Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroboros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroboros. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 marca 2021

"Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi. Część 2" Sarah J. Maas

Opis z okładki:
Bryce Quinlan w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. Traci niemal wszystko, co kochała, gdy w Lunathionie pojawia się nieznany demon siejący spustoszenie. Upadły anioł Hunt Athalar otrzymuje od Gubernatora propozycję nie do odrzuceni - ma pomóc Bryce wytropić złoczyńcę. W zamian odzyska swoją wolność. 


Bryce i Hunt zagłębiają się w najskrytsze zakamarki miasta. Odkrywają mroczną siłę zagrażającą porządkowi wszerzeczy oraz znajdują w sobie płomienną pasję, która może wyzwolić ich oboje, jeśli tylko jej na to pozwolą. 


Bo gdy stanęliśmy do walki, mieliśmy rację. 



Moja opinia:

Po drugi tom o Księżycowym Mieście sięgnęłam tuż po skończeniu świetnej części pierwszej. Tym razem w historii królowały zwroty akcji i brawurowe walki, które bardzo bardzo chciałabym zobaczyć na kinowym ekranie. 


Zawsze można jeszcze coś stracić.



Druga część Domu Ziemi i Krwi zaczyna się tam, gdzie pierwsza część się kończy i raczej polecałabym czytać je razem, bo brak wprowadzenia dla niewtajemniczonych. Z marszu wskakujemy w środek śledztwa i podążamy za kolejnymi wskazówkami wraz z Bryce, Hunterem i ich rodzącym się uczuciem.
Znów czytało mi się niesamowicie szybko, jeszcze szybciej niż poprzednią część. Z bólem serca odrywałam się tylko gdy musiałam, a najchętniej nie robiłabym tego wcale. 



Powiedział mi, że mam przestać płakać, bo to sprawi satysfakcję wszystkim tym, którzy wyrządzili mi krzywdę. 




Pod względem relacji między Bryce i Huntem, pierwsza część podobała mi się zdecydowanie bardziej. Bardziej lub mniej subtelnie okazywane emocje i stopniowe odkrywanie kolejnych kart w pierwszej części zdawało mi się interesujące, ekscytujące. W drugim tomie miałam wrażenie przesady w erotyzowaniu i robiło się już dla mnie niesmacznie. I to nieszczęsne "podkulanie palców" u stóp XD



O to chodzi w życiu. By je przeżyć. By kochać. 
By pamiętać, że wszystko może zniknąć następnego dnia. 




Potężną zaletą tej serii są bohaterzy drugo- i trzecioplanowi. Znów łapałam się na tym, że chętniej podążyłabym za Żmijową Królową, Aidasem lub Jesibą niż za Bryce. Mamy tutaj zatrzęsienie postaci, które stanowiłyby świetny materiał na głównego bohatera swojej własnej opowieści i z przyjemnością polowałabym na nie wszystkie. 


Rzucała wyzwanie przeznaczeniu. 



Jestem bardzo ciekawa kolejnych części tej serii. Dałam się porwać w piękny świat i nieraz zaskoczyć. Sięgnę po każdą kolejną opowieść spod pióra panie Sary J. Maas.



Pozdrawiam!



wtorek, 23 lutego 2021

"Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi. Część 1" Sarah J. Maas

Opis z okładki:

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. 

Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać - również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół...


Moc zawsze będzie należeć do tych, którzy oddają swe życie miastu.


Moja opinia:

Po świetnym Szklanym Tronie i jeszcze lepszych Dworach, spodziewałam się dobrej rozrywki i zdecydowanie się nie zawiodłam. Po raz kolejny z przyjemnością śledziłam poczynania silnej, zadziornej głównej bohaterki, której los nie oszczędził, a kreacja świata, w którym żyje zachwyca pod każdym względem. 


Przecież nie mieliśmy wyboru.


Pierwsze dobre wrażenie wywarła na mnie okładka. Mogę patrzeć na nią i patrzeć, zachwycać się misternością tej grafiki, ciekawym, nieoczywistym pomysłem. Moje zapotrzebowanie na wrażenia wzrokowe jest zdecydowanie zaspokojone.


Nie umiała trzymać gęby na kłódkę, 

nie wiedziała, kiedy trzeba milczeć wśród wrogów. 


Następnie przyszło małe rozczarowanie. Morderstwa wspomnianego w opisie spodziewałam się szybko, a nastąpiło dopiero około setnej strony. Początek dłużył mi się i miałam dość poznawania kolejnych bohaterów, pragnęłam krwi, akcji i wreszcie dowiedzieć się kto zginie. Gdy już ten moment nastąpił, to był potężny cios nie tylko dla Bryce. Straciłam świeżo poznane postacie, które już zdążyłam polubić. Zrozumiałam po co było to całe długie wprowadzanie! Chętnie poczytałabym więcej o przygodach straconych postaci przed tą straszną nocą. 


Ta dziewczyna zawsze miała szczególny talent do tego,

by pojawiać się tam, gdzie nie powinna. 


Autorka wprowadza nas w świat, w którym mamy do czynienia z aniołami, elfami, wampirami czy nimfami. Wiele różnych, często zwaśnionych istot żyje w mniej lub bardziej ścisłej symbiozie. Krępujące ich ruchy ograniczenia płyną z zasad dla jednych krzywdzących, a innych faworyzujących. Z przyjemnością obserwowało mi się pomysłową Bryce i jej niewyparzony język w samych sercu tej misternej konstrukcji. Gdy akcja ruszyła z kopyta nie dało się jej zatrzymać. Z trudnością odrywałam się od lektury i tylko gdy musiałam. 


Każdy jest na sprzedaż, generale. 

Trzeba tylko zaproponować odpowiednią cenę. 


Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Sarah J. Maas. Jeśli i Tobie do gustu przypadł Szklany Tron lub Dwór Cierni i Róż, ta pozycja jest w zasadzie obowiązkowa. Jak dobrze, że druga część już czeka na półce ;)


Pozdrawiam!


wtorek, 3 listopada 2020

"Szklany tron. Opowieść 1. Zabójczyni i władca piratów"

 Opis:

Groźna zabójczyni Celaena Sardothien pragnie dokonać odwetu. Gildia Zabójców wysyła ją na odległą wyspę na tropikalnych morzach, by odebrała dług od władcy piratów. Gdy dowiaduje się, że spłatę uzgodniono nie w pieniądzach, a w niewolnikach, charakter misji nagle ulega zmianie. Zabójczyni zrobi wszystko, by pokonać zło.


- Zdajesz sobie sprawę z tego, że to największe szaleństwo, na jakie się kiedykolwiek poważyliśmy?
- Niewykluczone. Ale z drugiej strony nigdy też nie próbowaliśmy zrobić niczego, co miałoby większe znaczenie. 



Moja opinia:

Bardzo przyjemnie było wrócić do jednej z ulubionych serii. Cieniutka książeczka, mniej niż sto stron, a dała mi wiele radości. 


Nie mam żadnych teorii. Mam jedynie pytania, które ty również powinnaś sobie zadać.


Celaena znów jest bezczelną, pewną siebie zabójczynią, którą dobrze poznaliśmy w głównej serii. Nowością natomiast jest Sam, jej kompan podczas odwiedzin u piratów. Od wielu lat wspólnie trenują pod okiem Arobynna, choć jedynie Celaena jest ulubieńcem i następczynią Króla Zabójców. Stąd czerpie pewność, że sprzeciwienie się woli mistrza może ujść jej na sucho. Relacja Sama i Celaeny na kartach historii powoli staje się nieco bardziej intymna, a wspólny cel zbliża ich ku sobie... 


Każde słowo smakowało gorzej od poprzedniego. 


Kilkadziesiąt stron to za mało, by zbudować silną historię, przedstawić dojrzewających bohaterów i jeszcze wpleść elementy zależności politycznych danego świata. Dlatego ta opowieść ma raczej sens tylko w momencie, gdy zna się główną serię. Nasuwa mi się porównanie do filmów animowanych, np. Kung Fu Pandy, na podstawie których powstały seriale. Kilkunastominutowe odcinki nie mogą się umywać do pełnego filmu, więc i historie zamknięte w nich są spłaszczone, nieraz dziurawe, ale przez wzgląd na świetny pierwowzór i już znanych bohaterów mimo wszystko ogląda się je dobrze. 


Była przecież zabójczynią, a nie bezwzględną morderczynią. 


Ta krótka historia niesie za sobą potężne przesłanie. Bohaterzy w walce o słuszną sprawę nie wahają się nadstawić karku. Warto ją poznać i nawet po zakończeniu serii wrócić raz jeszcze do ulubionych bohaterów.


Pozdrawiam!


poniedziałek, 29 października 2018

"Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas


Opis z okładki:
Feyra i Rhysand wraz z przyjaciółmi zajmują się odbudową Dworu Nocy oraz miasta, które uległo znacznym zniszczeniom podczas wojny. Na szczęście zbliża się czas Przesilenia Zimowego, a z nim wyczekiwany spokój. Jednak mimo świątecznej atmosfery duchy z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Feyra, która będzie obchodziła swoje pierwsze Przesilenie Zimowe, odkrywa, że najbliższe jej osoby są znacznie bardziej poranione, niż można by przypuszczać. A to może mieć znaczący wpływ na przyszłość Dworu i całego świata. 


Wiem, że jest wiele do zrobienia. 




Moja opinia:
Bardzo czekałam na tę książkę, ciekawa, czym tak naprawdę będzie. Czy sprosta zadaniu, jakie ma spełniać. Według mnie spisała się świetnie!

Ma zaledwie trzysta stron i przy poprzednich trzech książkach o przygodach Feyry wygląda ubogo. Cała fabuła obraca się wokół święta Przesilenia Zimowego, które nadchodzi dużymi krokami. Po wielu ciężkich latach wypełnionych konfliktami i cierpieniem, bohaterzy muszą nauczyć się żyć w czasach pokoju ze stratami, jakie ponieśli. 


 - Dręczy mnie uczucie, że to wszystko jest jakimś żartem(...) Że nikt, naprawdę nikt nie może się cieszyć takim szczęściem i nie zapłacić za to wysokiej ceny. 



Bardzo spodobał mi się styl pisarki w tej części. Nie stworzyła historii wokół jednego bohatera. Jest to raczej zbiór luźniej lub mocniej związanych ze sobą opowiadań o grupie ludzi, których łączą różne relacje i trapią rozmaite problemy. Jedni próbują wrócić do starych hobby, inni muszą odnaleźć się w zupełnie nowych ciałach, a ci z największą władzą muszą się zmierzyć z odpowiedzialnością za poniesione w ludziach straty, których poddani nie chcą wybaczyć. 


Uczucie było dziwne, tak jakbym dostała kawałek układanki, o którym nie wiedziałam, że mi go brakuje. 



W tej książce autorka pokazuje, że po wielkim zwycięstwie życie nie jest wcale takie kolorowe. Powrót do normalności wymaga czasem więcej wysiłku niż sama walka o nią. Nie wszyscy obdarowani wolnością są wdzięczni i poprzestają na opłakiwaniu zmarłych. Ta książka pokazuje tą część historii, którą bardzo rzadko się w powieściach przedstawia. Gdy okazuje się, że upragnione zwycięstwo nie daje wytchnienia. 

Polecam Dwór szronu i blasku gwiazd przede wszystkim fanom tej serii. Świetne dopełnienie historii, które po prostu przyjemnie przeczytać i dobrze poznać historie bohaterów również z nieco innej strony. 


Pozdrawiam!

środa, 22 sierpnia 2018

"Imperium burz" Sarah J. Maas

Opis z okładki:
Nad Erileą gęstnieją czarne chmury. Erawan zbiera swoje złowrogie siły, by zadać światu ostateczny cios. Aelin Galathynius staje z nim do walki, by bronić królestwa i swoich bliskich. Ale czy jeden płomień rozproszy narastającą ciemność?

Dla Aelin droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. Młoda królowa cały czas poznaje swoje dziedzictwo i uczy się swojej magii. Im więcej jej używa, tym bardziej przekonuje się, jak potężny jest ogień krążący w jej żyłach. Aelin wie, że toczącej się wojny nie wygra w pojedynkę. Są przy niej przyjaciele i ukochany Rowan, lecz to nadal za mało wobec mocy Erawana. Nadszedł czas szukania sprzymierzeńców. Kto odpowie na wezwanie królowej Terrasenu?


Ogień niszczył, ale również oczyszczał. 


Moja opinia:
Seria Szklany tron jest po prostu niesamowita. To już piąta część, a poziom książek jest niezmiennie dobry. Znów dałam się wciągnąć i zachwycić. Zabierałam to tomiszcze do pracy, w podróż, a nawet przekupywałam sama siebie, że jeśli zmuszę się do nauki na wrześniowe poprawki czeka mnie w nagrodę 20 min powrotu do tego świata. A Erilea to miejsce, w którym po prostu można się zatracić.


Lęk przed utratą może cię zniszczyć równie skutecznie jak sama utrata - dodał. 


Od mojego ostatniego spotkania z tą serią minął rok, więc zaczynając Imperium burz nie bardzo pamiętałam co działo się w poprzedniej części. Autorka na początku delikatnie naprowadzała, często nawiązywała do przeszłości bohaterów, więc szybko wciągnęłam się w wir wydarzeń. A zaczęło się dziać właściwie od pierwszych stron. Okazało się bowiem, że nie wszyscy uważają jej prawo do tytułu królowej za oczywiste.


Nie jesteś w stanie obiecać mi niczego, Aelin Galathynius, czego nie mogę zdobyć sam. 


Fabuła książki składa się z kilku masywnych zwrotów akcji, poprzeplatanych wieloma pomniejszymi konfliktami, mniej lub bardziej gorącymi scenami miłosnymi i pojawiającymi się od czasu do czasu spowolnieniami akcji. Miałam poczucie, że wszystko jest dokładnie przemyślane, nic nie dzieje się bez powodu i na końcu tej książki lub całej serii okaże się, że wszystko składa się w jedną wielką całość. Natomiast na to co się działo w ostatnich scenach z Imperium burz nie byłam w żaden sposób przygotowana, choć wydaje mi się, że powinnam być, bo autorka wykazuje skłonności, do uprzykrzania swym bohaterom życia.


Osamotniona, zginie, a gdy zgaśnie jej płomień, nasz los będzie przesądzony.


Mam wrażenie, że tę konkretną część wyróżnia ilość skonsumowanych romansów. Wszystkie  relacje rozwijały się dość naturalnie, niektóre na przestrzeni poprzednich tomów, inne były zupełnie nowe. Każdemu ochoczo kibicowałam i jestem niesamowicie ciekawa, jak to się wszystko w kolejnej części potoczy. 


Myślę, że miłość powinna uszczęśliwiać. (...) Miłość powinna prowadzić do tego, że stajesz się kimś możliwie najlepszym. 


Polecam Imperium burz szczególnie tym, którzy mają poprzednie części za sobą. Jest tyle nawiązań, do pozostałych tomów, że czytanie serii od końca byłoby zupełnie zaspoilerowane. No chyba, że ktoś tak lubi ;)
A ci, którzy serii jeszcze nie znają, zachęcam by to zmienić. Nie pozwólcie, by omijała was tak wspaniała przygoda!

Pozdrawiam!

piątek, 27 maja 2016

"Dziedzictwo ognia" Sarah J. Maas

Opis z okładki:
Pokonana Celaena może myśleć tylko o tym, jak pomścić śmierć przyjaciółki. Jako Królewska Obrończyni zobowiązana jest do służby władcy, ale to nie powstrzyma jej przed wymierzeniem mu sprawiedliwości. Ryzykując życie, Chaol, kapitan Królewskiej Gwardii, wysyła Celaenę do Wendlyn, by trzymać ją daleko od dworu. Nie wie, że to właśnie Wendlyn będzie miejscem, w którym zabójczyni zmierzy się ze swoimi najmroczniejszymi tajemnicami. Jeśli wyjdzie z tej próby zwycięsko, stanie się największym zagrożeniem dla Adarlanu. 

Tymczasem nad królestwem gromadzą się czarne chmury. Czy Celaena znajdzie siłę, by je rozpędzić? Jaką decyzję podejmie, gdy będzie musiała wybierać między lojalnością wobec własnych ludzi a wiernością tym, których kocha?


 Wypełni blaskiem cały świat, bo taki ma dar. Rozpędzi ciemności ogniem tak jasnym, że wszyscy, którzy się zgubili, zostali ranni lub ulegli rozpaczy, bez trudu odnajdą właściwą drogę. Będzie promieniem nadziei dla wszystkich, którzy nadal mieszkali w otchłani. By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok. 


Moja opinia:
Spędziłam z tą powieścią dwa wspaniałe dni i żałuję, że tak krótko. Podobnie jak dwie poprzednie części Szklanego tronu, Dziedzictwo ognia rzuciło mnie na kolana.


Ta książka ma w sobie po prostu wszystko. Są silni bohaterowie, poruszająca historia i świat, który wciąż czymś zaskakuje. Pojawiają się nowe potwory z innego świata, które król Adarlanu pragnie wykorzystać do swoich celów. Są okrutne, bezlitosne, śmiertelnie niebezpieczne, a mieszkańcy królestwa pozbawieni magii są wobec nich bezbronni. 
Książka ma tyle nowych postaci, w dodatku świetnie skonstruowanych, złożonych, ewoluujących w trakcie powieści, że właściwie mogłaby być początkiem serii, jeśliby pominąć wątki związane z Chaolem i Dorianem. 


Celaena w tej części musi przejść przemianę z zabójczyni w księżniczkę, która gotowa będzie uwolnić swe królestwo z niewoli. Aby jednak tego dokonać, musi wrócić do swoich korzeni, do tragedii, której doświadczyła w dzieciństwie i zmierzyć się ze wspomnieniami, od których uciekała przez lata. Mamy więc tutaj wiele rozdziałów opowiadających o walce wewnętrznej, które podniosły mnie na duchu we własnych zmaganiach ze zbliżającymi się egzaminami lepiej niż jakiekolwiek teksty/ filmiki motywacyjne ;)


Odnajdź to, czego chcesz, Aelin, i złap to. Nie proś o nic, nie módl się, nie marz. Po prostu wyszarpnij.


W jej życiu pojawia się nowy mężczyzna, osobisty trener i coach motywacyjny, Rowan. Przeważnie wydzierają się na siebie i wyklinają od najgorszych, a Celaena zawsze wraca do twierdzy poturbowana, ale metod mistrza się nie kwestionuje, zwłaszcza gdy przynoszą efekty. Z czasem Rowan staje się również przyjacielem i powiernikiem, ale ani słowa więcej o nich, bo zaraz streszczę całą książkę w tej notce :D


Wyczuwała stalową wolę Rowana zderzającą się z jej magię, wolę, która nie pozwalała płomieniom spalić jej ciała na popiół.


Okładka trzeciego tomu (część przednia i tylna powyżej), podobnie jak dwóch poprzednich, jest nieziemska. W rankingu na najbardziej hipnotyzujące okładki, seria Szklany Tron na pewno znalazłaby się w pierwszej dziesiątce. Tym razem w kolorystyce ubioru dziewczyny dominuje zielony, co w połączeniu z faktem, że w tej części Celaena spędziła najwięcej czasu na świeżym powietrzu, trenując w pobliskich lasach, nabiera symbolicznego znaczenia. Nie mogę się przestać zachwycać nad tym, jak zgrabnie te aspekty wydania łączą się w spójną całość. 


Widziałam już w Internetach tylną okładkę czwartej części pt. Królowa Cieni (wstawiam po lewej), która jak dotąd jest moją ulubioną. Sukienka to po prostu cudo! Premiera w Polsce już 2 czerwca. Czuję, że tym razem nie będę mogła zwlekać z zakupem ;)

Ocena: 10/10.



P.S. Jeszcze cytat, który dotąd siedzi mi w głowie (o elfich kumplach Rowana):
Poruszali się z tak nieziemską gracją, że chyba nawet krople deszczu skręcały, aby ich przepuścić. <3

P.P.S Tak, wiem, nie wspomniałam o przemianach w elfa i nowo odkrytej mocy, ale to chyba nie fair wobec tych, którzy książkę mają jeszcze przed sobą. W każdym razie wiedzcie, że Celaena wymiata. W jakiś sposób przypomina mi Daenerys Targaryen. Rządzi! 


Pozdrawiam!


Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam Fantastykę IV".



niedziela, 12 lipca 2015

"Korona w mroku" Sarah J. Maas

źródło
Opis z okładki:
Po zdobyciu tytułu Królewskiej Obrończyni Celaena wiedzie spokojne i wygodne życie. Mieszka w pałacu w otoczeniu przyjaciół, ma do dyspozycji służącą, za wypełnianie zobowiązań wobec króla dostaje godziwą zapłatę, dzięki której może pozwolić sobie na małe kobiece słabostki. Wszystko jak w bajce, jest tylko małe "ale"...
Tytuł zobowiązuje. Celaena Sardothien nie tylko ochrania dygnitarzy na okolicznościowych ucztach  i balach, ale też wypełnia powierzane przez króla tajne misje, w których musi wykazać się sprytem i umiejętnościami Milczącego Zabójcy. O zdradę i udział w tajnym spisku tym razem zostaje oskarżony dawny znajomy z twierdzy Zabójców Archer Finn. Czy mężczyzna obdarzony niezwykłą umiejętnością uwodzenia każdej spotkanej kobiety naprawdę uczestniczy w zmowie mającej na celu obalenie monarchy Adarlanu? Tymczasem Oko Eleny wiszące na szyi zabójczyni rozbłyska coraz częściej, co wróży kłopoty...


Moja ocena:
źródło
Druga część serii wywarła na mnie jeszcze lepsze wrażenie niż pierwsza, a ponieważ Szklany tron oceniłam na 10 punktów na 10 możliwych, chyba muszę zmienić skalę. Na początku miałam pewien problem z "wciągnięciem się" ponownie w historię Celaeny, ale gdzieś po pierwszych sześćdziesięciu stronach nie czułam już upływu stron i czasu. 

Odbiegając od tematu, czy i was intryguje imię Celaena? Jak to się wymawia? Dlaczego w nim jest więcej samogłosek niż spółgłosek? Jak powstają imiona z tych wszystkich fantastycznych serii, które są tak idealnie dopasowane do bohaterów, że wpadnięcie na nie można zawdzięczać tylko geniuszowi? Sama autorka przyznała, że na pomysł stworzenia tej historii wpadła oglądając Disneyoską wersję Kopciuszka i właśnie od słowa Cinderella wzięła się Celaena. Ale...  jak? 

Wracając do samej fabuły, jest tu więcej tajemnic, spisków i niebezpieczeństwa, niż spodziewałam się po Koronie w mroku. Nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Bohaterów oplata skomplikowana sieć tajemnic, których odkrycie grozi utratą życia Doriana, Chaola i wielu innych bohaterów. Występuje wiele wątków, z pozoru ze sobą nie związanych, a z czasem okazuje się, że jedno wynika z drugiego i nic nie dzieje się bez przyczyny.

Pod względem kreacji postaci, drugi tom serii zdecydowanie przewyższa pierwszy. Co rozdział mnie ktoś zaskakiwał. Bohaterowie byli do bólu ludzcy w popełnianiu głupich błędów czy chronieniu ukochanych za wszelką cenę. Brawa dla autorki, której udało się uniknąć przesady w miłosnym trójkącie Dorian-Celaena-Chaol. Żadnego niepotrzebnego przyspieszania akcji czy głupich wyznań, które w życiu zdarzają się najwyżej wśród gimnazjalistów (to straszne jak często można się na nie w powieściach natknąć). Zdrowe relacje między bohaterami i całkiem logiczne decyzje były właśnie tym, co urzekło mnie najbardziej. Już w pierwszym tomie kibicowałam Chaolowi, więc śledzenie rozwoju tego wątku było dla mnie tym przyjemniejsze ;)

źródło
Mogłam zrozumieć, wczuć się w każdego z bohaterów, bez względu na to czy był tym dobrym czy złym. Nawet król-tyran ma stronę czy dwie dla siebie, na których jest narratorem. Z nich dowiadujemy się, że to nie tylko okrutny, ale i bardzo inteligentny, bezwzględny człowiek, który wie czego chce i po prostu nie marnuje okazji, by zyskać jeszcze większą władzę, gdy ta znajduje się w zasięgu ręki, nie zważając na to kto zginie po drodze. Z samą Celaeną zaprzyjaźniłam się już od pierwszych stron. Nie było sytuacji, w której będąc na jej miejscu postąpiłabym inaczej. 

Podsumowując, drugą część trylogii uważam za jak najbardziej udaną. Autorka podniosła poprzeczkę trzeciemu tomowi bardzo wysoko. Nie będę się niepotrzebnie zamartwiać i gdybać, czy nastąpi spadek formy czy też nie. Zamiast tego trzymam kciuki i czekam niecierpliwie na premierę trzeciego tomu. 

Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!

wtorek, 10 czerwca 2014

"Szklany tron" Sarah J. Maas

Opis:
Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkoloną zabójczynią, jedną z najlepszych, popełniła jednak fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli w Endovier, lecz otrzymuje ofertę od księcia Doriana. Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju  tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra - będzie wolna, jeśli przegra - jej wybawieniem będzie śmierć. Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę, zanim sama stanie się ofiarą?


Dziewczyna niewzruszenie wpatrywała się w zamek, który wznosił się nad brzegiem rzeki Avery. Jej sylwetka czerniła się w blasku budowli. Nad obozowiskiem zbierały się chmury i zabójczyni uniosła głowę. W luce między obłokami widać było garstkę gwiazd. Książę nie mógł się oprzeć wrażeniu, że gwiazdy spoglądają prosto na Celaenę. 
Nie, nie mógł zapomnieć, że to tylko zabójczyni o pięknej buzi i ostrym języku, diablica o dłoniach zbroczonych krwią, która równie łatwo mogła powitać go miłym słowem, jak i poderżną mu gardło. Co więcej, była jego Obrończynią. Miała walczyć sla niego raz o swoją wolność. I tyle
Dorian położył się, nie wypuszczając z rąk miecza. Wkrótce zasnął, lecz przez całą noc we śnie widział dziewczynę, która patrzy na gwiazdy, oraz gwiazdy spoglądające na dziewczynę. 


Moja opinia: 
Pochłonęłam tę pięćset stronicową powieść w niecałe dwa dni i bawiłam się cudownie. Nie raz śmiałam się w głos, w krytycznych momentach z napięcia przeskakiwałam słowa tak szybko, że myliłam litery i musiałam wracać do nich jeszcze raz. Miałam ochotę krzyczeć do bohaterki, jak podczas oglądania horrorów zdarzało się nie raz, "Tylko się nie waż tam wchodzić!", a ona oczywiście i tak wchodziła.


Słowem, Szklany tron wywoływał we mnie bardzo silne emocje i nie byłam w stanie oderwać się od książki. Nawet lekka schematyczność, która przejawiała się w trójkącie miłosnym czy motywu turnieju na śmierć i życie, nie irytowała mnie nic a nic - niesamowita zręczność autorki we wciąganiu czytelnika  w wir wydarzeń rekompensowała wszystko. W końcu wszystkie książki oparte są na schematach, więc nie można mieć jej tego za złe.


W zupełności rozumiem dlaczego ta trylogia zbiera same pozytywne recenzje. Jeśli jeszcze nie miałyście tej powieści w ręku, koniecznie na nią zapolujcie ;)


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...