Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2013

"Jutro 2. W pułapce nocy" John Marsden

Opis:
Mam na imię Ellie. Coś wam opowiem. 
To były nasze najlepsze wakacje. Ale po powrocie zastaliśmy coś, co na zawsze zmieniło nasze życie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takich kłopotów. Na początku było nas ośmioro, teraz została szóstka. Nie wiemy, co się dzieje z dwójką naszych najlepszych przyjaciół. Umieramy ze strachu i bardzo za nimi tęsknimy. I dlatego, chociaż to niebezpieczne, a nasz plan nie jest idealny, spróbujemy ich odbić, nawet jeśli nie mamy pojęcia co przyniesie jutro.

A ja? Chyba się zakochałam. Nie wiem, czy to najlepszy czas na takie rzeczy.


Czasami po prostu trzeba być odważnym. Trzeba być silnym. Czasami nie można ulegać czarnym myślom. Trzeba pokonać te diabły, które wpychają się do twojej głowy i próbują wzbudzić paniczny strach. Przesz naprzód, krok za krokiem, z nadzieją, ze nawet jeśli się cofniesz, to tylko trochę, tak że kiedy znowu ruszysz przed siebie, szybko nadrobisz zaległości. 



Moja opinia:
Jutro to urzekająca, wyjątkowa seria. Sądzę, że jest to głównie zasługa sposobu, w jaki autor relacjonuje historię grupy nastolatków, która po powrocie z małej wycieczki zastaje cały świat obrócony do góry nogami.


Wiele razy spotkałam się z przesadzonym przedstawianiem wydarzeń, a zwłaszcza hiperbolizowaniem uczuć bohaterów. Przykładem takich powieści jest trylogia Więzień Labiryntu. Tam bohater co chwilę był zszokowany lub przerażony, a na każdym kroku spotykałam wyrażenia "nie mógł się ruszyć" czy "wmurowało go w ziemię". Takie zabiegi potrafią być irytujące. Ludziom podczas walki czy ucieczki nie przychodzą takie słowa pewnie w ogóle na myśl. Muszą działać szybko, myśleć jeszcze szybciej, a każde niepotrzebne opóźnienie może kosztować ich życie. Aby więc czytając o takich wydarzeniach można było poczuć się widzem lub samym uczestnikiem, zdania opisujące sytuacje powinny być krótkie i rzeczowe. Pan Marsden nie bawił się w budowanie napięcia i słusznie, bo byłaby to przeszkoda w rzucaniu się w wir wydarzeń.  



W Jutrze zachowanie Ellie i innych odpowiadało moim wyobrażeniom rzeczywistych reakcji ludzi w czasie wojny. Szybko pozbierali się po stracie i skupili na walce o przeżycie kolejnego dnia. W otaczającym ich chaosie uczą się miłości i poszukują siebie. Fascynujące jest życie ludzi, na których wojna wymusza ciągły stres i pracę na najwyższych obrotach. Te wymęczone, mieszkające w prymitywnych warunkach i wciąż ryzykujące osoby prowadzą życie o wiele pełniejszym niż nasze, bo wciąż pamiętają, że jutro może nigdy nie nadejść. 

Walcząc o wolność, jesteśmy wolni. 


Serdecznie polecam Jutro. Urzeka i wywołuje interesujące emocje. Jest jedną z tych powieści, przy których lekturze można się o sobie wiele dowiedzieć.


Moja ocena: 9/10.


I na koniec piosenka, która przez ostatnie dni nie opuszcza mnie nawet na krok ;)


Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

"Jutro" John Marsden

Jest wojna - trudno. My strzelamy - i do nas strzelają. Wróg ma takie samo prawo do naszej krwi, jak my do niego.
Aleksander Kamiński Kamienie na szaniec

Opis z okładki:
Mam na imię Ellie. Kilka dni temu wybraliśmy się w siedem osób na wyprawę do samego Piekła. Tak nazywa się niedostępne miejsce w górach. Wycieczka była próbą naszej przyjaźni. Niektórych z nas połączyło nawet coś więcej. Szczęśliwi wróciliśmy do domu. Ale to był powrót do piekła. Znaleźliśmy martwe zwierzęta, a nasi rodzice i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli.

Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne.


Moja opinia:
Przez parę pierwszych rozdziałów trudno mi było przebrnąć. Składały się one w dużej mierze z opisów, które były niezbędne do zrozumienia całej sytuacji, ale zbyt monotonne. Jednak nie poddałam się. Na szczęście, z biegiem czasu było tylko lepiej. Zdałam sobie sprawę, że bez tych nieszczęsnych opisów snucie całej historii okazałoby się później bez sensu. To dzięki nim miałam jakie takie pojęcie o zmianie w zachowaniu głównych bohaterów, ich dojrzewaniu.


Autor mistrzowsko przedstawił sposób, w jaki Ellie odnajdywała się w tej trudnej sytuacji. Jej przemyślenia stanowią bardzo ważną cześć powieści. To niewiarygodne jak pięknie udało się jej wyjaśnić coś, z czego większość z nas zdaje sobie sprawę, ale nie potrafi znaleźć odpowiednich słów, by to wyrazić.


 Słońce ogrzało już wielką granitową ścianę, więc oparłam się o nią z przymkniętymi oczami, rozmyślając o naszej wyprawie, o ścieżce, o człowieku, który ją wydeptał i o jego domu zwanym Piekłem. Zastanawiałam się, skąd się wzięła ta nazwa. Urwiska, skały i ta całą roślinność rzeczywiście wyglądały dziko. Ale dzikość nie oznacza piekła. Dzikość była fascynująca, trudna, cudowna. Żadne miejsce nie było piekłem, to niemożliwe. Jedyne, co się tutaj kojarzyło z piekłem, to ta nazwa nadana przez ludzi. Ludzie nadają miejscom nazwy, żeby nikt nie mógł ich widzieć takimi, jakimi są naprawdę. Zawsze kiedy na nie spoglądają albo o nich myślą, ich oczom ukazuje się wielka tablica z napisem "spółdzielnia mieszkaniowa" albo "prywatna szkoła", albo "kościół", albo "meczet", albo "synagoga". Kiedy widzą ten napis, przestają patrzeć. (...) Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscami - piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem.



Te wszystkie słowa - "zło", "złośliwość" - nie miały dla natury żadnego znaczenia. Tak, zło było wynalazkiem człowieka.


Często czytając powieści prowadzone w narracji trzecioosobowej, autorzy kreują sposób myślenia nastolatków na dojrzalszy, typowy dla doświadczonych już osób, co nie pomaga w wczuwaniu się w sytuację postaci. Tymczasem tutaj odniosłam wrażenie, że John Marsden doskonale rozumie psychikę Ellie. Uchwycił te wszystkie myśli charakterystyczne dla młodych ludzi. Ellie zastanawia się nad sensem podejmowanych działań, nad przyszłością. Bohaterów łączy miłość, przyjaźń i zaufanie. Cieszę się, że nie zabrakło tutaj wątków miłosnych. 


Mój strach brał się z miłości. Z miłości do przyjaciół. Nie chciałam ich zawieść. Wiedziałam, że jeśli ich zawiodę, zginą.


Z biegiem czasu akcja stawała się szybsza, bardziej dynamiczna. Bohaterowie przezwyciężali strach, potrafili sprostać ogromnym wymaganiom wojny. Z dnia na dzień żyli w coraz cięższych warunkach oraz podejmowali się coraz odważniejszych zadań.


Podczas lektury tej książki nasuwają się bardzo ważne pytania: czy zagrożenie naprawdę jest tak odległe, jak nam się wydaje? Czy potrafilibyśmy poświęcić życie w obronie rodziny, przyjaciół i swych własnych wartości?


Polecam tę powieść każdemu, bez względu na płeć czy wiek. Czas z nią spędzony z pewnością nie będzie zmarnowany.


Mam tylko nadzieję, że uda nam się przeżyć.



Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...