Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2025

"Utracona godzina" Marcin Mortka

Opis Wydawcy:

Wieść niesie, że Mads Voorten – Ostrze Burzy i jeden z najsłynniejszych dowódców powstania przeciwko Tuistanom – zginął podczas szturmu na Brzask. Zakrawa to na ironię losu, bo sami Tuistanie porzucili zagrabione ziemie bez walki. Skoro jednak Voorten zginął, to kto ściga wycofującą się armię wroga? I przed czym cofa się owa armia?

Radość ze zwycięstwa podszyta jest niepewnością, tym bardziej że w stronę Brzasku zmierzają delegacje wyzwolonych królestw, by radzić nad przyszłością Rozkrzyczanych Krain. Elinaare, była Smocza Strażniczka, a obecnie namiestniczka zdobytej stolicy, wie, że negocjacje będą równie zaciekłe jak dotychczasowe boje, a jednocześnie dręczy ją przeczucie, że zwycięstwo przyszło zbyt łatwo.


Wycie zimowych wichrów to zwiastun nadejścia złych dni.


Moja opinia:

“Utracona godzina” to godna kontynuacja serii “Straceńcy Madsa Voortena”. Równie szybka w akcji, tak samo bezwzględnie wciągająca, może nawet nieco bardziej. Dostarczyła mi świetnej rozrywki w miniony weekend.


Znów poczuł się częścią czegoś większego.


Mamy przyjemność w tej części pobyć nieco częściej z bohaterami nie będącymi Madsem. Poznajemy znacznie bliżej Bielika, który jest intrygującą postacią, pełną ambicji i tłumionego gniewu. Jestem bardzo ciekawa co go czeka dalej w tej opowieści. Do tego Elinaare, która dźwiga na barkach sporą odpowiedzialność z gracją damy. Wróżyłam tutaj jakiś wątek romantyczny z jej udziałem, ale cieszę się finalnie, że fabuła poszła w innym kierunku.


Mogliby jednak zwracać się do mnie z większym przerażeniem, nie sądzisz?


Znów spędziłam kilka pięknych godzin z bohaterami pana Mortki. Czuję, że nie spocznę, póki nie poznam wszystkich książek, jakie dotąd wyszły spod jego ręki. Jeszcze nie zawiodłam się na żadnej. Dobrze, że kolejny tom z serii “Straceńcy Madsa Voortena” już czeka na mojej półce.


Idę już do ciebie.


sobota, 4 stycznia 2025

"Mroźny szlak" Marcin Mortka

Opis Wydawcy:

Mads Voorten - charakternik i dowódca znany z szaleńczej odwagi - nie zatrzyma się przed żadną przeszkodą, nieważne, czy to wrogi oddział, rozszalały smok, czy Wieczna Zamieć. 

W czasie, gdy ciemiężone od stulecia narody Rozkrzyczanych Krain chwyciły za broń i wydały wojnę swym oprawcom, Mads Voorten, daleko od linii frontu, przemierza mroźne guchoborskie góry. Uwikłany w krasnoludzką intrygę, zmaga się z niebezpieczeństwami, by przyjść z pomocą swej kompanii, do której należą między innymi niewidomy uzdrowiciel, zagubiony w ludzkim świecie elf i prostoduszny telepata. Równolegle musi sobie poukładać stosunki z niezmiernie osobliwą smoczycą.

Mads Voorten jeszcze nie wie, że przyjdzie mu dokonać niezwykłych czynów, z których każdy wpłynie na losy wojny.

Nie wie, że czekają go szaleńcze szarże i zaciekłe boje, a także spotkania z dawnymi przyjaciółmi i nieoczekiwane sojusze.

Nie wie, że znów stanie się płomieniem powstania.


Nawet we wściekłej głuchoborskiej zamieci wciąż myślę o tym, że Cię kocham.


Moja opinia:

Kawał mrocznej fantastyki. Po poprzednich przygodach z książkami Marcina Mortki myślałam, że będzie więcej humoru i zgryźliwych dialogów. Tymczasem była surowa zima, koniec świata i walka o przetrwanie, bez litości. I podobało mi się bardzo.

Problem z wami, Głuchoborzanami, polega na tym, że za dużo myślicie. Wspominacie, rozpamiętujecie, wygrażacie i zgrzytacie zębami, że aż żal na was patrzeć.


Mads Voorten wpadł w własnoręcznie wykopany dół i, co gorsza, pociągnął za sobą swoich ludzi. Krasnoludy stawiają mu ultimatum - w cztery tygodnie pomoże im odzyskać ich ziemie, albo wszyscy jego ukochani ludzie, poważnie pokiereszowani, wychudzeni, na skraju wyczerpania, stracą resztki życia. Okrzyknięty zdrajcą, nielubiany przez praktycznie wszystkich oprócz swoich ludzi, nie ma wyboru. Zbiera resztki sił i idzie walczyć, z koszmarami przeszłości i świeżo nabytymi wrogami. Towarzyszy mu ukochany koń i najbrzydszy pies-przybłęda w okolicy. 


Jesteś, a jednak Cię nie ma. Nie istnieje większa tortura. 


No jest ciekawie, jest mrocznie od pierwszych stron. Trudno tu o czarno białe postacie, wyraźnie dobre czy wyraźnie złe. Ocenianie moralności nie ma sensu, bo każdy jest tutaj bezwzględny w osiąganiu swoich celów, po trupach czy na plecach swoich przyjaciół.


Przeklinam wojacki żywot, bo rzuca mnie z jednego koszmaru w inny, ale dzięki temu mam o czym myśleć. 


Poczułam z tą książką zimny wiatr desperacji w obliczu surowej wojny. Ciekawa odmiana dla mnie, bo ostatnio sięgałam głownie po pokrzepiające serduszko lektury, nawet jeśli z morderstwem w tle. Sięgnę z całą pewnością po kolejne tomy, a jest ich już cztery, więc mam co nadrabiać. Polecam historię serdecznie, jeśli chłód dark fantasy wam nie straszny.


Pozdrawiam!


sobota, 28 grudnia 2024

"Głodna puszcza" Marcin Mortka

Opis Wydawcy:

Spokój jest jak kotleciki w sosie grzybowym: zdecydowanie zbyt szybko się kończy

Do karczmy Edmunda zwanego Kociołkiem potajemnie zjeżdżają książęta, by radzić nad przyszłością Doliny. Ostatnio trolle z Głodnej Puszczy wydają się nad wyraz aktywne, a jedyny człowiek, który umie z nimi gadać – rycerz Pogorzałek – gdzieś w owej puszczy zaginął. Kociołek nie ma najmniejszej ochoty, by służyć możnym (i zadufanym) tego świata, ale okazuje się, że istnieje niezawodny sposób, by skłonić go do kolejnych bohaterskich czynów. Tylko czy upora się z zadaniem do niedzieli, jak obiecał żonie?

Na misję Kociołek wyrusza na czele drużyny do zadań specjalnych: rycerza Urgo, elfa Eliaha, starego guślarza Żychłonia, krasnoluda Gramma zwanego Majstrem i goblina Zwierzaka. Przyjdzie im stoczyć niejedną bitwę z wysłannikami Złego, przejrzeć niejedną intrygę, przejść próbę wzajemnej lojalności, napchać żołądki przysmakami, wytaplać się w błocie, a do tego zdobyć przychylność kłobuków – najbardziej nieobliczalnych mieszkańców Głodnej Puszczy.

Wartka akcja, wyraziste postacie i zabawne dialogi w duchu mistrzów fantastyki. Daj się porwać przygodzie i sprawdź, jakie niespodzianki kryją się w Dolinie!


Nie wzywajcie imienia Złego nadaremnie, bo podkradnie się znienacka, w mroku przyczai, do snu się wedrze...


Moja opinia:

To już moje drugie spotkanie z twórczością pana Marcina Motki. Równie relaksujące, zabawne i wciągające, jak pierwsze doświadczenie. Coś w piórze autora i w jego lekkim, autentycznym kreowaniu relacji między bohaterami sprawia, że czuję się z nimi jak wśród przyjaciół.


Czasami, po jakimś szczególnie szalonym wyskoku, dochodziłem do wniosku, że na nic bardziej kretyńskiego bądź szalonego już nas nie stać. A potem wpadaliśmy na pomysł taki jak ten, czym dowodziliśmy, że poprzeczkę ryzyka i głupoty można podnosić w nieskończoność.


Tym razem drużyna do zadań specjalnych wcale nie miała zamiaru wybrać się na fuchę. Zostali zmuszeni przez okoliczności, czy raczej nadęte książęta, które za nic nie chcą zostawić Kociołka i jego ekipy w świętym spokoju. Przyjdzie grupie stoczyć nie jeden pojedynek z coraz to nowymi stworami, ale ze starymi przeciwnikami również. I to wszystko na nowym gruncie, w Głodnej Puszczy, która słynie ze swej nieobliczalności.


Opanujcie się, bo tu trzeba myśleć zadaniowo.


Niby ta sama ekipa, równie zadziorna i odważna, ale nowe problemy wyciągają na wierzch ich inne oblicza. Muszą się zmagać z kryzysem wewnętrznym. W końcu w grupie, oprócz wspólnych celów, każdy indywidualnie dąży do czegoś jeszcze. Co jeśli interes grupy i cele jednostki są wyraźnie sprzeczne? A do tego drużyna nie żyje w próżni. Mają rodzinę, ludzi, na których im zależy. A gdy natkną się na bandziora grożącego ich bliskim... Kociołek pokaże, że absolutnie bezwzględny też potrafi być. 


Nic nie jest warte waszej śmierci. 


Było podobnie do "Nie ma tego złego", a jednak wystarczająco inaczej, by znów wciągnąć. "Głodna puszcza" to świetna kontynuacja, kolejna cegiełka w godnej uwagi serii. Ciekawe ile mi zajmie skończenie jej, bo chyba długo się nie powstrzymam przed sięgnięciem po trzeci tom. 


Pozdrawiam!

środa, 18 grudnia 2024

“Nie ma tego złego” Marcin Mortka

Opis wydawcy:

Jedni mówią, że Złe to kraina za Gwiżdżącymi Górami.

Inni utrzymują, że Złe to wszyscy, których Dolina wygnała, w tym magowie. Mieszkają w górach i hodują w sobie nienawiść, aż nie mogą jej znieść – wtedy sięgają po oręż i ruszają do ataku.

Są też tacy, co twierdzą, że Złe to moc. I że to ona zmienia ludzi w bestie.

Edmund zwany Kociołkiem, niegdyś żołnierz w armii księcia Stefana, dziś spełniony mąż i ojciec, a do tego karczmarz słynny na całe Wichrowiny, wdepnął w bagno, które podejrzanie zalatuje Złem. Razem ze swą drużyną do zadań specjalnych – socjopatycznym elfem, goblinem zwiadowcą, pełnym tajemnic guślarzem, charakternym krasnoludem i jednym z ostatnich prawdziwych rycerzy Doli – otrzymał zlecenie, które okazało się czymś więcej niż zwykłe dostarczanie przesyłek czy osłanianie karawan.

Karczemne bijatyki, dworskie spiski, nocne biesiadowanie, walka z potworami, a do tego kuchnia taka, że palce lizać!

Przekonaj się, co jeszcze czeka na Ciebie w Dolinie!


Nie daj się opętać jakimś wspomnieniom z przeszłości!


Moja opinia:

No bawiłam się przy tej książce przednio. Charakterystyczni bohaterowie powciskani, gdzie się da. Tajemnicze okolice pełne najemników, potworów i nocnych ognisk w środku lasu. Czułam, że przynależę do tej świty, wcinam z nimi kotleciki z grzybami i popijam podejrzany bimberek.


Jestem byłym wojskowym kucharzem, który wpakował swoich kompanów w poważne tarapaty, a teraz marzy tylko o tym, by wrócić do domu.


Poznajemy Kociołka i jego świtę w trakcie wykonywania dość trudnego zadania. Chłopaki muszą uratować księżniczkę Matyldę przetrzymywaną w dobrze chronionym budynku przez grupę podejrzanie zorganizowaną. To nie są amatorzy. Na szczęście drużyna do zadań specjalnych również nie jest. Każdy członek grupy ma swoją wyjątkową zdolność. Razem tworzą mieszankę idealną do dowożenia niemożliwych do wykonania zleceń. Tylko czy królestwo będzie stać na ich usługi?



Byli to moi najserdeczniejsi przyjaciele i cieszyłem się, że bez wahania ruszyli za mną na śmiertelnie niebezpieczną wyprawę, ale owa radość podszyta była narastającym strachem. A co, jeśli naprawdę wiodę ich ku zagładzie?



Oczywiście w momencie poznania grupy głównych bohaterów porównania z “Władcami pierścieni” siedziały w mojej głowie. Ale skład tego zespołu do zadań specjalnych to właściwie jedyne podobieństwa. Jest dużo więcej niecenzuralnego słownictwa, przyziemnych problemów i humoru. Jest nieco mniej baśniowo, nie tak podniośle, za to zwyczajne życie nabiera jaskrawych kolorów, opisywane z malutką dawką humoru. Bawiłam się przednio.


Ogromne, rozłożyste korony drzew natychmiast pochłonęły resztkę promieni słonecznych i nasz niewielki orszak spowiła leśna cisza.



Sama historia wciągnęła mnie z marszu. Pierwszy rozdział to przykład świetnego wprowadzenia w nowy świat. Nowy, ale podobny do klasycznych fantastycznych realiów elfowo, krasnoludzko czarodziejskich. Tylko ten trafny auto cynizm przypominał, że jak nic wciąż jesteśmy Polsce.


Dobrze. Niech więc tak będzie. Niech wierzą, w co chcą wierzyć.


Myślę, że ta historia ma wszystko, by się spodobać. Wciągająca fabuła, ciekawi bohaterowie, barwny świat. Fantastyka lekka, przystępna, idealna na rozluźnienie przed snem. 


Pozdrawiam!


piątek, 8 kwietnia 2022

"Harda Horda" antologia opowiadań

Opis z okładki:

Kiedy kilkanaście kobiet łączy siły, powstają rzeczy wyjątkowe.

Dwanaście niesamowitych historii pełnych nostalgii i grozy. Wyrusz w niezwykłą podróż po zdumiewających światach, w których ludzkość próbuje radzić sobie ze skutkami katastrof spowodowanych przez naturę lub własną ignorancję, gdzie czasem pojawiają się chmury będące portalem do innego uniwersum, a w słowach niewinnej piosenki dla dzieci „Jaworowi ludzie” ukrywa się mrożąca krew w żyłach tajemnica.

Pierwsze wspólne dzieło stowarzyszenia Harda Horda. Grupy dwunastu znakomitych i nagradzanych polskich pisarek. Poznaj ich zjawiskową antologię o przekraczaniu granic.

Od kobiet dla kobiet. Ale nie tylko. Porywająca lektura dla wszystkich wielbicieli mrocznych klimatów.

Autorki: Agnieszka Hałas, Aleksandra Janusz, Aleksandra Zielińska, Aneta Jadowska, Anna Hrycyszyn, Anna Kańtoch, Anna Nieznaj, Ewa Białołęcka, Magdalena Kubasiewicz, Marta Kisiel, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz.


Kiedy anioł stukał do mych drzwi, kazałam mu zostawić awizo.



Moja opinia:

Trochę polowałam na tę antologię, ale wreszcie mam, przeczytałam i trochę się pozachwycałam. 


Pierwszy tekst o tytule "Jawor" napisała Marta Kisiel. Już na starcie nakreślił baśniowy klimat, który utrzymywał się do samego końca. Opowiadania "Ognisty warkocz" Anny Nieznaj i "Z góry nie patrzą" Anny Harcyszyn czytało mi się trudno, mozolnie i niewiele z nich zapamiętałam. Najbardziej czekałam na tekst Anety Jadowskiej "Zielona zemsta". Ponowne spotkanie z Maliną i Klonem uznaję za bardzo udane, ale mogę być nieobiektywna, bo uwielbiam styl autorki i pochłaniam każdą jej książkę w zawrotnym tempie. Znam również twórczość Maryny Raduchowskiej. W "Hardej Hordzie" autorka przedstawiła spin-off drugiej części "Szamanki od umarlaków", czyli "Demona luster". Świetnie się złożyło, bo właśnie w tym miejscu zatrzymała się moja przygoda z serią. Opowiadanie "Bezduch" przybliża tragiczną historię rodziny Marka, Lajly i Róży. Mężczyzna podejmuje walkę o odzyskanie bliskich i gotowy jest zapłacić przerażającą cenę za przywrócenie ich do świata żywych. 


Nic nie zdarza się dwa razy, a niektóre rzeczy niepotrzebnie zaistniały nawet raz jeden jedyny. 


Opowiadanie "Dróżniczka" Aleksandry Janusz sprawiło, że łezka zakręciła mi się w oku. "Tylko nie w głowę" Ewy Białołęckiej dla kontrastu wprowadził solidną dawkę humoru, przedstawił apokalipsę zombie w świeży sposób, a do tego główna bohaterka z miejsca zaskarbiła sobie moje uznanie za ciekawą mieszankę odwagi z nieogarnięciem. "Dokąd odeszły cienie" Magdaleny Kubasiewicz to opowiadanie o nekromancie Noah, który ze swą towarzyszką Lilijas podejmuje się niebezpiecznego zlecenia oczyszczenia posiadłości Treylów z mieszkających tam duchów. Czytało mi się ciekawie i chętnie poznam tych bohaterów bliżej, a że to pierwszy tekst z serii, mam na co polować.


Był pan jednym z tych ludzi, którzy robią to, co chcą, i nikogo nie pytają o zdanie;


Tekst Aleksandry Zielińskiej "Po drugie" był dla mnie bardzo poruszający, nieskończenie smutny. Dziewczynka tęskni za siostrą, która przedwcześnie odeszła i trudno jej się pogodzić z nową rzeczywistością. Podobnie czytało mi się "Jest nad zatoką dąb zielony" Agnieszki Hałas. Mamy tu młodego chłopca z ciężką nieuleczalną chorobą i rodziców, którzy próbują sobie z tym radzić. Do tego rosyjski głód i mróz, no i immortalizacja ludzi, dzięki której mogą zredukować się do hologramu z pamięcią zapisaną w sieci. Bardzo ciekawy koncept. "Szanowny Panie M." Anny Kańtoch miał bardzo intersującą formę, mroczny nastrój i powolne wyniszczenie finansowe rodziny borykającej się z nieuleczalną chorobą. 


Moja siostra była wolna, bo nic nie wyzwala bardziej niż wiszące nad człowiekiem widmo śmierci. 


Dwanaście oryginalnych tekstów już za mną. Twórczość niektórych autorek dobrze znam i lubię bardzo, ale większość jednak wciąż przede mną. Najszybciej wrócę do Maliny i Klona, bo książka "Cud Miód Malina" już czeka na mojej półce. Warto poznać "Hardą hordę", dla różnorodności, kreatywności, niesamowicie ciekawych pomysłów. 


Pozdrawiam!

niedziela, 13 marca 2022

"Denat wieczorową porą" Aneta Jadowska

Opis Wydawcy:

Niektórzy nawet zza grobu potrafią napsuć krwi!

Anonimowe zaproszenie na Bal Tajemnic nie budzi w Marii Garstce entuzjazmu, za to w Anieli Grzebałko, jej najlepszej przyjaciółce – i owszem. A Maria, zdaniem Anieli, po prostu musi jej towarzyszyć.

Wkrótce stary dom w usteckim lesie, w samym środku śnieżycy stulecia, staje się sceną przemyślnej intrygi i konfrontacji. A ledwie Maria pomyśli, że nie może być gorzej, pojawia się trup… żeby jeden!

Gdy jej najbliżsi są w niebezpieczeństwie, Maria musi wyznać prawdę. Tylko którą właściwie? Sekrety i tajemnice, którymi przez lata obrastali goście Uroczyska, zaczynają wypełzać. Jedna noc zmieni ich życie na zawsze.


Teraz już wie­dzia­ła, że ci, któ­rzy świa­do­mie od­wra­ca­ją wzrok, nie są nie­win­ni.


Moja opinia:

Za oknem już niemal wiosna, ale mając tę książkę już w ręce, nie mogłam czekać do kolejnego sezonu. Potrzebowałam lekkiej, rozluźniającej historii i ostatnia część kryminalnego cyklu od Pani Jadowskiej okazała się idealna na tę okazję.


Wszy­scy w kółko mówią, jak to ko­niecz­nie trze­ba opusz­czać stre­fę kom­for­tu. Nikt się nawet nie za­jąk­nie, że cza­sem całe życie marzy się tylko o tym, by wresz­cie jakąś stre­fę kom­for­tu mieć!



Tym razem w centrum uwagi czytelnika znajduje się Maria, której trudne życie nie rozpieszczało. Bolesne wspomnienia nie chcą jej zostawić w spokoju i duchy przeszłości pojawiają się w drzwiach Wielkiej Niedźwiedzicy. Maria planuje wraz z przyjaciółką Anielą odprężyć się na Balu Tajemnic. W prawdzie nie mają pojęcia od kogo otrzymały zaproszenie, ale zabawa zapowiada się ciekawie. Wieczór okazuje się być jednak bardziej zaskakujący niż sobie wyobrażały, a w Ustce znów odnajduje się trup lub dwa...


Nic, co naprawdę ważne, nie jest proste (...).



Historia Garstek z Ustki po raz kolejny wchłonęła mnie od pierwszej strony i wypuściła dopiero po ostatnim rozdziale. Przepłynęłam przez tę książkę w zawrotnym tempie i żałuję, że nie mogę od razu sięgnąć po kolejny tom. Tym razem nie ma kontynuacji i opuszczam Ustkę ze smutkiem w sercu. Mam nadzieję, że jeszcze poznam nowe przygody tej oryginalnej rodzinki, odkryję z nimi kolejnego trupa i rozwiążę jeszcze jeden rodzinny kryzys. 


Polecam serdecznie całą serię, zwłaszcza fanom lekkich kryminałów z nutką humoru. Mam nadzieję, że w te wakacje uda mi się odwiedzić Ustkę ;)



Pozdrawiam!

piątek, 12 listopada 2021

"Martwy sezon" Aneta Jadowska

Opis:

Wypadek w czasie zagranicznego wyjazdu, finansowe kłopoty Wielkiej Niedźwiedzicy, garstka gości w pensjonacie i… martwy sezon. Dosłownie i w przenośni. Tak teraz wygląda rzeczywistość Magdy Garstki. Dołóżmy do tego sercowe dylematy jej ciotki Tamary i voilá! Problemów mamy wystarczająco – w sam raz na jesienny czas. W drugim tomie cyklu Aneta Jadowska wraca do Ustki – miasteczka dobrze znanego fanom Trupa na plaży, a dla nowych czytelników miejsca szalenie intrygującego i skrywającego wiele tajemnic.


Schematy myślenia to nasze przekleństwo. 

Czasami całe lata upływają, nim zdołamy je rozbroić 

i wyrzucić z naszych głów i życia.


Moja opinia:

Drugi tom serii "Garstka z Ustki" jest nieco mniej kryminalny, a trochę bardziej obyczajowy. Autorka porusza wiele ważnych tematów, bohaterowie dojrzewają do poważnych decyzji, mierzą się z problemami finansowymi i problemami zdrowotnymi. Solidna dawka humoru i kryminalna intryga w tle sprawiają, że mimo powagi sytuacji płynie się przez książkę w zawrotnym tempie i trudno zatrzymać się przed ostatnią stroną.


(...) cisza lepiej wyciąga z ludzi historie niż pytania pomocnicze.


Tym razem mamy jesień, a o tej porze roku nadmorskie miejscowości powoli zapadają w zimowy sen. Kumulacja nieboszczyków, która ostatnio nawiedziła Ustkę nie pomaga i właścicielki Wielkiej Niedźwiedzicy mają poważny problem z niemal pustym lokalem i brakiem środków do życia. Do tego Tamara doznała poważnych uszkodzeń w wypadku samochodowym i przybywa do pensjonatu na wózku inwalidzkim z przystojnym Cezarym, jej miłością sprzed lat, z którą kontakt odświeżył się na niedawnej wyprawie. Pozostała garstka gości, którzy jeszcze przebywają w pensjonacie stanowią oryginalną mieszankę, a do tego jeden z nich nagle znika. Garstki wyczuwają nadejście kolejnego nieboszczyka...



(…) zadaniem terapii nie jest wymazanie wspomnień, 

ale rozbrojenie mechanizmu, który pozwala im nas ranić 

i daje im władzę nad naszym życiem.



W tej historii jest więcej ważnych tematów, a mniej śledztwa. Szczególnie ważny wydał mi się wątek dotyczący niepełnosprawności. Świetnie wpleciono problemy z jakimi ludzie poruszający się na wózkach muszą się mierzyć każdego dnia. Szacun! Kolejny ważny temat to problemy finansowe małych przedsiębiorców w turystycznych miejscowościach. Sama jestem na wygodnym, stabilnym etacie i trudno mi wyobrazić sobie życie z niepewnością co przyniesie kolejny sezon.


Stres to podła gadzina. Kumuluje się i zżera nas od środka.


Co do kryminalnego wątku - baaardzo ciekawy. Tym razem nie tylko Magda prowadzi swe prywatne dochodzenie, ale cała rodzina berze w nim udział. W dodatku długo opierają się na samych domysłach. Godna podziwu determinacja i zorganizowanie. Książki Pani Jadowskiej wciąga się tak ciekawie i przyjemnie, że idę jak burza. Czuję, że trzecią część serii, "Denata wieczorową porą", pochłonę jeszcze tej zimy ;)


Pozdrawiam!


wtorek, 9 listopada 2021

"Trup na plaży i inne sekrety rodzinne" Aneta Jadowska

Opis z lubimyczytac.pl:

Czerwiec. Piąta rano. Plaża w Ustce. Cisza, spokój i… trup!

Kiedy Magda Garstka wybierała się do Ustki, by odwiedzić babcię, nie spodziewała się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym jej dotychczasowym życiu. Jest kelnerką. Teraz także znajdywaczką trupów. Dlaczego nie miałaby zostać również detektywem amatorem? Zwłaszcza że policja utknęła w martwym punkcie…

Rodzinne sekrety, złowieszcze wąsy i czarne charaktery stają się codziennością Magdy. Ale nic nie powstrzyma jej przed wyśledzeniem, kim był denat, jak zginął i czego, u diaska, szukał w rodzinnym pensjonacie Garstków.

A to dopiero wierzchołek góry tajemnic, które czekają na Magdę tego lata.


A po co siłować się z losem w nieudanych próbach uniknięcia jego wyroków? 

Chętnych los prowadzi, a niechętnych wlecze.


Moja opinia:

To pierwsza niefantastyczna książka pióra Pani Jadowskiej, jaką miałam przyjemność przeczytać. Znów pełna humoru i ciepła. Do tego poruszająca ważne społeczne problemy, o których zwykle czyta się trudno i ciężko, a wcale nie musi tak być. 


Główną bohaterką jest Magdalena Garstka, a właściwie cała jej rodzina. Dziewczyna powraca po latach do Ustki, skąd pochodzi. Z miejscem wiąże się wiele trudnych wspomnień i strat. Poznajemy ją w dniu, w którym trafia na usta całej okolicy - znalazła ciało na miejscowej plaży. Za sprawą swych koneksji z miejscową policją, decyduje się na telefon do wuja zamiast na 911, czym rzuca na siebie cień podejrzenia. Choć na pierwszy rzut oka Magda nie ma ze sprawą nic wspólnego, jej wrodzony instynkt detektywistyczny nie pozwala jej odpuścić. W tajemnicy prowadzi swoje własne śledztwo, po drodze odkrywając znacznie więcej niż jedynie sprawcę...


Ta lekka, idealna na szybkie pochłonięcie książka ma wiele do zaoferowania. Są fragmenty komediowe, zagmatwane śledztwo, kilka agresywnych typów i wielka rodzinna tajemnica, lub nawet dwie. Magda otoczona jest rodziną życzliwą dla siebie nawzajem i trzymającą się razem, ale i ona ma swoje mroczne tajemnice. Do tego przeszła nie jedną tragedię, przedwczesnych śmierci. Doceniam też, że mogłam poobserwować nie tylko policjantów w akcji, ale głównie prowadzenie pensjonatu w nadmorskiej miejscowości. Aż zapragnęłam odwiedzić nasze polskie morze jeszcze w tym roku, dawno nie miałam okazji ;)


Bawiłam się z tą książką super. Jak w "Cyklu o Nikicie", przepłynęłam przez książkę w zawrotnym tempie i żałowałam, że tak szybko się kończy. Na szczęście są już dwie kolejne części serii, za które mogę się szybko zabrać!


Pozdrawiam!


wtorek, 2 listopada 2021

"Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne" Aneta Jadowska

Opis Wydawcy:

Najpyszniejsze opowiadania tej zimy!

Świąteczny koniec roku, okres od Halloween do sylwestra. Magiczny czas między dynią a jemiołą.

Dora Wilk, Nikita, Witkacy, Karma, Malina, Roman, Baal i inni przybywają z nowymi historiami. Burzliwe przygody i ciepłe opowieści to wszystko, czego trzeba, by przegonić zimową chandrę.

Słodkie i ostre, romantyczne i całkowicie nieprzewidywalne. Opowiadania ze świata Thornu są jak czekoladki w doskonale skomponowanej bombonierce. Nie poprzestaniesz na jednym.


Moja rodzina jest jak trufle. Rzadka, bezcenna i w dobrym stylu, ale w nadmiarze potrafi zabić smak nawet najbardziej wykwintnej potrawy. I ma zaskakująco wiele wspólnego ze świniami.


Moja opinia:

Skonsumowałam te historie w formie audiobooka, i to dwa razy (niektóre nawet więcej). Otoczyły mnie ciepłą atmosferą Świąt halloweenowych i bożonarodzeniowych. Idealna lektura na zimne jesienne wieczory. 


Jak dotąd czytałam jedynie jedną serię napisaną przez Panią Jadowską i oprócz Nikity, Karmy, Robina i pozostałych osób występujących w "Serii o Nikicie" nikogo nie kojarzyłam. To mi jednak ani trochę nie przeszkodziło w bawieniu się podczas lektury. Niezmiennie humor autorce dopisywał i czułam, że lekko i szybko płynę przez każde z opowiadań. 


Co roku w sezonie świątecznym fantazjowałam, że w połowie grudnia wsiadam do samolotu i lecę w jakieś przyjemne, ciepłe miejsce. Z daleka od wścibskich ciotek, perfekcyjnej matki, kuzynek, dzieciaków biegających z prędkością kucyków naćpanych amfetaminą...


Nie potrafiłabym podać ulubionej historii, ani tej najmniej angażującej. Wszystkie były świetne, pełne barwnych postaci, z których wszystkich chcę poznać bliżej. Chyba czeka mnie polowanie na pozostałe serie i tomy opowiadań autorki. A jest ich całkiem sporo. Oby mi nie poszło zbyt szybko, bo chyba nie umiałabym na długo rozstać się z tym uniwersum. 


Pozdrawiam!

środa, 20 października 2021

"Diabelski młyn" Aneta Jadowska

Opis z lubimyczytac.pl:

Wszystkie ścieżki prowadzą do Archiwum. Czy któraś wiedzie z powrotem do domu?

Robin nie pamięta swojej przeszłości, ale Nikita znalazła sposób, by to zmienić. Nie będzie to proste, ale czy coś w ich życiu takie jest?

Nikita i Robin ruszają w niebezpieczną podróż przez Bezdroża, by dotrzeć do źródeł tajemnicy – miejsca, które skrywa wszystkie sekrety Zakonu Cieni.

By się tam znaleźć, potrzebują pomocy Cygańskiego Księcia i jego taboru, bo tylko magia Niespokojnych pozwoli im przeżyć zetknięcie z mroczną magią Bezdroży i Rubieży. W zamian muszą pomóc taborowi uruchomić Lunapark i ożywić niesamowity Diabelski Młyn.

A gdy we wszystko postanawiają się wmieszać nordyccy bogowie, berserk oraz młodociany smok, wiadomo już, że Robina i Nikitę czeka szalona i zaskakująca przygoda.



Czasami konfrontacja z potworami z dzieciństwa wydaje się bardziej przerażająca 

niż same potwory.


Moja opinia:

Trzecia część cyklu o Nikicie zdecydowanie przypadła mi do gustu najbardziej. Wszystkiego było więcej - poczucia humoru, ciekawych bohaterów i grzebania w przeszłości. Dostałam odpowiedzi na wiele pytań zadanych w poprzednich tomach. 


Nie od dziś żył na krawędzi.


Nikita i Robin wyruszają do Archiwum, filii Zakonu Cieni, w której skryte są najgłębsze tajemnice ich niedawnych pracodawców, w tym te o ich przeszłości. By tam dotrzeć muszą jednak pokonać Bezdroża, a to bez przewodnika jest niemal niemożliwe, nawet dla wyszkolonych zabójców. Tam niebezpieczeństwo nie tak łatwo zabić. Cygański Książę zgodzi się zapewnić im ochronę, ale nie za darmo. A to tylko czubek góry lodowej. 


Co mówią o głupcach? Że powtarzają tę samą czynność i spodziewają się innego rezultatu? Bzdura, w moim słowniku to definicja uporu, a ten jest czasami całą przewagą, jaką mamy nad śmiercią.


W tym tomie więcej uwagi poświęcono wspomnieniom, przeszłości i wewnętrznym zmaganiom. Wreszcie puzzle trafiły na swoje miejsce, dotąd rozmazane fragmenty nabrały koloru. A gdy na scenę wkroczyła bezdrożowa wersja smoka, totalnie skradła moje serce :D Nikita i Robin ufali sobie jak nigdy wcześniej, opiekując się nawzajem w chwilach, gdy dusza odpływała od ciała i stawali się bezbronni. Pokazali, że świat musi zejść im z drogi do celu, jeśli nie doszczętnie spłonąć.


Strach rzadko jest racjonalny.


"Cykl o Nikicie" zostanie w moim serduszku na długo. Spędziłam z nim chwile pełne radości, wypełniona pewnością siebie bohaterów. Pocieszam się, że początki Nikity w tym uniwersum jeszcze przede mną, bo "Heksalogia o Wiedźmie" jeszcze przede mną ;)


Pozdrawiam!


środa, 9 grudnia 2020

"Akuszer bogów" Aneta Jadowska

Opis z okładki:

Wszystko, w co wierzyła, okazało się kłamstwem. Nie wie już, kim jest ani czemu przez większość życia karmiono ją bredniami. Była mistrzynią fałszywych tożsamości, a teraz na niczym nie zależy jej tak mocno, jak na poznaniu tej prawdziwej. 

Zdradzona przez najbliższych, ścigana przez płatnych zabójców i nękana przez domagające się uwagi duchy przeszłości, rusza do kolebki wszystkich strachów – do magicznej Norwegii, gdzie wszystko się zaczęło. 

Tam czekać będą na Nikitę ludożercze trolle, boskie pszczoły, niespuszczające jej z oka kruki i tajemniczy Akuszer Bogów. Odpowiedzi oczywiście też – ale czy takie, jakich oczekuje? 

Jedno jest pewne: nie będzie to spokojna i sentymentalna wyprawa do źródeł.


Tu starzy bogowie wciąż są czczeni, głodni uwielbienia i potężni. 


Moja opinia:

Kolejna powieść pani Jadowskiej, którą czytało mi się niezwykle szybko i przyjemnie. Drugi tom Cyklu o Nikicie niczym nie odstaje od pierwszego, a ja już zaczynam żałować, że są tylko trzy. 


Wszyscy zasługujemy na swoją porcję prawdy i odpowiedzi w miejsce niekończących się pytań. 


Akuszer Bogów skupia się na motywie powrotu do przeszłości i rozprawienia się z ukrywanymi demonami. Nikitę od lat napędza nienawiść do okrutnego ojca i żal do zapatrzonej w siebie matki. Tymczasem na końcu Dzielnicy cudów bohaterka spotkała brata, dotąd zupełnie nieświadoma o jego istnieniu. Odkrycie jego istnienia i fakt, że podczas spotkania strzeliła mu w głowę, nie daje dziewczynie spokoju. Nikita wybiera się w drogę do Norwegii, gdzie czekają na nią odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Partner z Zakonu o nieznanej przeszłości i tajemniczej magii towarzyszy jej w wyprawie. Zostawiają za sobą stosiki trupów najemników, którym ktoś mocno zdeterminowany słono zapłacił za schwytanie Nikity żywcem ...


To miasto dawało popalić optymistom jak żadne inne.


W Cyklu o Nikicie zawsze mnóstwo się dzieje. Akcja pędzi nieubłaganie a trup ściele się gęsto. W Akuszerze Bogów jest nie inaczej. Mamy okazję zobaczyć świat w zupełnie innej rzeczywistości, kolorowy, niebezpieczny i pełen magii. Aż chce się zostać tam jak najdłużej. Mamy okazję wrócić do starych bohaterów, dobrych przyjaciół Nikity z poprzedniej części, ale też poznać nowe postaci, równie ciekawe i barwne. Gang motocyklowy z Norwegii polubiłam najbardziej. Braterstwo i wspólnota, walka  na śmierć i życie u boku braci, poczucie przynależności - to przepis na ciekawe życie. 


Widzisz, Odynie, tak właśnie zyskuje się lojalność i oddanie. Nie groźbami, a miodem. 


Spędziłam z tą powieścią kilka miłych, ciepłych jesiennych wieczorów. Poznawanie wyczynów Nikity i jej życia pełnego niebezpieczeństw, ale i wrażeń działa na mnie odprężająco. Zawsze z uśmiechem na ustach sięgam po kolejną powieść pióra Pani Jadowskiej. Po prostu dobra, jakościowa polska fantastyka. 


Pozdrawiam!

Co może być prostszego niż prawda? Jest tylko jedna. 


środa, 10 października 2018

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Aneta Jadowska

Opis z okładki:
Są przyjazne i urocze miasta alternatywne. I jest Wars – szalony i brutalny – oraz Sawa – uzbrojona w kły i pazury. Pokochasz je i znienawidzisz, całkiem jak ich mieszkańcy. 
Jak ona. Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego – nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. Choć na to może być już za późno. 
Z Dzielnicy Cudów – części miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30. ubiegłego wieku – zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Sprawą zajmuje się Nikita. Trop szybko zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciałaby się znaleźć. Na szczęście jej pleców pilnuje Robin. Czy na pewno? Kim on właściwie jest?


Jeśli twój ukochany wraca do domu dziwnie sapiący, zaśliniony i warczący - zabij go albo uciekaj i skontaktuj się z kimś, kto zrobi to za ciebie.


Moja opinia:
Ciekawie i zgrabnie napisany pierwszy tom serii, która zapowiada się na wyjątkową historię. 


... bo w tym mieście poza awanturą i śmiercią nic nie przychodziło łatwo.


Tym, co mnie przede wszystkim urzekło, byli wyjątkowi bohaterowie. Równie ciekawi, jak miasta alternatywne i ich historia. Wystąpili ci bardziej standardowi, jak płatni zabójcy, bardzo pomocna, choć dziwaczna hakerka, wilkołaki, wampiry i tak dalej, ale szef mysich szpiegów i fotograf dbający o przetrwanie miasta to już zupełna nowość. Bardzo intrygujące postacie, również dzięki umiejętnościom autorki, która we właściwym miejscu i właściwym czasie odkrywa rąbka tajemnic Warsa i Sawy. Nie da się ich nie lubić. 


Magia była kreatywna i przeprowadzała eksperymenty na ludziach. Tym, co wydawało się ją szczególnie interesować, było bestialstwo, jakby szukała granicy i sprawdzała, jak daleko może się posunąć z ożywianiem koszmarów. 


W książce panuje aura magiczna w wydaniu zdecydowanie niesielankowym. Trzeba na nią uważać, bo w każdej chwili może zniszczyć ci życie, jeśli najdzie ją ochota. Dzięki niej Wars i Sawa nadal istnieją i od niej zależy, jak długo jeszcze przetrwają. Wszechobecność tej intrygującej magicznej siły nie pozwalała mi oderwać się od lektury. Miałam wrażenie, że każda strona odkrywa przede mną jakieś fascynujące elementy tego nowego świata, a nie chciałam przegapić żadnego. 


- To, kim jesteś, nie jest wczoraj ani jutro. To te wszystkie drobiazgi pomiędzy - odparł.


Bardzo cieszę się, że spotkałam tę książkę na swojej drodze. Pozwoliła mi znów pozachwycać się nad pięknem ludzkiej wyobraźni i jej nieskończonymi możliwościami. Pozostaje mi tylko polecać ;)

Pozdrawiam!


wtorek, 25 sierpnia 2015

"Chłopcy 2. Bangarang" Jakub Ćwiek

źródło
Opis:
WRÓCILI!
Dzwoneczek i jej banda wyrośniętych, wiecznie niedojrzałych Chłopców po raz kolejny pokazują, że nie da się oddzielić dobrej zabawy od solidnych kłopotów. I nieważne, czy to klubowy Zjazd, motocyklowa wycieczka do pobliskiego miasta czy pozornie leniwe popołudnie w opuszczonym Lunaparku – każdy dzień to nowa przygoda, a na końcu czai się ta największa. I najbardziej przerażająca. Śmierć…

Droga znowu wzywa, nie ma odwrotu ani chwili na oddech. Tylko co jeśli tym razem wiedzie wprost do znienawidzonej dorosłości?


Moja opinia:
Mam ogromny sentyment do powieści Jakuba Ćwieka. Nie dość, że odkryłam Kłamcę akurat, gdy byłam po uszy zadużóna w Tomie Hiddlestonie, to jeszcze stworzył Chłopców, czyli serię o tym, jacy mogli być Dzwoneczek i jej podopieczni, gdyby im dać nieograniczoną ilość piwa, dziewczyn i wolnego czasu. Podobnie jak w Alicji w krainie zombi, dostałam inną wersję od lat znanej historii. Mają tak niewiele ze sobą wspólnego, ale mówiąc o jednej wersji, nie można zapomnieć o drugiej. 

    
źródło
To co wyróżnia twórczość Jakuba Ćwieka to przede wszystkim humor. Przy każdej jego książce bawię się wyśmienicie. Chłopcy to grupa dorosłych facetów, którzy w głębi serca są wciąż dziećmi, więc popełniają głupie błędy, bawią się w najlepsze i dokuczają jeden drugiemu jak tylko się da. W obliczu zagrożenia wiedzą jednak co najważniejsze i są bezwzględnie wierni rodzinie. Dzwoneczek jest dla nich mamą i przywódczynią, której się boją i szanują, ale też kochają tą dziecięcą, bezwarunkową miłością.

W Chłopcach nie brakuje seksu, bójek i alkoholu, ale znajdziemy też silne więzi, przyjaźń i rodzinę. Ale umówmy się, tych bójek i alkoholu jest znacznie więcej. Wulgarnego słownictwa również. Nie jest to więc książka dla dzieci. Wrażliwsi czytelnicy powinni poszukać grzeczniejszych lektur. Jeśli jednak nie przeszkadza wam, powiedzmy, bardziej życiowe podejście do sytuacji, możecie się z Chłopcami świetnie bawić.

Zawsze kończę książki Ćwieka zbyt szybko. Mają bardzo wygodną, dużą czcionkę i nie przesadną objętość, więc na przeczytanie potrzebuję zazwyczaj góra dwa dni. W dodatku możemy podziwiać w każdym tomie świetne rysunki autorstwa Iwa Strzeleckiego. Są pomocne w wyobrażeniu sobie bohaterów, choć właściwie taka pomoc nie jest za bardzo potrzebna - autor zadbał, byśmy nie mieli wątpliwości co do ich wyglądu czy głównych cech osobowości. Mimo wszystko dodają swoistego smaczku lekturze. W tym tomie wyjątkowo podobało mi się przedstawienie Milczka, zarówno słowne, jak i rysunkowe. Nie dziwię się, że (według książki) kojarzy go większość dziewcząt w okolicy.

Podsumowując, Chłopcy to świetna lektura na wakacyjne wieczory, zarówno pierwsza jak i druga część. Mam nadzieję, że do końca września dorwę jeszcze trzecią ;)

Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!

poniedziałek, 7 października 2013

"Chłopcy" Jakub Ćwiek

Opis:
Rykiem silników, hukiem wystrzałów i głośnym: BANGARANG! – tak zwiastują swoje przybycie Zagubieni Chłopcy, najbardziej niezwykły gang motocyklowy na świecie. Niegdyś wierni towarzysze Piotrusia Pana, dziś odziane w skórzane kurtki zakapiory pod wodzą zabójczo seksownej Dzwoneczek. Zrobią wszystko, by przetrwać… i dobrze się przy tym bawić. Bez względu na cenę.


... gang wiecznych chłopców, który robi zadymę gdzie się da, dyma co się da i jest śmiesznie...




Moja opinia:
Po raz kolejny zachwyciłam się prozą pana Ćwieka. Mogę go spokojnie ogłosić moim ulubionym polskim autorem.


Zarówno czytając Chłopców, jak i Kłamcę, bawiłam się świetnie. Przygody Zagubionych Chłopców były opowiedziane z prostotą, charakterem i jednocześnie tajemniczo. Autor używał języka barwnego w wulgaryzmy i komiczne porównania, wykorzystującego wszystkie możliwości języka polskiego i z właściwą dla Polaków sporą dawką ironii.


Polska proza ma swój specyficzny klimat, charakterystyczny humor, którego bardzo trudno znaleźć w powieściach obcojęzycznych. Niektórym, owszem, może przeszkadzać dość częste wplatanie wulgaryzmów i obniżanie przez to wartości literackiej. Pan Ćwiek nie miał właściwie wyboru, w końcu opowiada historię o gangu harleyowców. Na szczęście Dzwoneczek trzymała chłopców na krótkich smyczach i pilnowała, by ich język zanadto się nie ubarwił.


Zdecydowanie najważniejszą zaletą Chłopców są bohaterowie. Oprócz czuwającej nad wszystkim Mamy (Dzwoneczek) są bliźniacy: Pierwszy i Drugi, którzy ze swoimi naprawdę głupimi i szalonymi pomysłami wpakowują się w niezłe problemy. Jest Stalówka - trochę przerażający albinos, jako jedyny z Chłopców już dorosły mentalnie, a więc i niepisany dowódca wszelkich operacji. Do tego mamy Kruszynę - pokaźnego i groźnego, a jednocześnie wrażliwego. Jest i Kędzior, czyli ten z szerokimi barami, rudymi włosami i może odrobinę misiowatym wyglądem, ale raczej umięśnionego niż przytulnego niedźwiedzia (choć osobiście bardzo chętnie bym się przytuliła ;D). No i ulubieniec wszystkich dziewcząt - Milczek. Cichy, ale z kobietami rozumie się bez słów...


Chłopcy to świetna, wciągająca historia gangu Zagubionych Chłopców, którzy są raz na wozie, raz pod wozem, plamią się przestępczością lub ratują damy w opresji, oczywiście licząc na ich wdzięczność. Tak czy owak, zdecydowanie mają to coś i można spędzić z nimi kilka przyjemnych chwil. Polecam, gorąco polecam. 


Moja ocena: 10/10.


Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...