Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

wtorek, 25 września 2012

"Gone. Faza druga: Głód" Michael Grant

Opis:
Po trzech miesiącach sytuacja w ETAPie wygląda jeszcze gorzej niż na początku. Resztki radości z powodu zniknięcia dorosłych rozwiały się jak dym - absolutna wolność przemieniła się w absolutny koszmar. Wśród zdesperowanych dzieciaków narasta agresja. Silni i słabi. Obdarzeni mocą i ci, którzy pozostali "normalni" - dwa zwalczając się obozy. Dostępny dla wszystkich alkohol nakręca spiralę gniewu i strachu. Kończy się żywność, nawet McDonalds nie ma już zapasów. Nadchodzi pora GŁODU.


Ale głód to coś więcej niż potrzeba fizyczna. Istnieją różne rodzaje pragnienia. Sam Temple, opiekun Perdido Brach musi zmagać się nie tylko z przyziemnymi problemami ciała. Coraz więcej dzieci zyskuje nadnaturalne moce, coraz więcej zwierząt ulega mutacjom... Z dnia na dzień ETAP staje się coraz bardziej nieprzyjaznym miejscem. Coś przejmuje kontrolę nad kolejnymi mieszkańcami strefy, coś pożera ich umysły. Również zamieszkująca kopalnię Ciemność odczuwa rozdzierający głód. I za wszelka cenę pragnie go zaspokoić!


Moja opinia:
Druga część serii Gone jest równie wciągająca, jak pierwsza.


Walka pomiędzy Cainem i Samem rozpoczyna się na nowo. Tym razem pojawia się nowy, tajemniczy przeciwnik, Ciemność, który działa jedynie na swoją korzyść. Głód jest już namacalny, a problemy namnażają się w zawrotnym tempie. Nie ma chwili wytchnienia, nieustanna walka pożera energię, której i tak nie ma jak uzupełnić.


Michael Grant ponownie zaskoczył mnie swymi umiejętnościami narracyjnymi. Czytając Fazę drugą nie myślałam o niczym innym, dałam się wciągnąć bez reszty w realia ETAPu. Niebezpieczeństwa wywoływały we mnie autentyczny strach o los bohaterów. Kolejne wydarzenia zaskakiwały i zmieniały moje opinie na temat poszczególnych postaci. W pewnym momencie zupełnie już nie wiedziałam, czego się po tej powieści spodziewać. Bohaterowie zostali dokładnie przedstawiony i każdy z nich był inny. Różnili się charakterami i problemami, z którymi przyszło się im zmierzyć.


Serię Gone polecam każdemu. ETAP to miejsce jedyne w swoim rodzaju, a zrezygnowanie z poznania go byłoby niepowetowaną stratą.


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!


I jeszcze piosenka, idealnie pasująca do tej serii :)


poniedziałek, 17 września 2012

"Kłamca" Jakub Ćwiek

Opis:
METAFIZYKA NIGDY NIE BYŁA ŁATWYM BIZNESEM, ALE ODKĄD NIE MA BOGA, ANIOŁY NIE GAJĄ FAIR.

Ocalony po szturmie na Valhallę Loki - adoptowany syn Odyna, ten który miał być przyczyną końca świata nordyckich bogów oraz patron oszustów i zdrajców w jednej osobie - postanawia przyłączyć się do zwycięzców i staje się anielskim chłopcem na posyłki. Tak przynajmniej sądzą archaniołowie, coraz bardziej zależni od pomocy nowego sojusznika. I może mają rację... Są bowiem na tym i na tamtym świecie sprawy, których po prostu nie da się załatwić z aureolą nad głową. Do ich załatwienia niezbędny będzie Loki - tylko czy można ufać komuś, kto był bogiem-kłamcą?



Moja opinia:
Właśnie takie książki mogą przekonać opornych, że warto sięgać po powieści polskich autorów. Osobiście również przez długi czas nie ufałam w umiejętności naszych rodaków, ale teraz już sama nie wiem dlaczego. Wśród książek autorów każdej narodowości zdarzają się lepsze i gorsze pozycje. W Polsce jest podobnie. Wystarczy dobrze poszukać, a również wśród powieści polskich autorów można znaleźć wartościowe i wciągające utwory. 


Długo czatowałam na tę powieść w bibliotece, ale warto było czekać. Książka napisana jest lekkim, bardzo przyjemnym w odbiorze językiem. Nie ma zbędnych opisów ani upiększeń. Czytając Kłamcę mogłam bez przeszkód wyobrazić sobie sytuację ze wszystkimi szczegółami. Jakub Ćwiek po prostu maluje przed czytelnikiem żywe obrazy. Aż trudno później uwierzyć, że to tylko fikcja.


Co do głównego bohatera, sądzę, że czytelniczki mogą czuć się w pełni usatysfakcjonowane. Silny, przystojny, uroczo bezczelny Loki przypadł mi do gustu od pierwszych stron. Już jakiś czas jestem fanką tego nordyckiego boga, więc Kłamca był dla mnie lekturą obowiązkową.


Ta powieść jest przepełniona świetnie wykreowanymi postaciami, głównie męskimi. Poza Lokim szczególnie polubiłam archaniołów Michała i Gabriela. Ale nie, nie będę wam o nich opowiadać, bo się rozkręcę i napiszę za dużo ;)


Kłamca jest jak najbardziej godny polecenia. Bardzo przyjemna lektura na leniwy wieczór.


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!



A na koniec zwyczajowy utwór klimatyczny. Mam nadzieję, że się spodoba ;)


niedziela, 16 września 2012

"Ostatnie poświęcenie" Richelle Mead

Opis:

Podejrzewałam, że ktoś mnie wrobił. W zbrodnię, której nie popełniłam. I nie chodziło o błahostkę, lecz o zabójstwo. Nie zrozumcie mnie źle. Zbijałam wiele razy. Złamałam niejedną zasadę (a nawet prawo). Z całą pewnością jednak nie byłam królobójczynią. 


Nigdy dotąd Rose nie miała takich kłopotów. Zawsze myślała, że zginie w walce. Tymczasem wygląda na to, że zostanie stracona i nie może liczyć na sprawiedliwy proces. Dla królobójczyni nikt nie ma litości... A burzliwa przeszłość dziewczyny świadczy przeciwko niej. Na szczęście Rose zostali jeszcze oddani przyjaciele, którzy muszą pomóc jej w ucieczce z więzienia, a także Dymitr. Czy po powrocie do świata żywych chłopak na nowo nauczy się kochać?


Moja opinia:
Bardzo długo czekałam na szansę przeczytania tej książki. Swoją przygodę z Akademią wampirów zaczęłam już bardzo dawno. Jest to jedna z najlepszych serii o wampirach, jakie się ukazały. Gdy już Ostatnie poświęcenie wpadło w moje ręce, zwlekałam z sięgnięciem po nią. Kocham przeżywać wraz z Rose te wszystkie wspaniałe przygody i nie mogę się pogodzić z tym, że to już ostatnia powieść z tej serii. Przywiązałam się do tej porywczej, opiekuńczej i zabawnej dziewczyny. Jest jedną z moich ulubionych bohaterek i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane przeczytać całą serię ponownie.


W szóstej części Akademii Wampirów sytuacja na dworze komplikuje się jeszcze bardziej niż w poprzednich tomach. Jako, że historia przedstawiona została z punktu widzenia Rose, która musi uciekać i ukrywać się przed strażnikami, wydarzenia z dworu zostają opisane jedynie wybiórczo. Na szczęście Rose jest połączona z Lissą specyficzną więzią i może "podglądać" wydarzenia, w których uczestniczy jej przyjaciółka. Dzięki temu i Rose, i czytelnik jest informowany na bieżąco.


Dworskie intrygi i zagadka dotycząca zabójcy królowej skutecznie napędzały akcje. Bez wahania dałam się wciągnąć w rozwiązywanie tajemnic i również typowałam kolejnych podejrzanych o zabójstwo królowej. Jednak autorka rozegrała tę grę po mistrzowsku i do końca nie podejrzewałam nawet prawdziwego sprawcę morderstwa. Należą się jej brawa.


Nareszcie rozwiązuję się też problem trójkąta miłosnego - Rose wreszcie wybiera pomiędzy Dymitrem a Adrianem. Szczerze mówiąc miałam wątpliwości, któremu z nich kibicować. W Ostatnim poświęceniu Adrian pokazał się z tej lepszej strony. Stał się opiekuńczy i zdecydowany wszystko poświęcić dla miłości. Chwilowo porzucił swoje pijackie przyzwyczajenia, by pomóc Rose wybrnąć z kłopotów. Zaczęłam go naprawdę lubić i widziałam przyszłość Rose u jego boku. I właśnie w tym momencie Dymitr znów stał się tym dawnym, seksownym i tajemniczym Dymitrem, który zdobył moje serce w poprzednich częściach. Po prostu nie umiałam się zdecydować. Na szczęście wybór należał do Rose i wierzę, że podjęła najlepszą decyzję ;)


Akademia wampirów to seria godna polecenia. Utrzymuje poziom do ostatniej części, a zakończenie w pełni zadowala. Bardzo żałuję, że to już ostatni tom. Aż zakręciła mi się łezka w oku. Kolejne części byłyby tylko niepotrzebnym przeciąganiem i zepsułyby tę serię. Ale mimo wszystko żal po rozstaniu pozostaje. Ponowne czytanie tej samej historii to nie będzie to samo. 


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!


piątek, 14 września 2012

"Niepokój" Maggie Stiefvater

Opis: 
To jest opowieść o chłopaku, który kiedyś był wilkiem, i o dziewczynie, która niespodziewanie dla chłopaka i siebie zaczęła się przemieniać w wilka.

Nadchodzi wiosna. Sam jest człowiekiem, ale tym razem to z Grace zaczyna się dziać coś dziwnego. W dodatku rodzice próbują ją rozdzielić z Samem - skupieni jak zwykle tylko na sobie, nie zwracają uwagi na to, jak bardzo ranią córkę. Isabel po śmierci brata zaprzyjaźnia się z Grace. Po długiej zimie w domu Sama pojawia się nowy wilk, Cole - niepokojący gość, który odmienia życie każdego z nich.

Nie wiedziałam, że istnieje tyle różnych sposobów na to, by powiedzieć żegnaj...



Moja opinia: 
Kontynuacja Drżenia zrobiła na mnie podobne wrażenie jak pierwsza część. Niepokój jest pełen miłości, wspaniale prostej i szczerej.

Miłość trudno opisać tak, by nie brzmiało to tandetnie i pusto. Pani Stiefvater zrobiła to bardzo zgrabnie. Przeżywałam każdą chwilę z bohaterami i dogłębnie odczuwałam każdą emocję. Ich miłość nie była opisana z często spotykanym przejaskrawieniem. To uczucie było budowane przez krótkie, codzienne chwile wypełnione miłością. Dlatego właśnie ta opowieść dotarła do mojego serca i wygodnie się w nim rozgościła. 


Nagle ogarnęła mnie euforia i uśmiechnąłem się szeroko na myśl o tej kosmicznej loterii, którą wreszcie wygrałem. Zaryzykowałem wszystkim i zdobyłem wszystko, i oto byłem tutaj, poza światem i w samym jego centrum.


W Niepokoju pojawia się nowa postać - Cole. Jest on zupełnym przeciwieństwem Sama. Arogancki, bezczelny i egoistyczny. Chyba właśnie dlatego tak przypadł do gustu Isabel. Tworzą bardzo ciekawą parę i potrafią zmieniać się nawzajem. Oboje mają ciężkie przeżycia za sobą i nie chcą się przyznać do uczucia, które pojawiło się między nimi.


    - Nie boisz się? - zapytała nagle Isabel.
  Otworzyłem oczy. Nawet się nie zorientowałem, że zacisnąłem powieki.
    Jej spojrzenie było przenikliwe.
   - Czego?
   - Utraty siebie.
   - Na to właśnie liczę - powiedziałem jej prawdę.


Polecam tę powieść wszystkim, którzy mają za sobą Drżenie i pokochali tę książkę tak, jak ja. Z pewnością się nie zwiedziecie ;)


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!


Dodaję również piosenkę, którą pokochałam z całego serca i nie mogę przestać jej nucić.



niedziela, 9 września 2012

"Siedem promieni" Jessica Bendinger

Opis:
Widzisz rzeczy, których nie widzi nikt inny. Znasz ludzkie sekrety, lęki, pragnienia. Twój pocałunek ma siłę elektrycznego wstrząsu i może zabić was oboje.


Jesteś kimś więcej, niż ci się wydaje... To jedno zdanie z tajemniczego listu wywraca do góry nogami poukładany świat siedemnastoletniej Beth. Wkrótce zaczyna doświadczać tajemniczych wizji i odkrywać prawdę, jakiej nie przeczuwała - o swojej przeszłości i o sobie samej. Tak niezwykłą, że Beth wątpi w swoje zdrowe zmysły. Ale jest przy niej Richie - i jego miłość daje jej siłę. Lecz tajemniczy dar, którym jest naznaczona, może oznaczać, że będzie musiała wyrzec się miłości...



Moja opinia:
Siedem promieni jest całkiem przyjemną lekturą,ale nie obyło się bez paru niedociągnięć. Wiele razy chciałam przerwać czytanie i dać sobie spokój, ale bardzo, bardzo nie lubię niedokończonych książek. Potrafią czasem prześladować ;)


Akcja w tej powieści jest dość wolna i występują częste przestoje. Mimo ciekawych pomysłów i interesującego rozwoju wydarzeń, książka czasami była po prostu za mało dynamiczna. Cały czas chciałam ją po prostu szybko przeczytać i mieć już za sobą, by zająć się bardziej wciągającymi lekturami. Powieść była wypełniona po brzegi opisami, dotyczącymi przeróżnych sytuacji, przedmiotów, postaci, które spowalniały rozwój wydarzeń. I choć były naprawdę wnikliwe, to jednak przeszkadzały w wgłębianiu się w powieść.


    Tylko jedna osoba rozumiała jej prawdziwą naturę. Nieznajomy, który w swoim liście wyraził wszystko. List przyszedł pewnego dnia, cały złoty jak jej oczy. Na pergaminie wypisano motto:
      Ja jestem tą, która nad przepaścią ludzkiego pożądania puszy się jak paw. Spójrz, jak dumnie kroczę. Przemawiam do wibracji obłędu, która zgromadziła się w kulturze żądzy, pragnienia i władzy. Moje lustro nauczy cię patrzeć na siebie. nagiego. Jestem wyzwolicielką prawdy. jadę na platformie uczciwości i w każdym momencie życia dostrzegam widowisko. Karmię faktami. Oto moja parada.


Pozytywną cechą tej powieści jest piękny i naprawdę pouczający morał, ale nie będę psuć niespodzianki, zdradzając go. Aby dojść do tej prawdy, Beth musi zmierzyć się ze swoimi lękami, gniewem i otaczającymi ją przez całe życie kłamstwami. I ja czytając Siedem promieni zastanawiałam się nad swoim życiem, porażkami, sukcesami i marzeniami. 

      Ludzie tworzą tyle skorup. Motyle robią to najlepiej. Zamieniają się w mleczko w kokonie. Gąsienica po prostu się skrapla. Staje się całkowicie płynna, wyobrażasz to sobie? A potem przybiera postać motyla. Ale zanim zdoła polecieć, musi z całej siły napierać skrzydłami na ochronną powłokę. Jeśli otworzysz kokon, zanim skrzydła będą dostatecznie mocne, motyl nie przeżyję. Tylko że to jest instynktowne i nie boli. Bardzo mało osób godzi się na te fazy przejściowe. Ludzie wybierają ból, żeby pamiętać kim są. Ty nie stanowisz wyjątku.

     Kiedy słyszysz, jak ktoś mówi o czymś, o czym nigdy nikomu nie powiedziałeś, zaczyna ci się krztusić mózg. Odniosłam wrażenie, że jest daleko przede mną, a ja z trudem próbuję ją dogonić.


Siedem promieni to dobra książka, ale niestety czytałam lepsze. Pomysł na fabułę dobry, lecz wykonanie nie zachwyciło. Czuję niedosyt, a polecam tę książkę tym, którzy nie mają akurat pod ręką lepszej powieści.


Moja ocena: 6/10.

Pozdrawiam!

piątek, 7 września 2012

"Cisza" Becca Fitzpatric

Opis:
Nora budzi się w zupełnie obcym świecie. Nie potrafi sobie przypomnieć wydarzeń z kilku ostatnich miesięcy. Jedynym pomostem łączącym ją z przeszłością jest powracające wspomnienie czarnych, magnetycznych oczu...

Czy odzyska pamięć? Czy odnajdzie ukochanego?
Czas nagli, gdyż Nora i Patch Będą musieli podjąć desperacką wlkę z siłami zła. Zła, które może zrujnować ich wspólną przyszłość - na zawsze.


Nie rozumiał, że cokolwiek jest lepsze od niczego. Że szklanka pełna do połowy jest lepsza od pustej. Niewiedza to najgorsza forma upokorzenia i cierpienia.


Moja opinia:
W trzecim tomie cyklu Szeptem sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana niż w Crescendo. Nora, po powrocie do domu, cierpi na amnezję - nie pamięta nic z ostatnich pięciu miesięcy. Od tej chwili jest całkowicie zależna od swoich bliskich, znajomych i od tego, co zdecydują się jej powiedzieć na temat zapomnianych przez nią miesięcy. Nora musi się nieźle starać, by wyciągnąć od ludzi to, czego nie chcą jej powiedzieć. Cały czas próbuje czytać między wersami, by odkryć tajemnice skrywane przez ludzi, których kocha. Czytelnik, wraz z Norą, stara się przypomnieć sobie minionych pięć miesięcy i zdarzenia, które nastąpiły po poznaniu Patcha. Główna bohaterka spotykała ludzi, których nie znała, a którzy wiedzieli o niej wszystko. 



   Tak jakby odebrano mi część pamięci. Skradziono i zastąpiono ją próżnym lękiem. Poczułam się oszukana, jak gdyby ktoś zepchnął mnie z wysokiego podium, nie ostrzegając co chce zrobić. Spadałam i sam ten bezwład był sto razy gorszy od strachu przed upadkiem. Niekończąca się czeluść i siła przyciągania, której nie sposób się oprzeć...



Cisza opowiada o czasie bardzo trudnym dla Nory, ale w pewnych momentach potrafiłam płakać ze śmiechu. Autorka, tak jak w poprzednich częściach, doskonale wplatała w akcję sytuacje komiczne. Oczywiście i w Ciszy Nora nie ma chwili wytchnienia, ciągle musi ratować życie swoje i osób, które kocha. Patch znów jest jej ukochanym wybawicielem i nawet zaniki w pamięci Nory nie są w stanie zniszczyć uczucia, które dzielą.


Jest to piękna historia, którą naprawdę warto poznać. Pochłonęłam Ciszę w ekspresowym tempie i polecam z całego serca!


Moja ocena: 10/10.

Pozdrawiam!


niedziela, 2 września 2012

Stosik nr 5


No i wakacje dobiegły końca. Były stanowczo za krótkie. Nie wykorzystałam tego wolnego czasu tak, jak chciałam, przez choroby, które mnie dopadły: leczenie kanałowe zęba i naderwanie stawu skokowego :( A we wrześniu, ze względu na szkołę i dodatkowe zajęcia pozaszkolne, posty będą pojawiać się rzadziej i raczej w weekendy. Ale obiecuję, ze będę się starać i nie zaniedbam bloga ;) 

Dziś przedstawiam stosik książek, które przytaszczyłam z biblioteki. Po prostu nie mogłam się powstrzymać :) Od której powinnam według was zacząć?



Od góry:

1. Jessica Bendinger, Siedem promieni
2. Patricia Briggs, Więzy krwi
3. Libba Bray, Zbuntowane anioły
4. Darren Silan, Cyrk Odmińców
5. Michael Grant, Gone, Faza druga: Głód
6. Richelle Mead, Ostatnie poświęcenie
7. John Flanagan, Zwiadowcy, Bitwa o Skandię
8. Becca Fitzpatric, Cisza


A oto piosenka, którą ostatnio najczęściej słucham. Odpowiada mojemu bojowemu nastrojowi ;)


Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...