy królowej skutecznie napędzały akcje. Bez wahania dałam się wciągnąć w rozwiązywanie tajemnic i również typowałam kolejnych podejrzanych o zabójstwo królowej. Jednak autorka rozegrała tę grę po mistrzowsku i do końca nie podejrzewałam nawet prawdziwego sprawcę morderstwa. Należą się jej brawa.


Nareszcie rozwiązuję się też problem trójkąta miłosnego - Rose wreszcie wybiera pomiędzy Dymitrem a Adrianem. Szczerze mówiąc miałam wątpliwości, któremu z nich kibicować. W Ostatnim poświęceniu Adrian pokazał się z tej lepszej strony. Stał się opiekuńczy i zdecydowany wszystko poświęcić dla miłości. Chwilowo porzucił swoje pijackie przyzwyczajenia, by pomóc Rose wybrnąć z kłopotów. Zaczęłam go naprawdę lubić i widziałam przyszłość Rose u jego boku. I właśnie w tym momencie Dymitr znów stał się tym dawnym, seksownym i tajemniczym Dymitrem, który zdobył moje serce w poprzednich częściach. Po prostu nie umiałam się zdecydować. Na szczęście wybór należał do Rose i wierzę, że podjęła najlepszą decyzję ;)


Akademia wampirów to seria godna polecenia. Utrzymuje poziom do ostatniej części, a zakończenie w pełni zadowala. Bardzo żałuję, że to już ostatni tom. Aż zakręciła mi się łezka w oku. Kolejne części byłyby tylko niepotrzebnym przeciąganiem i zepsułyby tę serię. Ale mimo wszystko żal po rozstaniu pozostaje. Ponowne czytanie tej samej historii to nie będzie to samo. 


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!


piątek, 14 września 2012

"Niepokój" Maggie Stiefvater

Opis: 
To jest opowieść o chłopaku, który kiedyś był wilkiem, i o dziewczynie, która niespodziewanie dla chłopaka i siebie zaczęła się przemieniać w wilka.

Nadchodzi wiosna. Sam jest człowiekiem, ale tym razem to z Grace zaczyna się dziać coś dziwnego. W dodatku rodzice próbują ją rozdzielić z Samem - skupieni jak zwykle tylko na sobie, nie zwracają uwagi na to, jak bardzo ranią córkę. Isabel po śmierci brata zaprzyjaźnia się z Grace. Po długiej zimie w domu Sama pojawia się nowy wilk, Cole - niepokojący gość, który odmienia życie każdego z nich.

Nie wiedziałam, że istnieje tyle różnych sposobów na to, by powiedzieć żegnaj...



Moja opinia: 
Kontynuacja Drżenia zrobiła na mnie podobne wrażenie jak pierwsza część. Niepokój jest pełen miłości, wspaniale prostej i szczerej.

Miłość trudno opisać tak, by nie brzmiało to tandetnie i pusto. Pani Stiefvater zrobiła to bardzo zgrabnie. Przeżywałam każdą chwilę z bohaterami i dogłębnie odczuwałam każdą emocję. Ich miłość nie była opisana z często spotykanym przejaskrawieniem. To uczucie było budowane przez krótkie, codzienne chwile wypełnione miłością. Dlatego właśnie ta opowieść dotarła do mojego serca i wygodnie się w nim rozgościła. 


Nagle ogarnęła mnie euforia i uśmiechnąłem się szeroko na myśl o tej kosmicznej loterii, którą wreszcie wygrałem. Zaryzykowałem wszystkim i zdobyłem wszystko, i oto byłem tutaj, poza światem i w samym jego centrum.


W Niepokoju pojawia się nowa postać - Cole. Jest on zupełnym przeciwieństwem Sama. Arogancki, bezczelny i egoistyczny. Chyba właśnie dlatego tak przypadł do gustu Isabel. Tworzą bardzo ciekawą parę i potrafią zmieniać się nawzajem. Oboje mają ciężkie przeżycia za sobą i nie chcą się przyznać do uczucia, które pojawiło się między nimi.


    - Nie boisz się? - zapytała nagle Isabel.
  Otworzyłem oczy. Nawet się nie zorientowałem, że zacisnąłem powieki.
    Jej spojrzenie było przenikliwe.
   - Czego?
   - Utraty siebie.
   - Na to właśnie liczę - powiedziałem jej prawdę.


Polecam tę powieść wszystkim, którzy mają za sobą Drżenie i pokochali tę książkę tak, jak ja. Z pewnością się nie zwiedziecie ;)


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!


Dodaję również piosenkę, którą pokochałam z całego serca i nie mogę przestać jej nucić.



niedziela, 9 września 2012

"Siedem promieni" Jessica Bendinger

Opis:
Widzisz rzeczy, których nie widzi nikt inny. Znasz ludzkie sekrety, lęki, pragnienia. Twój pocałunek ma siłę elektrycznego wstrząsu i może zabić was oboje.


Jesteś kimś więcej, niż ci się wydaje... To jedno zdanie z tajemniczego listu wywraca do góry nogami poukładany świat siedemnastoletniej Beth. Wkrótce zaczyna doświadczać tajemniczych wizji i odkrywać prawdę, jakiej nie przeczuwała - o swojej przeszłości i o sobie samej. Tak niezwykłą, że Beth wątpi w swoje zdrowe zmysły. Ale jest przy niej Richie - i jego miłość daje jej siłę. Lecz tajemniczy dar, którym jest naznaczona, może oznaczać, że będzie musiała wyrzec się miłości...



Moja opinia:
Siedem promieni jest całkiem przyjemną lekturą,ale nie obyło się bez paru niedociągnięć. Wiele razy chciałam przerwać czytanie i dać sobie spokój, ale bardzo, bardzo nie lubię niedokończonych książek. Potrafią czasem prześladować ;)


Akcja w tej powieści jest dość wolna i występują częste przestoje. Mimo ciekawych pomysłów i interesującego rozwoju wydarzeń, książka czasami była po prostu za mało dynamiczna. Cały czas chciałam ją po prostu szybko przeczytać i mieć już za sobą, by zająć się bardziej wciągającymi lekturami. Powieść była wypełniona po brzegi opisami, dotyczącymi przeróżnych sytuacji, przedmiotów, postaci, które spowalniały rozwój wydarzeń. I choć były naprawdę wnikliwe, to jednak przeszkadzały w wgłębianiu się w powieść.


    Tylko jedna osoba rozumiała jej prawdziwą naturę. Nieznajomy, który w swoim liście wyraził wszystko. List przyszedł pewnego dnia, cały złoty jak jej oczy. Na pergaminie wypisano motto:
      Ja jestem tą, która nad przepaścią ludzkiego pożądania puszy się jak paw. Spójrz, jak dumnie kroczę. Przemawiam do wibracji obłędu, która zgromadziła się w kulturze żądzy, pragnienia i władzy. Moje lustro nauczy cię patrzeć na siebie. nagiego. Jestem wyzwolicielką prawdy. jadę na platformie uczciwości i w każdym momencie życia dostrzegam widowisko. Karmię faktami. Oto moja parada.


Pozytywną cechą tej powieści jest piękny i naprawdę pouczający morał, ale nie będę psuć niespodzianki, zdradzając go. Aby dojść do tej prawdy, Beth musi zmierzyć się ze swoimi lękami, gniewem i otaczającymi ją przez całe życie kłamstwami. I ja czytając Siedem promieni zastanawiałam się nad swoim życiem, porażkami, sukcesami i marzeniami. 

      Ludzie tworzą tyle skorup. Motyle robią to najlepiej. Zamieniają się w mleczko w kokonie. Gąsienica po prostu się skrapla. Staje się całkowicie płynna, wyobrażasz to sobie? A potem przybiera postać motyla. Ale zanim zdoła polecieć, musi z całej siły napierać skrzydłami na ochronną powłokę. Jeśli otworzysz kokon, zanim skrzydła będą dostatecznie mocne, motyl nie przeżyję. Tylko że to jest instynktowne i nie boli. Bardzo mało osób godzi się na te fazy przejściowe. Ludzie wybierają ból, żeby pamiętać kim są. Ty nie stanowisz wyjątku.

     Kiedy słyszysz, jak ktoś mówi o czymś, o czym nigdy nikomu nie powiedziałeś, zaczyna ci się krztusić mózg. Odniosłam wrażenie, że jest daleko przede mną, a ja z trudem próbuję ją dogonić.


Siedem promieni to dobra książka, ale niestety czytałam lepsze. Pomysł na fabułę dobry, lecz wykonanie nie zachwyciło. Czuję niedosyt, a polecam tę książkę tym, którzy nie mają akurat pod ręką lepszej powieści.


Moja ocena: 6/10.

Pozdrawiam!

piątek, 7 września 2012

"Cisza" Becca Fitzpatric

Opis:
Nora budzi się w zupełnie obcym świecie. Nie potrafi sobie przypomnieć wydarzeń z kilku ostatnich miesięcy. Jedynym pomostem łączącym ją z przeszłością jest powracające wspomnienie czarnych, magnetycznych oczu...

Czy odzyska pamięć? Czy odnajdzie ukochanego?
Czas nagli, gdyż Nora i Patch Będą musieli podjąć desperacką wlkę z siłami zła. Zła, które może zrujnować ich wspólną przyszłość - na zawsze.


Nie rozumiał, że cokolwiek jest lepsze od niczego. Że szklanka pełna do połowy jest lepsza od pustej. Niewiedza to najgorsza forma upokorzenia i cierpienia.


Moja opinia:
W trzecim tomie cyklu Szeptem sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana niż w Crescendo. Nora, po powrocie do domu, cierpi na amnezję - nie pamięta nic z ostatnich pięciu miesięcy. Od tej chwili jest całkowicie zależna od swoich bliskich, znajomych i od tego, co zdecydują się jej powiedzieć na temat zapomnianych przez nią miesięcy. Nora musi się nieźle starać, by wyciągnąć od ludzi to, czego nie chcą jej powiedzieć. Cały czas próbuje czytać między wersami, by odkryć tajemnice skrywane przez ludzi, których kocha. Czytelnik, wraz z Norą, stara się przypomnieć sobie minionych pięć miesięcy i zdarzenia, które nastąpiły po poznaniu Patcha. Główna bohaterka spotykała ludzi, których nie znała, a którzy wiedzieli o niej wszystko. 



   Tak jakby odebrano mi część pamięci. Skradziono i zastąpiono ją próżnym lękiem. Poczułam się oszukana, jak gdyby ktoś zepchnął mnie z wysokiego podium, nie ostrzegając co chce zrobić. Spadałam i sam ten bezwład był sto razy gorszy od strachu przed upadkiem. Niekończąca się czeluść i siła przyciągania, której nie sposób się oprzeć...



Cisza opowiada o czasie bardzo trudnym dla Nory, ale w pewnych momentach potrafiłam płakać ze śmiechu. Autorka, tak jak w poprzednich częściach, doskonale wplatała w akcję sytuacje komiczne. Oczywiście i w Ciszy Nora nie ma chwili wytchnienia, ciągle musi ratować życie swoje i osób, które kocha. Patch znów jest jej ukochanym wybawicielem i nawet zaniki w pamięci Nory nie są w stanie zniszczyć uczucia, które dzielą.


Jest to piękna historia, którą naprawdę warto poznać. Pochłonęłam Ciszę w ekspresowym tempie i polecam z całego serca!


Moja ocena: 10/10.

Pozdrawiam!


niedziela, 2 września 2012

Stosik nr 5


No i wakacje dobiegły końca. Były stanowczo za krótkie. Nie wykorzystałam tego wolnego czasu tak, jak chciałam, przez choroby, które mnie dopadły: leczenie kanałowe zęba i naderwanie stawu skokowego :( A we wrześniu, ze względu na szkołę i dodatkowe zajęcia pozaszkolne, posty będą pojawiać się rzadziej i raczej w weekendy. Ale obiecuję, ze będę się starać i nie zaniedbam bloga ;) 

Dziś przedstawiam stosik książek, które przytaszczyłam z biblioteki. Po prostu nie mogłam się powstrzymać :) Od której powinnam według was zacząć?



Od góry:

1. Jessica Bendinger, Siedem promieni
2. Patricia Briggs, Więzy krwi
3. Libba Bray, Zbuntowane anioły
4. Darren Silan, Cyrk Odmińców
5. Michael Grant, Gone, Faza druga: Głód
6. Richelle Mead, Ostatnie poświęcenie
7. John Flanagan, Zwiadowcy, Bitwa o Skandię
8. Becca Fitzpatric, Cisza


A oto piosenka, którą ostatnio najczęściej słucham. Odpowiada mojemu bojowemu nastrojowi ;)


Pozdrawiam!

piątek, 31 sierpnia 2012

"Talizman mocy" Licia Troisi

Opis:
Nihal, ostatni półelf Świata Wynurzonego i jej towarzysz, młody mag Sennar, nie mają za wiele czasu, by swój świat uratować przed zagładą. Dopiero wtedy, gdy uda im się odnaleźć osiem magicznych kamieni i umieścić je w tajemniczym amulecie, mają szansę złamać moc tyrana. Jednak na ich drodze czyha śmierć.


Niebezpieczna podróż Nihal zaczyna się na Wolnych Krainach, ostatnim bastionie, który oparł się władzy tyrana. Wspólnie z małym Laio i smokiem Oarfem przemierza Krainę Wody, Krainę Morza i Krainę Słońca. Przy użyciu siły magicznej udaje się jej wizualizować miejsca, gdzie znajdują magiczne kamienie. Każdy z nich jest ukryty w magicznej skrzyni i pilnowany przez osobnego strażnika. Wydanie kamieni nastąpi dopiero  po pomyślnym zdaniu niebezpiecznego egzaminu. Gdy widać, że Nihal traci siły, Sennar podejmuje poszukiwania następnego kamienia. Ale Sennar nie należy do kręgu wtajemniczonych. Nie wolno mu wejść na świętą ziemię, w której spoczywają skrzynie. Jeśli dotknie kamieni, na Wynurzony Świat spadnie wielkie nieszczęście.  Czy uda się im odnaleźć wszystkie osiem kamieni i umieścić je w talizmanie mocy, który pokona tyrana w decydującej bitwie?



Moja opinia:
To już trzecia część Kronik Świata Wynurzonego. Zwlekałam z przeczytaniem tego tomu najdłużej jak się tylko dało, bo to oznacza rozstanie z tym wspaniałym światem i bohaterami. Niestety wszystko się kiedyś kończy, a czas biegnie nieubłaganie, więc i na Talizman mocy przyszedł wreszcie czas.


Język, jakim posługuje się pani Troisi jest lekki i przyjemny w odbiorze, a jednocześnie bardzo bogaty. Do samego końca Kroniki Świata Wynurzonego utrzymują poziom.


W ostatniej części Nihal musi odwiedzić wszystkie krainy, więc każdą z nich poznajemy odrobinę lepiej. Świat Wynurzony to wspaniałe miejsce, pełne tajemniczych zakątków. Aż żal go nie odwiedzić, choćby tylko we własnej wyobraźni. Bardzo podobał mi się sposób kreowania bohaterów. Nie ma jednoznacznego podziału na postacie całkowicie dobre i zupełnie złe. Każdy miał wybór. Jak skończyli, to tylko konsekwencja ich decyzji. Ten brak podziału na czarne i białe uczynił postacie bardzo realne i ciekawe.


Zakończenie Kronik Świata Wynurzonego to wielkie, wspaniałe widowisko, którego nie można przegapić. Doskonałe zwieńczenie trylogii. Polecam ją z całego serca wszystkim miłośnikom fantastyki i dobrej, wciągającej książki.



Moja ocena: 10/10.


Polecam!



Wstawiam również świetny utwór, którego często słuchałam podczas czytania Kronik Świata Wynurzonego.


niedziela, 26 sierpnia 2012

"Spalona" Kirstin Cast, P.C.Cast

Opis:
W Domu Nocy źle się dzieje. Zoey Redbird znalazła się na rozdrożu: ze złamanym sercem, patrząc, jak rozpada się wszystko, w co wierzyła, ma ochotę na zawsze pozostać w Zaświatach. Jednocześnie tęskni do przyjaciół, wątpiąc, czy kiedykolwiek uda jej się do nich powrócić. Jedyną osobą wśród żywych, która może do niej dotrzeć, jest Stark. Pozostało mu tylko siedem dni, by odnaleźć drogę...

Tymczasem Stecie Rea skrywa tajemnicę, która - choć grozi zniszczeniem świata - jest być może kluczem do sprowadzenia Zoey.



Moja opinia:
Jest to już siódmy tom serii Dom Nocy i dla mnie już raczej ostatni.


Pierwsze cztery części jeszcze mi się podobały. Ale z każdą kolejną książką o Zoey mówię sobie, że już więcej po następną nie sięgnę. Więc dlaczego przeczytałam Spaloną? Bo trudno dostać tę książkę, a gdy już miałam okazję, po prostu mnie skusiło. Może to wina tej pięknej okładki ...


W Spalonej intrygujące jest to, że mimo strasznie drażniących, banalnych i zwyczajnie tępych postaci oraz na siłę przeciąganej fabuły, książka potrafi wciągnąć. Dzieje się to głównie dzięki szybkości kolejno następujących wydarzeń. Akcja pędzi tak szybko, że irytacja wszystkimi niedociągnięciami nie zdążyła osiągnąć krytycznego poziomu.


O ile w Nocarzu, o którym pisałam w czerwcu, wulgaryzmy były umiejętnie dobrane do sytuacji, nadawały wypowiedziom bohaterów specyficznego charakteru oraz oddawały powagę wydarzeń, to w Spalonej przekleństwa wydają się być tylko po to, by wypełnić puste miejsca w dialogach. Irytują i niepotrzebnie przedłużają tekst.


Nie polecam tej powieści, podobnie jak jej poprzednich części. Strata czasu i szkoda nerwów. Jest wiele lepszych lektur, które tylko czekają na głodnych wrażeń czytelników ;)


Moja ocena: 3/10.


Pozdrawiam!

czwartek, 23 sierpnia 2012

"Mroczny sekret" Libba Bray

Opis:
Wspaniały portret epoki wiktoriańskiej, pełen szeleszczących spódnic, tańczących cieni i niebezpieczeństw czyhających w nocy. Niepokojący klimat, aura tajemniczości.

Gemma Doyle to osóbka uparta i przekorna. Ma 16 lat, kiedy trafia do londyńskiej Akademii Spence po tragedii, która spotyka jej rodzinę w Indiach. Jest samotna, dręczy ją poczucie winy i nękają ponure wizje przyszłości. W nowej szkole Gemma zawiera przyjaźń z najbardziej wpływowymi dziewczętami, odkrywa w sobie nadprzyrodzone zdolności, a także dowiaduje się o dawnych powiązaniach swojej matki z mrocznym stowarzyszeniem nazywanym Zakonem.



Moja opinia:
Mroczny sekret to interesująca opowieść o dziewczynie takiej jak my, której przyszło żyć w zupełnie innych czasach.


Poczucie winy po śmierci matki bezustannie ją dręczy, a życie w świecie pełnym kłamstw i pozerstwa nie przynosi jej już żadnej radości. Z biegiem wydarzeń Gemma przechodzi przemianę. Staje się odpowiedzialna, odważna i zakochuje się. Dowiaduje się, co to rozczarowanie, strach i poczucie bezradności.


Z ogromną przyjemnością śledziłam losy Gemmy i wczuwałam w jej sytuację. Zastanawiałam się, czy postąpiłabym tak samo, czy znalazłabym w sobie tyle odwagi będąc na jej miejscu. Powieść wciągnęła mnie do swego świata, którego nie chciałam opuszczać jeszcze długo po zakończeniu lektury. Bohaterki Mrocznego sekretu mają różne charaktery, pragnienia i problemy. Połączyła je natomiast przyjaźń i wspólny, niesamowity sekret. Z biegiem czasu dojrzewają i dokonują ważnych wyborów.

     Ale przebaczenie... Trzymam się tego niewielkiego okruchu nadziei i tulę go mocno, pamiętając, że w każdym z nas mieszka dobro i zło, światło i ciemność, sztuka i ból, wybór i żal, okrucieństwo i poświęcenie. Każdy z nas jest swoim własnym chiaroscuro, własnym kawałkiem iluzji, który stara się przerodzić w coś konkretnego, coś realnego. Musimy sobie to wybaczyć. Muszę postarać się wybaczyć sobie. Ponieważ trzeba ogarnąć ogromne połacie szarości. Nikt nie może cały czas żyć w pełnym świetle.


Powieść pani Bray, zgodnie z tytułem, to mroczna i tajemnicza książka. Wciąga w świat, pełen sekretów, w którym chętnie spędziłabym jeszcze kilka godzin. Szczerze polecam absolutnie wszystkim.



Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!


piątek, 17 sierpnia 2012

"Błękit szafiru" Kerstin Gier

Opis:
Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Gemain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę... Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość... 


Nic nie zatrzyma miłości: ni rygle, ni bramy.
Przez wszystko przejdzie.
Początku nie ma, od zawsze bije skrzydłami
I na wieki biła będzie.



Moja opinia:
Druga część Trylogii Czasu jest równie emocjonująca i wciągająca jak pierwsza.


Akcja rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym skończyła się w poprzednim tomie. Gwen musi zmierzyć się z tymi samymi problemami, co poprzednio. Sprowadzają one do jednego głównego problemu - iść za głosem serca czy bezwzględnie kierować się rozumem? Do tego Gwen cały czas grozi niebezpieczeństwo, z którym walczy dzielnie, najlepiej jak potrafi.


Powieść po brzegi wypełniona jest akcją, która nie pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Pani Gier potrafi wzbudzić ogromną ciekawość i głód kolejnych przygód, jak również rozbawić do łez, a emocje bohaterów są oddane po prostu doskonale.


Gwen po raz pierwszy spotyka Paula i Lucy. To wyglądające naprawdę dziwnie spotkanie wzbudzi kontrowersje oraz kłótnie pomiędzy Gwen i Gideonem. W dodatku Hrabia de Saint Gemain ewidentnie ma coś na sumieniu. Wszechobecne intrygi i tajemnice to właśnie to, co lubię w tej trylogii najbardziej.


Błękit szafiru nie przeczytałam, a pochłonęłam. Dotarłam do ostatnich stron w mgnieniu oka i już nie mogę się doczekać, aż dorwę w swoje ręce trzecią część. Polecam Trylogię Czasu z całego serca!



Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!




niedziela, 12 sierpnia 2012

"Nienasyceni" Meg Cabot

Opis:
Masz już serdecznie dość opowieści o wampirach? Meena Harper też. Niestety jej szef uważa, że wątek wampiryczny doskonale sprawdzi się w telenoweli, której scenariusz pisze Meena. Jakby nie miała dość problemów ze zjawiskami paranormalnymi: w końcu nie każdy potrafi tak jak ona przewidywać śmierć innych ludzi. Ale prawdziwe kłopoty zaczną się dopiero, gdy spotka Luciena... choć mogłoby się wydawać, że to chodzący ideał - piekielnie inteligenty, nieludzko przystojny i nieziemsko seksowny.



Moja opinia:
Osobiście jestem wielką fanką utworów Meg Cabot. Ma swój wyjątkowy, niepowtarzalny styl, który spodobał mi się już od pierwszej jej książki, z którą się zetknęłam. I tak jak pozostałe, powieść Nienasyceni również pokochałam.


Bohaterki w powieściach Meg Cabot są silne, inteligentne i mają specyficzny, lekko sarkastyczny humor. Wiedzą czego chcą i mimo wielu bardziej czy mniej przygodnych miłości, nie spuszczają oka z obranego celu. Mają silny charakter i lubią od czasu do czasu przejąć inicjatywę w związku. Taka również jest Meena - polubiłam ją od razu.


Kolejną zaletą Nienasyconych jest wartka akcja. Ta książka wciągnęła mnie natychmiast. Wprawdzie występują tu wampiry, ale mam wrażenie, że są one jedynie dodatkiem, dopełnieniem akcji. Słowo 'wampir' powtarza się często i występuje dużo postaci z tego gatunku, ale najwięcej uwagi przyciągał wątek miłości Meeny i Luciena oraz walka pomiędzy dwoma potężnymi wampirami - Lucienem i Dimitrem. Bardzo spodobało mi się takie przedstawienie zdarzeń. Uczyniło to kolejne spotkanie z wampirami mniej irytującym.


      - To nie jest śmieszne. Wiesz co myślę o wampirach. 
    - Wiem - odparła Leisha trochę znudzonym tonem. - Jak to szło? W świecie mizoginicznych potworów wampiry są najgorsze?
    - Właśnie tak. Zawsze wybierają na ofiary ładne kobietki, bo te najłatwiej zabić. A jednak z jakiegoś powodu kobiety to kręci. 
    - Mnie nie. Chcę zginąć z ręki syna Frankensteina. Lubię dużych. I głupich. Tylko nie mów Adamowi.


     Bycie martwym to nigdy nie jest happy end.
     Bo kiedy jesteś martwy, jest tylko nicość.
    Zawsze miała nadzieję, ze poza nicością jest jakieś drugie życie, coś, czego nie umiała dostrzec, bo ona sama nie była martwa. 


Podsumowując, szczerze polecam Nienasyconych. Jest to przyjemna powieść, pozwalająca oderwać się od rzeczywistości i trochę pomarzyć o ciekawszym życiu, miłości lub naprawdę niezapomnianych przygodach.



Moja ocena: 9/10!


Pozdrawiam!



A na koniec trochę mocniejsza piosenka niż zwykle ;)


piątek, 10 sierpnia 2012

"Księżniczka wampirów" Alyxandra Harvey

Opis:
Solange Drake jest pierwszą dziewczyną, która przyszła na świat w rodzinie wampirów. Od zawsze wiedziała, że jej przeznaczeniem jest zostać królową wszystkich wampirzych plemion. A to oznacza, że ze wszystkich stron grozi jej niebezpieczeństwo - od wampirów-zalotników pragnących pojąć ją za żonę, po łowców nagród, których zamiarem jest zgładzić Solange i całą jej rodzinę. Kiedy zostaje uprowadzona, jej starszy brat Nicholas i najlepsza przyjaciółka Lucy wyruszają jej na ratunek. Ale czy Lucy oprze się kuszącym spojrzeniom Nicholasa? I jaki los spotka Solange, jeśli odda swoje serce łowcy wampirów, który udzieli jej pomocy w obliczu śmiertelnego zagrożenia czyhającego na nią na królewskim dworze?



Moja opinia:
Jest to powieść, o której raczej szybko zapomnę. Dość schematyczna i przewidywalna, choć zadziwiająco wciągająca.


Język, którym posługiwała się autorka był prosty i łatwy w odbiorze, ale przeszkadzało mi pomijanie w dialogach imiona osób, które wypowiadały poszczególne kwestie. Na początku można było się łatwo domyślić, ale po paru zdaniach już nie wiedziałam kto co mówi. 


Same postacie były raczej schematyczne i w sumie niewiele mam do powiedzenia na ich temat. Lucy jest porywcza, odważna i lubi kłócić się z Nicholasem, natomiast Solange to łagodna, spokojna dziewczyna, która woli samotność. To w sumie tyle, jeśli chodzi o głównych bohaterów. Dla mnie za mało. Ten aspekt powieści wymaga solidnego dopracowania.


Muszę jednak przyznać, że wątek miłosny był dość rozbudowany i śledzenie rozwoju uczucia wiążącego Nicholasa i Lucy sprawiało mi niemałą przyjemność. Akcja rozwijała się w dość szybkim tempie, unikając postojów i sądzę, że to właśnie dlatego powieść potrafiła wciągnąć.


Podsumowując, powieść jest niewymagająca i przy pewnych zapasach cierpliwości, pozwala na oderwanie się od rzeczywistości. Jednak jest też przewidywalna i nic nowego nie wnosząca. Może więc lepiej poszukać naprawdę wartościowej pozycji.


Moja ocena: 6/10.


Pozdrawiam!


A na koniec przedstawiam kolejną piosenkę. Mam nadzieję, że się spodoba ;)


czwartek, 9 sierpnia 2012

Stosik nr 4

Bardzo długo byłam nieobecna, gdyż właśnie wróciłam z kilkunastodniowej kolonii w Albanii.  To naprawdę piękny kraj z cudownymi widokami (potęga tamtejszych gór jest niewiarygodna), niesamowicie czystym morzem i gościnnymi ludźmi. Miałam okazję być pierwszy raz na kamienistej plaży (tylko takie występuję w Albanii) - to prawdziwy raj bez wiecznie przyklejającego się i wszędzie włażącego piasku. Obiecuję, że postaram się nadrobić zaległości jak najszybciej. Tymczasem przedstawiam wam najnowszy stosik - oczywiście wszystkie książki pochodzą z biblioteki ;) - oraz piosenkę, która ogromnie mi się spodobała. Pozdrawiam!




Od góry:
1. Meg Cabot, Nienasyceni
2. Ewa Białołęcka, Wiedźma.com.pl
3. Andrzej Ziemiański, Achaja
4. Bettina Belitz, Pożeracz snów
5. Sophie McKenzie, Więzy krwi
6. A.G. Taylor, Meteoryt
7. Alyxandra Harvey, Księżniczka wampirów
8. Jonathan Maberry, Wilkołak


poniedziałek, 16 lipca 2012

"Proroctwo sióstr" Michelle Zink

Opis:
Bliźniaczki Lia i Alice Milthorpe właśnie zostały sierotami. W dodatku stają się dla siebie śmiertelnymi wrogami. Kiedy każda z nich odkrywa swoją rolę,jaką spełnia w proroctwie, obracającym kolejne pokolenia sióstr przeciwko sobie,dziewczyny zostają uwikłane w przerażającą tajemnicę. Tajemnicę, na którą składa się znamię na nadgarstku, śmierć rodziców, księga, mężczyzna oraz życie pełne sekretów...Lia i Alice nie wiedzą, komu mogą zaufać. Wiedzą jedynie to, że nie mogą ufać sobie wzajemnie.


To nie przypadek, że ojca znaleziono martwego na podłodze w Ciemnym Pokoju,że wkrótce potem odkryłam znamię, obserwowałam niesamowite obrzędy odprawiane przez moją siostrę i dostałam tę dziwną, ukrywaną książkę. Nie mam pewności,co to wszystko znaczy i czy te wydarzenia łączą się ze sobą, ale sądzę, że tak. I mam zamiar dowiedzieć się, w jaki sposób.



Moja opinia:
Proroctwo sióstr to wyjątkowa powieść. Jestem pewna, że jeszcze długo będę ją wspominać. Ma pewien specyficzny charakter i potrafi wywołać w czytelniku silne emocje.


Pomysł Michelle Zink na fabułę jest dość oryginalny. Poznajemy dwie siostry, których przeznaczeniem jest walka przeciwko sobie, choć jednocześnie się kochają. Nie mogą ufać sobie nawzajem i muszą walczyć, aby nie stać się marionetkami w rękach swych wrogów. Siły nadprzyrodzone, czyli anioły, demony i dusze stanowią część świata, w którym niebezpieczeństwo może się pojawić w każdej chwili i w nieoczekiwany sposób. Lia musi się strzec nie tylko siostry, ale i istot, których w ogóle nie rozumie. Jej życie jest trudne, naznaczone stratą ludzi, których kochała i wypełnione sekretami.


    - Byłyśmy po przeciwnych stronach od zawsze, Lia. Nigdy nie miałyśmy okazji, by stać się czymś więcej niż rywalkami. Nawet teraz tego nie rozumiesz? Ciągle chcesz dostrzegać winę po jednej albo drugiej stronie? Czy nie możemy po prostu pogodzić się z tym, że takie jest nasze przeznaczenie? Że obydwie jesteśmy bez winy?
       Opieram głowę o łóżko, przyglądając się delikatnym żłobieniom kolumienki.
    - To prawda, że nasze imiona zapisano w przepowiedni dawno temu. Ale miałyśmy wybór. Obydwie. Zawsze jest wybór. Ty podjęłaś swoją decyzję, a ja swoją. Szkoda tylko, że nasze decyzje się różnią.


Język, jakim książka została napisana, w połączeniu z wydarzeniami i przemyśleniami głównej bohaterki tworzą specyficzny, mroczny klimat. To jedna z tych powieści, które są w stanie sprawić, że zaczynasz rozglądać się w poszukiwaniu tajemniczych cieni i zastanawiać się, czy ktoś cię obserwuje ukradkiem. Wszechobecne tajemnice sprawiają, że czytelnik nie domyśla się, co wydarzy się za moment. 


Polecam Proroctwo sióstr absolutnie wszystkim. Ta powieść przeniesie was w świat pełen niesamowitych tajemnic, w którym przeznaczeniu nie da się uciec.



Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!




I piosenka, która również jest w pewien sposób tajemnicza.


czwartek, 12 lipca 2012

"Tropiciel" Orson Scott Card

Opis:
Gruntowne szkolenie nauczyło Rigga dochowywać tajemnic. Tylko jego ojciec zna prawdę o niezwykłym darze syna - talencie widzenia ścieżek przeszłości. Lecz gdy ojciec ginie, Rigg ze zdumieniem dowiaduje się, jak wiele sekretów przed nim zataił. Tajemnic o przeszłości syna, jego tożsamości i przeznaczeniu. A kiedy Rigg odkrywa, że jego dar pozwala mu nie tylko widzieć przeszłość, ale również ją zmieniać, przyszłość nagle staje się co najmniej niepewna.


Przyrodzone dziedzictwo pcha go ku pokrętnej drodze, mimowolnie wikłając w rozgrywki dwóch stronnictw. Jedno pragnie wynieść go na tron, drugie pozbawić życia. Chcąc nie chcąc, musi podać w wątpliwość całą nabytą wiedzę, przezwyciężyć ograniczenia swojego talentu... i wyrzec się wpływu na własne przeznaczenie.


Moja opinia:
Najtrafniejsze określenie tej książki to genialna. Nie mam pojęcia, ile wiedzy należy zgromadzić i jak bardzo rozwiniętą wyobraźnię należy mieć, żeby napisać tak niesamowitą powieść. W dodatku nie ma absolutnie żadnego szczegółu, do którego mogłabym lub chciałabym się przyczepić.


Powieść została napisana przystępnym i ciekawym językiem. Orson Scott Card przedstawił wymyślony przez siebie świat w sposób nie pozwalający czytelnikowi na nudę. Od pierwszych stron akcja nabiera zawrotnego tempa. Bohaterowie wciąż znajdują się w niebezpieczeństwie. Z biedaków stają się bogaczami, a w momentach pozornego spokoju i bezpieczeństwa są ciągle obserwowani przez nieprzyjaciół. Przyjaźń Rigga i Umba jest poddawana licznym testom, a sami chłopcy dojrzewają i uczą się samodzielności. Ich niezwykłe umiejętności pomagają im ujść z życiem. W wielu książkach można znaleźć bohaterów na przykład czytających w myślach. Ale z darem widzenia dróg przebytych przez jakikolwiek żywy organizm w dowolnym czasie jeszcze się nie spotkałam.


Sama konstrukcja powieści jest bez zarzutu. Na początku każdego rozdziału dwie lub trzy strony opowiadają o wydarzeniach na pewnym statku kosmicznym. Początkowo są to jedynie dialogi pomiędzy niejakim Ramem, a zbędnym. Dopiero pod koniec wyjaśnia się co one miały wspólnego z przygodami Rigga i jego przyjaciół. Z czasem zauważałam pewne powiązania, ale odpowiedź na moje pytanie znalazłam dopiero w ostatnim rozdziale. W tym rozdziale bohaterowie dowiadują się również o misji, którą muszą wykonać, aby uratować swój świat. Ale nie będę wam psuła przyjemności odkrywania tych wszystkich tajemnic. Mogę jedynie namawiać was do sięgnięcia po te niesamowitą powieść. Moją reakcją po jej przeczytaniu było jedno wielkie Wow!



Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!

poniedziałek, 9 lipca 2012

"Czerwień rubinu" Kerstin Gier

Opis:
Pewnego dnia piętnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII. wieku.



Moja opinia:
O Czerwieni rubinu czytałam mnóstwo pozytywnych recenzji. Spodziewałam się powieści, która mnie zachwyci i na długo pozostanie w pamięci. Czy sprostała oczekiwaniom?


Pierwsza część Trylogii Czasu bez wątpienia ma swój niezwykły urok i klimat. Osobiście uwielbiam wszystko, co związane z podróżami w czasie. Interesujący wydaje mi się ubiór i sposób wysławiania się ludzi z minionych epok, a takich akcentów nie brakuje w tej powieści.


Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z punktu widzenia Gwendolyn (choć w książce częściej można spotkać Gwen), a więc to ją poznajemy najlepiej. Jest osobą dość nieśmiałą i z pozoru przeciętną, ale w głębi kryje się niezależna, odważna, stanowcza i ciekawa świata dziewczyna. Nie daje sobie "w kaszę dmuchać". Ma swoje zdanie i nie daje się zwieść Gideonowi, przystojnemu i bardziej doświadczonemu Podróżnikowi. Jest twarda, choć wydaje się, że nie jest tego w pełni świadoma. Mam nadzieję, że z czasem odkryje swój potencjał.


Bohaterowie Czerwieni rubinu mają szczęście żyć w świecie, w którym podróże w czasie są możliwe. Na pewno wielu ludzi (w tym ja) dałoby się pokroić za możliwość odbycia choć jednej. Na szczęście dzięki tej powieści możemy choć posmakować tego pięknego świata. Naprawdę warto. Polecam z całego serca!


Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!



Przedstawiam wam piękną piosenkę, która cały czas krążyła po mojej głowie, gdy czytałam Czerwień rubinu



niedziela, 8 lipca 2012

"Drżenie" Maggie Stiefvater

Opis:
Historia z Mercy Falls zaczyna się w momencie, gdy jeden ze szkolnych kolegów Grace, zostaje zagryziony przez wilki. Jak głosi plotka, jego ciało w tajemniczych okolicznościach znika z kostnicy. Tymczasem Grace, sama jako dziecko pogryziona i cudem uratowana przed sforą, od lat widuje pod swoim domem wilka o pięknych złotych oczach... Przy każdym rozdziale podana jest temperatura otoczenia. To ona ma decydujący wpływ na postać człowieka-wilka, którego chłód zmienia w zwierzę.

Granica między dobrem a złem nie jest tożsama z granicą między człowiekiem a wilkiem. Opowieść o wilkołakach to klucz do sedna tego, co najważniejsze dla młodych ludzi: do miłości, przyjaźni, ale i do samotności czy nieuniknionego okrucieństwa. Można w niej odnaleźć źródła rywalizacji, zazdrości, a także wybaczania.


Moja opinia:
Piękna historia o miłości w wilczej oprawie. Wciąż powstają często nic nie wnoszące, przewidywalne i podobne do siebie powieści paranormalne, najczęściej o wampirach i wilkołakach, a ja mimo, że wiele razy się na nich sparzyłam, nadal po nie sięgam. Zawsze zwycięży ciekawość i chęć sprawdzenia, czy może właśnie ta powieść jest warta przebrnięcia przez wszystkie pozostałe. Drżenie pozwoliło mi uwierzyć, że jednak można napisać dobrą powieść w tak strasznie oklepanym temacie.


Drżenie jest inna niż większość wilkołackich książek paranormalnych. Tamte historie najczęściej łączy irytująco naiwna bohaterka, która jest zakochana w swym wybranku na zabój. On jest całym jej światem, po prostu nie może bez niego żyć, ble, ble, ble. Z chłopakiem jest jeszcze gorzej. Jest święcie przekonany, że ukochana nie da sobie rady bez niego, musi ją bronić nawet przed muchą, obchodzić się jak z jajkiem, a gdy okazuje się, że jeszcze nie mówią im o bardzo ważnych rzeczach po to żeby je chronić, nie mogę się powstrzymać od uderzenia w czoło. Drżenie jest inne. Opisuje historię dojrzałej i świadomej miłości wrażliwego, a zarazem męskiego, faceta po przejściach oraz inteligentnej i odpowiedzialnej dziewczyny, która wie czego chce i nie boi się o to walczyć. 


Będąc ze sobą potrafili w ciszy pobyć razem bez skrępowania. Było w tym coś urzekającego. Gdy działo się już naprawdę źle i Sam potrzebował pomocy, Grace nie zachowywała się nie wiadomo jak bohatersko, ani pochopnie, jak to bohaterki paranormali mają w zwyczaju. Miała mózg i potrafiła z niego korzystać. W wielu momentach dziwiłam się jej opanowaniu. Zachowanie Sama również było bez zarzutów. Nie narzucał się, był świadomy tego, że Grace to nie bezbronna dziewczynka, którą trzeba bez przerwy ratować, lecz silna osoba, która świetnie sobie w życiu radzi. 


Główni bohaterowie posiadali te cechy, które uważa się za cenne i godne naśladowania. Mieli wiele problemów, z którymi musieli się zmierzyć, razem lub osobno. Nie byli bez wad. Kłócili się, a w innych momentach pewne słowa po prostu nie mogły im przejść przez gardła. To jednak czyniło ich historię realną i tak piękną.


Polecam tę powieść właściwie wszystkim, nawet zdeklarowanym przeciwnikom romansów. Historia miłości Grace i Sama po prostu urzeka, aż trudno oderwać się od lektury. 


Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!

środa, 4 lipca 2012

"Dziewiąty mag" A.R. Reystone

Opis:
Obok naszego świata istnieje drugi równoległy, którego przed złem chronią smoki, istoty potężne i święte. Niestety z niewiadomych przyczyn zaczynają chorować. Nikt nie jest w stanie im pomóc. Dlatego specjalni wysłannicy muszą się udać do naszego świata, aby odnaleźć tego, który uratuje smoki. Ariel, zwyczajna kobieta po przejściach, a konkretnie po burzliwym rozwodzie, żyje z dnia na dzień. Kocha córkę i pracę w klinice weterynaryjnej. Jest przekonana, że nic więcej już na nią w życiu nie czeka. Jednak wszystko się zmieni, gdy pewnego dnia napadną na nią cztery karły o skórze w odcieniu fioletu i o żółtych ślepiach...


Odgłosy ucichły. Zmarszczył brwi. Wydawało mu się? Nie! Zobaczył zarys postaci szybującej w ich kierunku od strony, z której przyszli. To coś poruszało się bezszelestnie, ale podążało ich śladem! A im było bliżej, tym więcej makabrycznych szczegółów Marcus dostrzegał - począwszy od ogromnych pazurów, na ostrych jak brzytwy kłach skończywszy...



Moja opinia:
Kolejna świetna powieść fantastyczna o smokach. Nie spotkamy tutaj wielu zaskakujących zwrotów akcji, ale mimo wszystko trudno oderwać się od lektury. Głównie za sprawą barwnych opisów świata równoległego, pełnego zadziwiających stworzeń, elfów, pegazów, magów, eliksirów i roślin o niezwykłych właściwościach. Magia po brzegi wypełnia świat opisywany przez panią Reystone. Autorka wykazała się naprawdę świetną umiejętnością barwnego i treściwego przedstawienia stworzonego przez nią świata tak, aby nie przestraszyć czytelnika wszystkimi informacjami naraz.


Uwielbiam czytać o smokach, fascynują mnie od dawna. Nie da się nie zakochać w ich inteligencji i ogniu. W Dziewiątym magu są one traktowane jak święte, a przedstawianie im kobiet jest uznawane za obrazę, brak szacunku. Ta dyskryminacja zirytowała mnie bardzo. Na szczęście okazało się, że smoki nie mają takiego zdania o kobietach, jak sądzono, więc odetchnęłam z ulgą.


Smoki potrzebują pomocy, gdyż z czasem tracą siły, a młode wykluwają się coraz rzadziej. Marcus (człowiek) i Fabien (Elf) mają za zadanie chronić konsultanta do spraw smoków (czyli Ariel) przed niebezpieczeństwami. Nie zawsze im się to udaje, ale już wiele razy uratowali jej życie. Oczywiście Ariel również wiele razy wyciągała ich z tarapatów. 


Bardzo ważnym wątkiem powieści była relacja Ariel i Marcusa. Od początku im kibicowałam i miałam nadzieję, że mimo Losowania i tych okropnych przeszkód prawnych, zdołają być razem. Czasem podczas czytania w ogóle zapominałam, że bohaterowie to w gruncie rzeczy dorośli ludzie, już po trzydziestce. Ariel i Marcus zachowywali się jak para zakochanych nastolatków, którzy boją się powiedzieć sobie nawzajem o uczuciach, bo nie widzą przyszłości w swym związku. Książka urwała się w bardzo ważnym momencie, gdy akcja osiągała najwyższą prędkość. Rozumiem takie zakończenie rozdziału, ale nie książki. Przecież ja umrę z ciekawości. A kolejna część nawet nie pojawiła się na polskim rynku. 


Jest jeszcze tyle szczegółów, które mnie zafascynowały, ale o których nie mogę napisać, bo zepsułabym wam przyjemność ich poznawania podczas czytania. Szczerze polecam i niecierpliwie czekam na kolejną część.


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!

niedziela, 1 lipca 2012

"Gone. Faza pierwsza: Niepokój" Michael Grant

Opis:
Niewielkie miasteczko w Stanach Zjednoczonych, środek dnia. Nagle, bezszelestnie i bez zapowiedzi z Perdido Beach i okolic znikają wszyscy dorośli. W strefie o promieniu 20 mil nie ma nikogo powyżej piętnastego roku życia.
Zero nauczycieli.
Zero lekarzy.
Zero policjantów.
Zero kontroli!

Raj na ziemi? Pozbawieni opieki, środków medycznych i ograniczeń, młodzi ludzie muszą zbudować nowe społeczeństwo. Nie wydostaną się poza strefę. Nikt nie przybędzie na ratunek. Niektóre dzieci odkrywają w sobie dziwną moc, która pozwala czynić cuda - leczyć rany, przesuwać przedmioty. Albo zabijać...
Czy Sam Temple wyjaśni zagadkę Perdido Beach nim skończy piętnaście lat i zniknie? Ma na to dokładnie 299 godzin i 54 minuty.


Moja opinia:
Świetna książka. Wciąga właściwie od razu i trzyma do ostatniej strony. Wciąż pojawiają się nowe niebezpieczeństwa, a prawa fizyki praktycznie nie obowiązują. To skutecznie podsyca ciekawość, która rośnie i rośnie, ale na jej zaspokojenie musi jeszcze długo czekać. Gdy pojawia się wreszcie odpowiedź na jakieś pytanie, od razu nasuwają się kolejne, mnożąc się bez końca.


Bohaterowie stają przed ogromnym wyzwaniem - muszą prowadzić względnie normalne życie bez dorosłych i z ograniczonymi zapasami żywności. Mają w swych szeregach osoby, którym zależy na władzy i są gotowe dążyć do niej, nawet po trupach. Niektórzy mają moce, które pomagają im przeżyć. Jednak każdy z nich musi wybrać pomiędzy władzą, a spokojnym życiem. Muszą też pogodzić się ze świadomością, że w dniu piętnastych urodzin znikną i właściwie nie wiedzą czy umrą, czy po prostu zostaną gdzieś przeniesieni.


Wszędzie zagadki i tajemnice, a przede wszystkim ciągłe niebezpieczeństwo. Książkę pochłonęłam się jednym tchem i polecam ją każdemu. Jedynym szczegółem, którego nie mogę ogarnąć jest... może wyrażę to pytaniem... czy naprawdę na świecie mogliby żyć czternastolatkowie zdolni do zabijania swych rówieśników z zimną krwią?


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!

niedziela, 24 czerwca 2012

"Misja Sennara" Licia Troisi

Opis z okładki: 
Pół-Elfowi Nihal udaje się coś niebywałego: jako pierwsza dziewczyna stanie się jednym z rycerzy smoczego zakonu. Jej towarzysz Sennar wyrusza tymczasem na niebezpieczną wyprawę w poszukiwaniu Świata Zanurzonego, gdzie spodziewa się znaleźć pomoc w walce przeciwko tyranowi.

Światu Wynurzonemu grozi zagłada. Tyran stoi u wrót, by narzucić swoją ciemną moc jego mieszkańcom. By sprowadzić pomoc, rada magów posyła młodego Sennara do krainy Świata Zanurzonego. Jednak nikt nie wie, gdzie znajduje się to podziemne państwo. Mimo wzburzonych fal, magicznych przeszkód i mrocznych morskich straszydeł, udaje mu się dotrzeć do cudownego podwodnego kraju. Mieszkają tu ludzie w ogromnych szklanych amforach, które są połączone siecią szklanych korytarzy prowadzących do miast i wsi. Przed setkami lat uciekli przed wojną, która opanowała Wynurzony Świat i tu znaleźli swoje schronienie. W trosce o swoje bezpieczeństwo postanowiono, by każdego intruza od razu likwidować. Czy uda się jednak Sennarowi znaleźć wśród nich sprzymierzeńców i uchronić swój lud przed zagładą?


Sennar popatrzył na nią. Twarz Nihal była pozbawiona wyrazu. W jej oczach nie dało się wyczytać ani smutku, ani cierpienia. Stała tak przed nim wyprostowana, nieruchoma i zimna jak nagrobek.
    Wziął jej dłoń w swoje i mocno ścisnął.
    - Wiem, co wydarzyło się wczoraj w bitwie. Nihal, pewnego dnia to wszystko się skończy.
    - Już nie potrafię w to wierzyć - szepnęła.
    - Ale musisz, bo nadzieja to wszystko, co mamy.
\

Moja opinia:
Wreszcie poznałam dalsze losy Nihal i Sennara. Moje zdanie na temat Kronik Świata Wynurzonego absolutnie się nie zmieniło, a druga część jak najbardziej sprostała moim oczekiwaniom po lekturze Nihal z Krainy Wiatru.


Pierwszy tom podniósł poprzeczkę bardzo wysoko, ale i w tej powieści przygody Nihal są równie pasjonujące, pełne niespodzianek i szalonej akcji, jak w poprzedniej. Pojawiło się parę scen miłosnych, spektakularnych zwycięstw ale i miażdżących porażek.


Początkowo narracja prowadzona jest z punktu widzenia Sennara, który wyrusza z misją do Świata Zanurzonego. Przeplatana jest ona wątkami związanymi z aktualnmi poczynaniami Nihal. To ciągłe przeskakiwanie pomiędzy przygodami dwóch głównych bohaterów tak podsyca ciekawość, że po prostu nie sposób oderwać się od lektury.


Nihal i Sennar wciąż poszukują prawdy i własnej drogi, a czytelnicy są prawdziwymi szczęściarzami, że mogą im w tym towarzyszyć. Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco polecać ;)


Moja ocena: 10/10.

Pozdrawiam!


piątek, 8 czerwca 2012

"Nocarz" Magdalena Kozak

Opis książki: 
Praca w służbach specjalnych niektórych może pociągać, innych odstraszać. Wiadomo - stres, narażanie życia i jeszcze obowiązek, który każe trzymać język za zębami. Nie jest łatwo. Ale dla niektórych to sposób na życie. Dzięki ciągłej dawce adrenaliny we krwi czują, że istnieją. Taką drogę wybrał również bohater książki Magdaleny Kozak. Służbie dla Ojczyzny gotowy był poświęcić wszystko. Dostał nowe życie, nową tożsamość, nową misję. Trafił do takiej jednostki ABW, która pod przykrywką standardowych działań, zajmował się walką z Renegatami - groźnym rodem wampirów. Stosując coraz nowsze i brutalniejsze metody Renegaci pozyskiwali świeży, życiodajny pokarm i niebezpiecznie szybko powiększali swoje szeregi. Vesper stanął przed wyborem: ile można poświęcić dla obrony innych, ofiarować własne życie?

Moja opinia:
Ta książka przerosła wszelkie moje oczekiwania. Patrząc na okładkę przeczuwałam, że będzie wyjątkowa, ale żeby aż tak... Zupełnie się nie spodziewałam. 


Myślę, że nie tylko mi wampiry po prostu się przejadły. W sumie trudno się dziwić - pod nawałem tak podobnych do siebie, nieoryginalnych powieści bardzo trudno znaleźć ciekawe lektury. Natomiast wampiry w Nocarzu wydają się być jedynie dodatkiem. Króluje w tej powieści przede wszystkim akcja. Szybka i nie dająca wytchnienia to za mało powiedziane. Ona wypełnia każdą stronę tej książki i nawet wtedy, gdy bohaterzy odpoczywają po udanej akcji, ciągłe napięcie aż kipi z każdej wypowiedzi, każdego zdania. Nie czytałam jeszcze powieści z tak zapartym tchem. 


Bohaterowie są tak bezpośredni, że już chyba bardziej nie można. Wulgaryzmów też w odpowiednich momentach nie szczędzą. Polubiłam w nich ten wieczny luz. Najbardziej zaskoczyło mnie zakończenie. Najbardziej, bo cała ta książka to jedno wielkie zaskoczenie. Natomiast na finiszu moja opinia na temat głównego bohatera po prostu wymagała gruntownej zmiany. Ale już więcej nie zdradzam, bo co to za czytanie, gdy zna się zakończenie.



Osobiście nie przepadam za utworami autorstwa polskich pisarzy. Ale po przeczytaniu Nocarza po prostu muszę zmienić zdanie. Polecam tę powieść z całego serca wszystkim fanom mocnych wrażeń. Na pewno się nie zawiodą.


Moja ocena: 10/10.

Pozdrawiam!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...