Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

środa, 19 kwietnia 2017

"Inni 4. Naznaczona" Anne Bishop

Opis z okładki:
Przez wieki Inni i ludzie żyli obok siebie, ale stosunki między nimi były napięte. Gdy jednak ludzkość przekroczyła pewne granice, Inni muszą zadecydować, ile człowieczeństwa są w stanie tolerować – zarówno w swej społeczności, jak i w sobie samych…

Ponieważ Inni zawarli sojusz z cassandra sangue, delikatnymi acz potężnymi wieszczkami krwi, które były wykorzystywane przez własny gatunek, relacje między ludźmi a Innymi ulegają zmianie. Niektórzy z nich, tak jak Simon Wilcza Straż, wilczy strażnik i przywódca Dziedzińca w Lakeside, i wieszczka krwi Meg Corbyn, uważają nowe przymierze za korzystne – nie tylko pod względem osobistym, ale i praktycznym.

Ale nie wszyscy są przekonani do takiego rozwiązania. Grupa ludzi o zradykalizowanych poglądach planuje przejęcie kontroli nad krainą i organizuje serię brutalnych ataków na Innych. Nie wie tylko, że ziem Innych strzegą o wiele starsze i bardziej niebezpieczne siły niż wampiry i zmiennokształtni. Owe moce są w stanie uczynić wszystko, by chronić to, co do nich należy…




Moja opinia:
Inni znajdują się na liście moich ulubionych serii na bardzo wysokiej pozycji. Zachwyciły mnie przede wszystkim bogatym światem i świetną kreacją bohaterów. Ten tom różni się jednak od poprzednich swoim skupieniem na politykę i międzygatunkową walkę o terytorium.


Mam wrażenie, że trudno byłoby przeczytać Naznaczoną bez wcześniejszego poznania poprzednich tomów. Poznajemy tylko kilku nowych bohaterów, więc tak naprawdę narracja skupia się na znanych z pozostałych trzech książek postaci. Po Dziedzińcu też poruszamy się od razu jak stali bywalcy. Wszystkim nowym będzie więc trudno zrozumieć, dlaczego relacje pomiędzy bohaterami są takie, a nie inne. To jednak tylko odczucie, a nie własne doświadczenie, bo wszystkie poprzednie książki są już za mną.


Od drugiego tomu byłam ciekawa, czy Starsi, czyli tubylcze gatunki terra indigena, wkroczą do akcji i zaprowadzą porządek w Thaisii. A Anne Bishop potrafi budować napięcie po mistrzowsku przez kilka ponad pięćset stronicowych książek. W Naznaczonej nad bohaterami wisi wizja zagłady, wszędzie panuje niepokój przeplatany tylko cichą nadzieją, że może uda się uniknąć gniewu Starszych. By nie narazić się na ich nieprzychylność, Inni z Dziedzińca muszą zachowywać w tajemnicy informację o nadchodzącej zagładzie. Naprawdę warto było czekać na pojawienie się Pazur i Kłów Namid. Autorka stworzyła świetne widowisko, nie zawiodłam się pod żadnym względem.


W książce brakowało mi natomiast fragmentów bardziej humorystycznych, dotyczących relacji między Innymi a ludźmi. Zdarzały się, ale liczyłam na więcej. Relacja między Meg a Simonem nadal rozwijała się w ślimaczym tempie. Z każdym tomem są jednak coraz bliżej, już prawie widać metę :D


SPOILER + wątpliwości:
Mam zastrzeżenie co do tytułu. W języku angielskim to "Marked in flesh" i mam wrażenie, że miało się odnosić do skąpania Thaisii w krwi Wilczej Straży lub do rzezi ludzkich miast z końcowych scen książki. Natomiast tytuł "Naznaczona" jest chyba tłumaczeniem dosłownym, dość niefortunnym. Co jest "naznaczone"? Jeśli ktoś coś wymyśli, będę wdzięczna za komentarz ;)


Podsumowując, cieszę się bardzo, że znów mogłam na chwilę wrócić do tej serii. Za każdym razem robi na mnie ogromne wrażenie. Zasługuje na zdecydowanie większą uwagę. Serial o Innych miałby szansę stać się drugą Grą o tron. Choć poprzednie tomy czytało mi się nieco lepiej, ponieważ nie przepadam za tak dużym udziałem politycznych zawiłości, Naznaczona nadal zasługuje na wysoką ocenę. Całą serię polecam każdemu i gorąco zachęcam do sięgnięcia najpierw po tom pierwszy. Warto!


Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!


Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę IV"


niedziela, 2 kwietnia 2017

"Modelka z przypadku" Holly Smale

Opis z okładki:
Harriet Manners ma piętnaście lat i szeroką wiedzę na rozmaite tematy. Wie na przykład, że w kocim uchu są 32 mięśnie, przeciętny człowiek śmieje się piętnaście razy dziennie, a opuszczające jaskinię nietoperze zawsze skręcają w lewo. Wie również, że nikt w szkole jej nie lubi. Harriet Manners jest kujonką, a tacy jak ona mają zazwyczaj ciężkie życie...

Kiedy Harriet zostaje zauważona przez międzynarodową agencję modelek, uznaje to za szansę, która pozwoli jej odmienić swoje życie. Wcale nie chce być supersławna - wystarczy, ze ludzi przestaną się jej czepiać. Ale czy można zostać modelką, gdy ma się dwie lewe ręce i dwie lewe nogi? Harriet jest zdeterminowana, by udowodnić wszystkim swoją wartość, nawet jeśli będzie musiała okłamywać najbliższych i wielokrotnie zrobi z siebie idiotką na oczach wyjątkowo przystojnego Nicka... 


Moja pinia:
Pierwszy tom serii Geek Girl jest lekką, niezobowiązującą powieścią. Po Modelkę z przypadku sięgnęłam, by wrócić na chwilę do nastoletnich lat, pośmiać się i rozluźnić po ciężkim dniu. Pod tym względem książka jak najbardziej spełniła swoje zadanie.


Fabuła jest dość przewidywalna w jeśli spojrzymy na nią całościowo. Mamy nastolatkę z problemami, która nie potrafi odnaleźć się w świecie. Ma w swoim życiu wspaniałych bliskich - zabawnego ojca, mocno stąpającą po ziemi macochę i wierną przyjaciółkę. Ciekawą postacią jest geek boy Toby, który podkochuje się w bohaterce zupełnie otwarcie, nie robiąc sobie nic z odrzucenia. Z resztą populacji Harriet ma nie najlepsze stosunki - albo jej nienawidzą, albo zupełnie nie rozumieją. Gdy nadarza się więc okazja, by pokazać tym wszystkim ludziom, że stać ja na więcej niż zamęczanie nikogo nie interesującymi faktami, postanawia z niej skorzystać bez względu na wszystko. 


Książka napisana jest z perspektywy Harriet, więc, jako ze dziewczyna jest tytułowym geekiem, pełno w niej dziwnych faktów z życia zwierząt i typowego dla fikcyjnej nastolatki sposobu rozumowania w stylu mam zabroniła mi wyjeżdżać z kraju, więc po prostu ją okłamię i będę liczyła na to, że nigdy się nie dowie. Przez takie myślenie bohaterka co rusz wpadała w tarapaty i dostarczała mi niezłej zabawy. 


Pojawił się również megaprzystojny model, do tego dowcipny, inteligentny i naprawdę miły, też nie był zaskakującym elementem. Natomiast byłam pozytywnie zaskoczona faktem, że jego obecności w powieści było stosunkowo niewiele. Autorka skupiła się na pokazaniu jak ważne jest akceptowanie swojej osobowości oraz zaufanie do siebie i najbliższych, a wątek miłosny zepchnęła na drugi plan. Za to powieść dostaje dodatkowe punkty i z pewnością polecę ją młodszym siostrom.


Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po Modelkę z przypadku, jeśli wpadnie wam w oko. Jest jedną z najzabawniejszych powieści młodzieżowych jaką czytałam, w dodatku z ważnym przesłaniem. Moim zdaniem warto!


Moja ocena: 7/10.


Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...