Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

wtorek, 2 czerwca 2020

"Zew Cthulhu" H. P. Lovecraft

Opis z okładki:
Zew Cthulhu to zbiór pięciu najbardziej znanych, najstraszniejszych opowiadań niekwestionowanego mistrza opowieści niesamowitej – Howarda Phillipsa Lovecrafta. Zew Cthulhu, Widmo nad Innsmouth, Szepczący w ciemności, Zgroza w Dunwich oraz Kolor z innego wszechświata to absolutny kanon twórczości pisarza z Providence; utwory, które inspirowały całe późniejsze pokolenia pisarzy, malarzy, filmowców, a nawet muzyków. Zbiór ozdabiają klimatyczne ilustracje Krzysztofa Wrońskiego, a uzupełnia go posłowie tłumacza i znawcy twórczości Lovecrafta – Mateusza Kopacza. Wszystkie opowiadania są w nagrodzonym tłumaczeniu autorstwa Macieja Płazy.


Największym dobrodziejstwem naszego świata wydaje mi się to, że człowiek nie potrafi objąć go rozumem. 



Moja opinia:
Tę pozycję czytało mi się dużo dłużej niż inne. Musiałam przywyknąć do wyrafinowanego języka, wyszukanych słów. Jakbym czytała piękną baśń wzbogaconą o wszechobecną nutę niepokoju. Z czasem dostawałam kolejne elementy układanki, z których wyłaniała się inna rzeczywistość i przerażająca, czająca się w mroku siła, czekająca na idealny moment by zaatakować...


Czyżbym uchylił rąbka kosmicznych zgróz przekraczających człowieczą wytrzymałość?



Po (subiektywnie, bo zależy kto do czego przywykł) długich, bardzo obrazowych i sugestywnie tajemniczych opisach krajobrazu, historii odwiedzanych miejsc i losów bohaterów, w każdym opowiadaniu nadchodził w końcu czas na akcję. Przerażające spotkania z przedziwnymi stworami, obrzydliwe obrzędy i spektakularne ucieczki wciągały mnie na dobre i nie pozwalały się oderwać. 


Nie uchybię chyba duchowi tego monstrum, jeśli powiem, że w cokolwiek nieumiarkowanej wyobraźni skojarzył mi się jednocześnie z ośmiornicą, smokiem i karykaturą człowieka. 



Zew Cthulhu to pierwsze opowiadanie na naszej liście, o ile nie zdecydujemy by czytać od środka ;) Pełni rolę wprowadzenia i nawiązuje się do niego we wszystkich opowiadaniach (za wyjątkiem Koloru z innego wszechświata). Bardzo przypadł mi do gustu sposób w jaki opowiadania zostały ułożone. Mimo, że każdy stanowi osobną historię, subtelnymi nawiązaniami składają się w jedną całość. Właśnie fakt, że opowiadają o zdarzeniach mających miejsce w różnych latach i lokalizacjach, daje wrażenie pełniejszego obrazu tej rozszerzonej rzeczywistości. Uczeni, marynarze, wieśniacy  - wieloma parami oczu możemy spojrzeć na w gruncie rzeczy podobne zdarzenia. Tego efektu nie osiągniemy w historii prowadzonej przez jednego bohatera głównego. 


Skrzydlaci nie jedzą ludzkiego pożywienia, ani ziemskich stworzeń, przywożą sobie własny prowiant z gwiazd. 



Gdybym miała wybrać faworyta wśród opowiadań z tego tomu, odpowiedziałabym bez wahania - Widmo nad Innsmouth. Świetnie, świetnie mi się je czytało. Czułam napięcie już w pierwszym podrozdziale, jadąc rozklekotanym autobusem wraz z bohaterem do tego  kiedyś wielkiego miasteczka, dziś opanowanego przez dziwny kult, z mieszkańcami z pokolenia na pokolenie coraz bardziej  zamkniętymi i zdegenerowanymi. A co się tam potem działo ... to po prostu trzeba przeczytać ;)


Bliski kontakt ze zjawiskiem dziwnym i niesamowitym częściej działa na nas paraliżująco niż inspirująco. 



Lektura Zew Cthulhu była ciekawym doświadczeniem. Rzadko sięgam po zbiory opowiadań, a gatunek grozy ma w zanadrzu wiele oryginalnych perełek. Tę pozycję uważam za bardzo udany początek przygody z twórczością H. P. Lovecraft'a. Mam nadzieję, że starczy mi czasu by poznać ją w całości ;)

Polecam i pozdrawiam!

W końcu najdziwniejsze nawet i najdziksze mity często bywają po prostu symbolicznym bądź alegorycznym wyrazem jakiejś prawdy ... 



Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu In Rock - Vesper!



poniedziałek, 11 maja 2020

"Okrutny książę" Holly Black


Opis ze strony wydawnictwa:

Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla. By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje. Jude poznaje labirynt intryg i ułudy, odkrywa własną przebiegłość i to, że zdolna jest zadać ból a nawet śmierć. Gdy za sprawą zdradzieckich knowań elfowym dworom zagraża niebezpieczeństwo pogrążenia się w chaosie krwawej wojny, Jude gotowa jest narazić życie, by ocalić siostry i Królestwo.



Burza jest mniej nieprzewidywalna od nich, morze mniej kapryśne niż one. 



Moja opinia:
Historia piękna, baśniowa, z bohaterami których się kocha lub nienawidzi. A nawet, gdy się nienawidzi, to trudno nie pokochać. Pierwszy raz od dawna zarwałam całą noc i skazałam się na ból ramienia spowodowany długotrwałym trzymaniem książki w zbyt dużym napięciu.


Prawdziwej władzy nie można od kogoś dostać. Prawdziwej władzy nie można nikomu odebrać. 



Bardzo, bardzo interesująca pozycja. Tematyka dość "oklepana", elfy już od dawna przewijają się w naszej kulturze. Niczym bumerang powracają co jakiś czas. Tutaj mamy do czynienia z kolejną wersją tych stworzeń, znacznie bardziej okrutną, bezwzględną niż inne, z zupełnym pominięciem ponadprzeciętnej inteligencji, która zwykle idzie w parze z długowiecznością. Rasa ta wprawdzie żyje w zgodzie z naturą i innymi stworzeniami, ale w nieprzyjemny, władczy, wywyższający się sposób. Nowa, świeża wersja elfów zdecydowanie wzbudziła moją ciekawość. Czułam się, jakbym poznawała coś, co już dobrze znam i kocham, ale ktoś był na tyle miły, by wyczyścić mi pamieć i pozwolić delektować się tą przyjemnością na nowo.


Tylko idioci nie boją się tego, co jest niebezpieczne ...



Główną bohaterką i jednocześnie narratorką jest jedna z bliźniaczek w dzieciństwie brutalnie wciągniętych w elfi świat. Nauczyły się żyć w nowej rzeczywistości, wyrosły, już nie potrafiłyby odnaleźć się wśród ludzi. Elfia kraina stała się ich domem, ale elfy nie zapomniały im nigdy wszystkich ułomności wynikających z ludzkiej natury. Są dla jednocześnie obiektem prześladowań, jak i głębokiej fascynacji. Tylko pozycja ojca, generała wojsk króla, daje im ochronę, choć nie wszyscy boją się konsekwencji ...


Nawet gdybym jakimś cudem zdołała ich przewyższyć, nigdy nie będę jedną z nich. 



W mich oczach głównym atutem Okrutnego księcia jest główna bohaterka. Odważna, inteligentna i na wskroś ludzka. Bardzo szybko wzbudziła moją sympatię. Do tego książka utrzymana jest w bardzo melancholijnej, baśniowej i niebezpiecznej atmosferze. Życie jest trudne, ale piękne, nie ma sprawiedliwości ani bezpieczeństwa, a rodzina rani najdotkliwiej. Jeśli będziesz elastycznym i uważnym może sobie poradzisz. I najważniejsze - w świecie wypełnionym okrucieństwem nie musisz być tak samo zły by osiągać swoje cele. Spryt, upór i garstka przyjaciół powinny wystarczyć.


Miłość to szlachetna materia. Czy cokolwiek uczynione dla szlachetnej sprawy może być niewłaściwe?



Na uwagę zasługuje również wątek miłosny między naszą główną bohaterką a tytułowym okrutnym księciem. Jest z gatunku tych tłumionych, dojrzewających i zaskakujących. Bardzo chciałam skupiać się w pełni na podziwianiu tego pięknego świata i przypatrywaniu się intrygującym bohaterom, ale ten wątek aprobował praktycznie całą moją uwagę! Kilka spojrzeń, intensywnych myśli, niby wydarzał się mimochodem, ale wciąż wisiał nad główną akcją kując w oczy jednym pytaniem: będą w końcu razem czy nie będą?



 Żałuję, że nie odtrąciłam jego ręki, chociaż wtedy byłoby jeszcze gorzej. 




Pięknie napisana, wciągająca, oryginalna. Moje wory pod oczami potwierdzą ;)
Dla takich tytułów czytam.

Polecam serdecznie i pozdrawiam!



poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"Całopalenie" Robert Marasco

Opis:
Ben i Marian Rolfe mają już serdecznie dość ciasnego, dusznego mieszkania na Brooklynie, które podczas upalnego lata staje się wręcz nie do wytrzymania. Kiedy więc trafia się im okazja wynajęcia luksusowej rezydencji na północy stanu za jedyne 900 dolarów za cały wakacyjny sezon, po prostu nie mogą odmówić. Właściciele mają jednak nietypową prośbę: w odległym skrzydle budynku, za dziwnymi, misternie rzeźbionymi drzwiami mieszka starsza, bardzo skryta nestorka rodu Allardyce, a nowi lokatorzy, w ramach umowy wynajmu, muszą zobowiązać się do przygotowywania jej posiłków.

Okazuje się, że rezydencja kryje w swych zmurszałych progach tajemnicę, a tuż po wprowadzeniu się Rolfich w całym domu zaczynają dziać się niezrozumiałe i przerażające rzeczy. Małżeństwo szybko przekonuje się, że za okazyjną cenę letniej przygody przyjdzie im zapłacić bardzo wysoką cenę. Ich głowy coraz częściej zaczyna zaprzątać niepokojąca myśl: co tak naprawdę kryje się za tajemniczymi drzwiami?



Czemu jednak dywan był tak wytarty, farba odłaziła od ścian, a zasłony aż lepiły się od kurzu?




Moja opinia:
Spodziewałam się typowego horroru z nawiedzonym domem w roli głównej. Całopalenie jest jednak wyjątkowe - piękna choć zapuszczona rezydencja nie jest mieszkaniem jakiegoś złowieszczego stworzenia. To sam dom żyje i na oczach czytelników pod wpływem nowych lokatorów zmienia się nie do poznania. 


Już ten jeden mebel, skazany na skromny kąt, wart był więcej niż wszystko, co kiedykolwiek posiadali, a nawet - jak była w stanie oszacowywać - kiedykolwiek będą posiadać.




Głowni bohaterzy od początku nie wzbudzili we mnie sympatii. Ben jest głową rodziny i zapracowanym nauczycielem, który w stresie gubi samochód, zapominając gdzie go zaparkował w promieniu kilku przecznic od mieszkania. Marian nie pracuje, spędza dnie na zajmowaniu się synem i domem, wypełniając mieszkanie przedmiotami niekoniecznie potrzebnymi (jak dwie ozdobne popielniczki w jednym pomieszczeniu), choć wg słów męża - po dziewięciu latach mamy na koncie zaledwie dwa tysiące - wnioskuję, że nie posiadają właściwej poduszki finansowej. Od początku przypięłam im łątkę lekkomyślnych i nieodpowiedzialnych, wydali mi się idealną ofiarą dla zła zwykle czającego się gdzieś w horrorowych fabułach. 

Muszę jednak zaznaczyć, że to zirytowanie i przewidywalność wydarzeń w tym specyficznym gatunku jakim jest groza zupełnie nie przeszkadza w cieszeniu się lekturą. Tutaj przeczuwanie nadciągającej katastrofy wręcz wzbogaca doznania o dodatkowy dreszczyk emocji. Fascynujące, moim zdaniem, jak różne efekty w zależności od gatunku można osiągnąć balansując między przewidywalnością a oryginalnością. 


Czasem... czasem czuję, jakbym miał gdzieś mały przycisk. Czerwony, jeśli już miałbym to opisać dokładniej. I jest na nim nalepka... "Samozniszczenie".



Dom wynajęty przez rodzinkę uwydatnia w nich najgorsze cechy. Jedynie Ben jest od początku do końca świadomy dziwności, tajemniczości sytuacji i próbuje walczyć ze złem czającym się w posiadłości. Nie ma jednak w żonie żadnego wsparcia i powoli wmanipulowany, poddaje się jej woli.  Kocha ją i wierzy w jej rozsądek i nie chce porzucić. Do końca kibicowałam mu, liczyłam, że jego rozsądek zwycięży i silna wolą podąży zaraz za nim.


Skarbie, to się dzieje tylko w twojej głowie.



Marian od początku zdaje się nie widzieć dziwnych zbiegów okoliczności i podejrzanych wydarzeń, wszystko racjonalizuje sobie pod swoje potrzeby. Miłość do rodziny poddana probie okazuje się nie wystarczać w tym pojedynku. Ale czy to na pewno wpływ tego miejsca? Czy aby przed tymi wakacjami Marian również nie stawiała swoich potrzeb na pierwszym miejscu ponad dobrem rodziny?



Czy coś tak idealnego mogło kryć wrogie zamiary?



Nieunikniona autodestrukcja widocznie pogłębia się z każdym dniem spędzonym w posiadłości. Podczas lektury wciąż towarzyszył mi niepokój i pytanie kto zwycięży tym razem, osaczony bohater czy mamiące go zło. 


Zmartwienia, te wszystkie krępujące nas supły, skarbie, spakowaliśmy do kuferka i zostawiliśmy za nami, zapomniałeś już?



Spędziłam z Całopaleniem dwa pełne napięcia wieczory. Książka w bardzo mroczny sposób zwraca uwagę na szkodliwość zatracenia się w potrzebie posiadania pięknych przedmiotów, które mamią i przesuwają dobro rodziny na dalszy plan. Chciwość jest niezwykle destrukcyjna i warto o tym przypominać.


Polecam i pozdrawiam!



Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu In Rock - Vesper!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...