Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

piątek, 29 sierpnia 2014

"Harry Potter i Komnata Tajemnic" J. K. Rowling

Opis:
Harry musi się zmierzyć z przerażającym potworem z Komnaty Tajemnic na zamku Hogwart. Otworzyć tę komnatę mógł jedynie prawowity dziedzic Slytherina, a wskutek nieszczęśliwszego zbiegu okoliczności podejrzenie pada na Harry'ergo... W dodatku jeden z najbliższych przyjaciół bohatera znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kto naprawdę wypuścił potwora? Jaka była przeszłość Hagrida? Jakie sekrety skrywa rodzina Malfoya? 

Moja opinia:
Kolejny wspaniały powrót do przeszłości już za mną. To niesamowite, ile lat może minąć, a świat Harrego Pottera jest tak samo zachwycający i magiczny.


W tym tomie moim absolutnym faworytem wśród magicznych przedmiotów jest latający samochód. Cudo! Ileż zmarnowanych w korkach minut udałoby się w ten sposób zaoszczędzić ;) Zdolny polecieć wszędzie i to w linii prostej, czyli najlepszym możliwym skrótem. Tylko czekam, aż wypuszczą na rynek takie cuda. Może za kilkadziesiąt lat właśnie tak będziemy się przemieszczać, kto wie.


Bohater, którym kojarzy się z Harrym Potterem i Komnatą Tajemnic jest Gilderoy Lockhart. Zapatrzony w siebie, narcyz, nałogowy kłamczuch, a jednocześnie czarujący przystojniak... jest w głównej mierze po prostu śmieszny. Barwna, oryginalna postać, która wprowadziła nieco więcej komizmu do serii. Profesor Lockhart irytuje absolutnie wszystkich, od uczniów, przez nauczycieli, po czytelnika, a seria na swój własny sposób rozwija się i wciąż zaskakuje ;)



W tej części również dowiadujemy się jeszcze więcej o historii Hogwartu oraz połączeń z przeszłości pomiędzy bohaterami. Na pytanie, które dręczyło mnie w trakcie czytania pierwszej części, czyli za co Hagrid został wyrzucony z Hogwartu również pada odpowiedź. Dowiadujemy się wiele na temat samego Voldemorta, jego pobytu w Hogwarcie i możemy się przekonać, że już wtedy był okrutnym, obłudnym człowiekiem i bardzo zdolnym magiem. Właściwie czuję, że właściwą dla czytelnika reakcją powinna być nienawiść do tej postaci, natomiast u siebie obserwuję fascynację jego determinacją i gotowością poświęcenia wszystkiego dla potęgi. Pewne jest natomiast, że stanowi kolejną interesującą i oryginalną postać.


Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak polecać i gorąco namawiać do ciągłego powracania do serii o Harrym Potterze. Jest w niej tyle magii, że każde kolejne sięgnięcie po nią po prostu musi być równie niesamowite jak poprzednie.



Ocena: 10/10.

Pozdrawiam!



Po prostu muszę dołączyć ;)



poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Stosik nr 12

Do końca wakacji już bliżej niż dalej. Ach, jak ten czas płynie. W pierwszej wakacyjnej pracy płynął mi jeszcze szybciej niż zazwyczaj, a i czasu na czytanie nie było dużo. Pozostał jeszcze cały wrzesień do początku roku akademickiego, by nadrobić zaległości. Jak widać po lewej, solidnej wyprawy do biblioteki nie mogłam sobie odmówić. A oto zdobycze ;)



Od góry:
1. Mark Twain Książę i Żebrak
2. Jakub Ćwiek Dreszcz
3. Karol Dickens David Copperfield
4. J. K. Rowling Harry Potter i Komnata Tajemnic
5. Janusz L. Wiśniewski Samotność w sieci
6. James Dashner Lek na śmierć
7. James Fenimore Cooper Czerwony Korsarz

Już nie mogę się doczekać, aż rozpocznę lekturę. Polecacie może którąś na początek? ;)

Pozdrawiam!



piątek, 15 sierpnia 2014

"Śmierć Iwana Iljicza" Lew Tołstoj

Tym razem proponuję małą odskocznię od fantastyki. Dzisiaj chciałabym przedstawić wam dość krótką, lecz bardzo wartościową nowelkę Lewa Tołstoja Śmierć Iwana Iljicza. Sięgnęłam po nią zupełnie przypadkiem. Od dawna chciałam przeczytać choć jeden utwór tego autora, a jako że góra książek na moim biurku wciąż rośnie, sięgnęłam po najkrótszą. Przeczytałam ją szybko, poświęciłam jej najwyżej trzy godziny, ale były one bogatsze w przemyślenia niż parę ostatnich tygodni.


Akcja noweli rozpoczyna się na pogrzebie głównego bohatera, sędziego Iwana Iljicza Gołowina. Wśród obecnych rzuca się w oczy obłuda i hipokryzja, charakterystyczna dla osób z wyższych warstw społecznych. Powodem śmierci Iwana Iljicza była ciężka choroba, której historię czytelnik poznaje w kolejnych rozdziałach. Przed upadkiem i stłuczeniem boku, co było początkiem choroby, Iwan Iljicz był zadowolony ze swego życia. Jego kariera rozwijała się znakomicie, bo od problemów z żoną uciekał w wir pracy. Jednak gdy dokuczliwy ból, wychudzenie i drażliwość bohatera niezaprzeczalnie świadczą o pogorszeniu się jego zdrowia, praca nie daje mu już ukojenia. Przyjaciele odwracają się od niego, jeden po drugim, a żona i dzieci tylko czekają na koniec jego i ich mąk. Śmierć nadchodzi, powoli lecz stanowczo, a chory coraz częściej zadaje sobie pytanie czy jego życie rzeczywiście było tak udane jak sądził.


I jego urzędowanie i jego sposób życia, i jego rodzina, i te sprawy towarzyskie i służbowe, wszystko to mogło być "nie to".


Śmierć Iwana Iljicza zwraca uwagę czytelnika na to, że każdego może spotkać podobny los, choć medycyna dziś jest dużo lepiej rozwinięta. Ludzie wciąż umierają na nieuleczalne choroby. Powstał już niejeden film i niejedna książka o tym, jak to życie należy cenić, bo w każdej chwili możemy je stracić. Ta krótka nowelka ma jednak w sobie coś wyjątkowego. Jest jasna w przekazie i tym samym brutalnie prawdziwa. Opisuje życie, które wielu ludzi wiedzie i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że to "nie to". Dopiero w chorobie bohater uświadamia sobie, że tylko tracił swój czas na rzeczy nieważne. Tragicznym jest w obliczu śmierci uznać, że całe życie zmarnowaliśmy, zaprzepaściliśmy bezpowrotnie.


Nowelka ta, pisana prostym, pogodnym językiem, jest jednocześnie nieskończenie smutna, pouczająca i uniwersalna. Emanuje pięknem występującym w książkach poruszających ważne egzystencjalne problemy. Gorąco polecam!


Ocena: 8/10.

Pozdrawiam!

piątek, 8 sierpnia 2014

"Jutro 4" John Marsden

Opis:
Na myśl o powrocie robi mi się niedobrze. Mam ochotę krzyknąć: "Posłuchajcie mnie, do diabła! Mam gdzieś wasze wielkie plany!". Chcę, żeby ktoś, ktokolwiek, przyznał, że to, czego ode mnie oczekują, jest wielkie, olbrzymie, gigantyczne. I nie chodzi wcale o to, że tu jest nam tak wspaniale. Nie jest.
Mam wrażenie, ze wszyscy przestaliśmy być sobą. Homer chce nami rządzić bardziej niż kiedykolwiek. Fi i Kevin wszystkiego się boją, a Lee... nie poznaję go.
No i zrobiłam coś, czego dawna Ellie nigdy by sobie nie wybaczyła. Jedyne, co pomaga mi przetrwać, to nadzieja, ze tam, na miejscu, znów staniemy się sobą. 

         Żałowałam tylko, że w moim małym ciele nie ma więcej miejsca, by pomieścić wszystkie te gwałtowne, dzikie uczucia, które krzyczały wewnątrz. Już teraz było tam tłoczno - wątroba, wyrostek robaczkowy, jelita, serce i reszta tego śmiecia. Zdecydowanie nie było miejsca na uczucia. Mimo to udało im się gdzieś wepchnąć. Większość zamieszkała w żołądku - narobił tam okropnego bałaganu - ale niektóre pełzły mi po rękach, a inne utknęły w gardle, jakbym połknęła gałkę od drzwi. 


Moja ocena:
Kolejna, czwarta część serii Jutro, jest jak dotąd najsłabsza. Nie znaczy to wcale, że nie było fragmentów, które czytałam z otwartymi ustami.

Znalazły się emocjonalne momenty, jednak zdecydowanie w drugiej połowie powieści. Początek natomiast dłużył mi się strasznie. Uwaga autora skupiona była na pobycie Ellie i pozostałych na terenie Nowej Zelandii, poza działaniami wojennymi. Tam akcja zwolniła. Opisy uczuć i dylematów moralnych zaczynały dawać się we znaki i w zbyt skondensowanej dawce stawały się nużące.

Po paru miesiącach bohaterowie wrócili do ojczyzny i  tam akcja nabrała większego tempa. W końcu podczas wojny nigdzie nie dzieje się więcej niż w samym jej sercu, czyli na ziemiach okupowanych przez wroga. 


W trakcie tych paru miesięcy sporo się zmieniło. Nasi odważni partyzanci zamiast działać na własną rękę, mieli walczyć pod dowództwem wyszkolonych żołnierzy. Ci wybierali rozwiązania najpraktyczniejsze i najbezpieczniejsze, co czyniło je mniej interesującymi od pomysłowych improwizacji nastolatków. Na szczęście nastąpiły pewne komplikacje (oszczędzę spoilerów) i nasza paczka przyjaciół wróciła do sabotowania wroga na własną rękę.

Akcja przyspieszyła znów do zwrotnego tempa. Ponownie objawiła się geniusz pana Marsdena, a czwarta część serii nie ustępowała już jakością oraz realnością przyśpieszających tętno efektów. Po raz kolejny poczułam smak partyzanckiego życia i to z wręcz grzeszną przyjemnością. W końcu podczas tylu wojen młodzi ludzie walczyli i ginęli, a dla nas obecnie możliwość obserwowania podobnych zmagań to rozrywka. Nie pozostaje nam jednak nic innego, tylko pamięć.

     Wierzcie mi, gdybym mogła cofnąć czas, kilka rzeczy zrobiłabym inaczej. Nawet w czasie pokoju słono się płaci za bycie tym, kim chce się być, za życie, które jest takie, jakie powinno być. 


Polecam serdecznie i tę część, w szczególności fanom całej serii. Jeśli pokochaliście poprzednie tomy, czytanie tego będzie dla was również przyjemnością ;)


Ocena: 8/10.


Pozdrawiam!


Koniecznie posłuchajcie, jest cudowna ;)


niedziela, 3 sierpnia 2014

"Harry Potter i kamien filozoficzny" J. K. Rowling

Opis:
Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny..



Moja opinia:
Ponad piętnaście lat minęło od publikacji pierwszej części tej jednej z najsłynniejszych serii wszech czasów, a ona wciąż potrafi zachwycić. Tym bardziej, gdy już wkracza się w świat dorosłych. Powrót do szkolnych przygód i przyjaźni po latach jest niesamowity. Żałuję jeszcze bardziej niż w dzieciństwie, że i mi nie dane było uczyć się w Hogwarcie.


Już od pierwszych stron Kamienia Filozoficznego rzuca się w oczy szybkie tempo akcji i swoboda języka pani Rowling. O sukcesie serii z całą pewnością zdecydował pomysł na świat w niej przedstawiony. Te zapierające dech w piersiach miejsca, piękne i potężne stworzenia no i oczywiście magia.Całe mnóstwo magii. Sam Hogwart jest niesamowitym budynkiem, pełnym zakamarków czekających na odkrycie.



Jest wiele powieści, w których świat przedstawiony bazuje na rzeczywistym, ale ten z mugolami i czarodziejami żyjącymi tuż obok siebie od lat niepodzielnie króluje.
Polecam, polecam, jeszcze raz polecam. Tym, którzy czytali już w dzieciństwie i mają ochotę na powtórkę oraz tym, którzy jeszcze nie mieli Harrego Pottera w ręce. Naprawdę warto!


Ocena: 10/10.


Pozdrawiam!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...