Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam
środa, 10 marca 2021
"Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi. Część 2" Sarah J. Maas
O to chodzi w życiu. By je przeżyć. By kochać.
wtorek, 23 lutego 2021
"Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi. Część 1" Sarah J. Maas
Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania.
Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać - również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół...
Moc zawsze będzie należeć do tych, którzy oddają swe życie miastu.
Moja opinia:
Po świetnym Szklanym Tronie i jeszcze lepszych Dworach, spodziewałam się dobrej rozrywki i zdecydowanie się nie zawiodłam. Po raz kolejny z przyjemnością śledziłam poczynania silnej, zadziornej głównej bohaterki, której los nie oszczędził, a kreacja świata, w którym żyje zachwyca pod każdym względem.
Przecież nie mieliśmy wyboru.
Pierwsze dobre wrażenie wywarła na mnie okładka. Mogę patrzeć na nią i patrzeć, zachwycać się misternością tej grafiki, ciekawym, nieoczywistym pomysłem. Moje zapotrzebowanie na wrażenia wzrokowe jest zdecydowanie zaspokojone.
Nie umiała trzymać gęby na kłódkę,
nie wiedziała, kiedy trzeba milczeć wśród wrogów.
Ta dziewczyna zawsze miała szczególny talent do tego,
by pojawiać się tam, gdzie nie powinna.
Autorka wprowadza nas w świat, w którym mamy do czynienia z aniołami, elfami, wampirami czy nimfami. Wiele różnych, często zwaśnionych istot żyje w mniej lub bardziej ścisłej symbiozie. Krępujące ich ruchy ograniczenia płyną z zasad dla jednych krzywdzących, a innych faworyzujących. Z przyjemnością obserwowało mi się pomysłową Bryce i jej niewyparzony język w samych sercu tej misternej konstrukcji. Gdy akcja ruszyła z kopyta nie dało się jej zatrzymać. Z trudnością odrywałam się od lektury i tylko gdy musiałam.
Każdy jest na sprzedaż, generale.
Trzeba tylko zaproponować odpowiednią cenę.
Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Sarah J. Maas. Jeśli i Tobie do gustu przypadł Szklany Tron lub Dwór Cierni i Róż, ta pozycja jest w zasadzie obowiązkowa. Jak dobrze, że druga część już czeka na półce ;)
Pozdrawiam!
wtorek, 3 listopada 2020
"Szklany tron. Opowieść 1. Zabójczyni i władca piratów"
Groźna zabójczyni Celaena Sardothien pragnie dokonać odwetu. Gildia Zabójców wysyła ją na odległą wyspę na tropikalnych morzach, by odebrała dług od władcy piratów. Gdy dowiaduje się, że spłatę uzgodniono nie w pieniądzach, a w niewolnikach, charakter misji nagle ulega zmianie. Zabójczyni zrobi wszystko, by pokonać zło.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że to największe szaleństwo, na jakie się kiedykolwiek poważyliśmy?
- Niewykluczone. Ale z drugiej strony nigdy też nie próbowaliśmy zrobić niczego, co miałoby większe znaczenie.
Moja opinia:
Bardzo przyjemnie było wrócić do jednej z ulubionych serii. Cieniutka książeczka, mniej niż sto stron, a dała mi wiele radości.
Nie mam żadnych teorii. Mam jedynie pytania, które ty również powinnaś sobie zadać.
Celaena znów jest bezczelną, pewną siebie zabójczynią, którą dobrze poznaliśmy w głównej serii. Nowością natomiast jest Sam, jej kompan podczas odwiedzin u piratów. Od wielu lat wspólnie trenują pod okiem Arobynna, choć jedynie Celaena jest ulubieńcem i następczynią Króla Zabójców. Stąd czerpie pewność, że sprzeciwienie się woli mistrza może ujść jej na sucho. Relacja Sama i Celaeny na kartach historii powoli staje się nieco bardziej intymna, a wspólny cel zbliża ich ku sobie...
Każde słowo smakowało gorzej od poprzedniego.
Kilkadziesiąt stron to za mało, by zbudować silną historię, przedstawić dojrzewających bohaterów i jeszcze wpleść elementy zależności politycznych danego świata. Dlatego ta opowieść ma raczej sens tylko w momencie, gdy zna się główną serię. Nasuwa mi się porównanie do filmów animowanych, np. Kung Fu Pandy, na podstawie których powstały seriale. Kilkunastominutowe odcinki nie mogą się umywać do pełnego filmu, więc i historie zamknięte w nich są spłaszczone, nieraz dziurawe, ale przez wzgląd na świetny pierwowzór i już znanych bohaterów mimo wszystko ogląda się je dobrze.
Była przecież zabójczynią, a nie bezwzględną morderczynią.
Ta krótka historia niesie za sobą potężne przesłanie. Bohaterzy w walce o słuszną sprawę nie wahają się nadstawić karku. Warto ją poznać i nawet po zakończeniu serii wrócić raz jeszcze do ulubionych bohaterów.
Pozdrawiam!
poniedziałek, 29 października 2018
"Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas

Wiem, że jest wiele do zrobienia.
- Dręczy mnie uczucie, że to wszystko jest jakimś żartem(...) Że nikt, naprawdę nikt nie może się cieszyć takim szczęściem i nie zapłacić za to wysokiej ceny.
Uczucie było dziwne, tak jakbym dostała kawałek układanki, o którym nie wiedziałam, że mi go brakuje.
środa, 22 sierpnia 2018
"Imperium burz" Sarah J. Maas
Seria Szklany tron jest po prostu niesamowita. To już piąta część, a poziom książek jest niezmiennie dobry. Znów dałam się wciągnąć i zachwycić. Zabierałam to tomiszcze do pracy, w podróż, a nawet przekupywałam sama siebie, że jeśli zmuszę się do nauki na wrześniowe poprawki czeka mnie w nagrodę 20 min powrotu do tego świata. A Erilea to miejsce, w którym po prostu można się zatracić.
Od mojego ostatniego spotkania z tą serią minął rok, więc zaczynając Imperium burz nie bardzo pamiętałam co działo się w poprzedniej części. Autorka na początku delikatnie naprowadzała, często nawiązywała do przeszłości bohaterów, więc szybko wciągnęłam się w wir wydarzeń. A zaczęło się dziać właściwie od pierwszych stron. Okazało się bowiem, że nie wszyscy uważają jej prawo do tytułu królowej za oczywiste.
Mam wrażenie, że tę konkretną część wyróżnia ilość skonsumowanych romansów. Wszystkie relacje rozwijały się dość naturalnie, niektóre na przestrzeni poprzednich tomów, inne były zupełnie nowe. Każdemu ochoczo kibicowałam i jestem niesamowicie ciekawa, jak to się wszystko w kolejnej części potoczy.
Polecam Imperium burz szczególnie tym, którzy mają poprzednie części za sobą. Jest tyle nawiązań, do pozostałych tomów, że czytanie serii od końca byłoby zupełnie zaspoilerowane. No chyba, że ktoś tak lubi ;)
A ci, którzy serii jeszcze nie znają, zachęcam by to zmienić. Nie pozwólcie, by omijała was tak wspaniała przygoda!
Pozdrawiam!
piątek, 27 maja 2016
"Dziedzictwo ognia" Sarah J. Maas
Wyczuwała stalową wolę Rowana zderzającą się z jej magię, wolę, która nie pozwalała płomieniom spalić jej ciała na popiół.niedziela, 12 lipca 2015
"Korona w mroku" Sarah J. Maas
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
wtorek, 10 czerwca 2014
"Szklany tron" Sarah J. Maas
Dziewczyna niewzruszenie wpatrywała się w zamek, który wznosił się nad brzegiem rzeki Avery. Jej sylwetka czerniła się w blasku budowli. Nad obozowiskiem zbierały się chmury i zabójczyni uniosła głowę. W luce między obłokami widać było garstkę gwiazd. Książę nie mógł się oprzeć wrażeniu, że gwiazdy spoglądają prosto na Celaenę.
Nie, nie mógł zapomnieć, że to tylko zabójczyni o pięknej buzi i ostrym języku, diablica o dłoniach zbroczonych krwią, która równie łatwo mogła powitać go miłym słowem, jak i poderżną mu gardło. Co więcej, była jego Obrończynią. Miała walczyć sla niego raz o swoją wolność. I tyle
Dorian położył się, nie wypuszczając z rąk miecza. Wkrótce zasnął, lecz przez całą noc we śnie widział dziewczynę, która patrzy na gwiazdy, oraz gwiazdy spoglądające na dziewczynę.
Pochłonęłam tę pięćset stronicową powieść w niecałe dwa dni i bawiłam się cudownie. Nie raz śmiałam się w głos, w krytycznych momentach z napięcia przeskakiwałam słowa tak szybko, że myliłam litery i musiałam wracać do nich jeszcze raz. Miałam ochotę krzyczeć do bohaterki, jak podczas oglądania horrorów zdarzało się nie raz, "Tylko się nie waż tam wchodzić!", a ona oczywiście i tak wchodziła.Słowem, Szklany tron wywoływał we mnie bardzo silne emocje i nie byłam w stanie oderwać się od książki. Nawet lekka schematyczność, która przejawiała się w trójkącie miłosnym czy motywu turnieju na śmierć i życie, nie irytowała mnie nic a nic - niesamowita zręczność autorki we wciąganiu czytelnika w wir wydarzeń rekompensowała wszystko. W końcu wszystkie książki oparte są na schematach, więc nie można mieć jej tego za złe.
Moja ocena: 10/10!
Pozdrawiam!













