
Na początku akcja toczy się na lądzie, w starym, portowym mieście Newport w pierwszych dniach października roku 1759. Tam poznajemy trzech mężczyzn: Harry'ego (później zwanego Wilderem), Fida i Scypiona. Chcą się oni zaciągnąć na służbę na jeden ze statków, które zatrzymały się w porcie. Wkrótce spotykają Czerwonego Korsarza, pirata, który proponuje im miejsce na swoim okręcie i daje Harry'emu tytuł zastępcy kapitana w zamian za wierność. Przed dotąd uczciwymi żeglarzami staje trudny wybór. Okazuje się, że dołączenie do piratów to jedyny sposób na ocalenie to jedyny sposób by ocalić statek, którym zamierza podróżować piękna Gertruda wraz z swoją opiekunką, a który ma zostać zaatakowany niedługo po wypłynięciu na pełne morze, i wybór staje się o wiele prostszy.
- Bądźmy szczerzy - szybko odparł Wilder. - Jeżeli potrzebny jest panu na statku niewolnik, gotów jestem zaraz zerwać naszą umowę.
- Hm. Podziwiam pański temperament więcej niż pańską rozwagę Znajdzie pan we mnie oddanego przyjaciela, któremu niemiłe będą rozstania, nawet na krótko, Na statku jest wszystko. Najbardziej wyszukane potrawy i trunki, książki do czytania, dzieła sztuki, bogactwo.
- Bez wolności wszystko to nic nie jest warte.
Z radością mogę przyznać, że tym razem ten zupełnie przypadkowy wybór powieści był jak najbardziej udany. Czytając Czerwonego Korsarza, zwłaszcza fragmenty, które odbywały się na rozległych wodach, książka pochłaniała mnie w całości. Dowiedziałam się paru dotąd nieznanych mi faktów, między innymi różnicy między piratem a korsarzem, czy kilku żeglarskich terminów dotyczących budowy statków. Postacie, zwłaszcza Wilder i Czerwony Korsarz, były przedstawione interesująco i barwnie, a o zasadach panujących na pirackim statku (a czasami ich zupełnym braku) czytałam z żywym zainteresowaniem.
Nie wiem, czy fanom "morskich" powieści książka ta przypadłaby do gustu, bo nie jestem jednym z nich i nie wiem jakimi prawami taka literatura się rządzi. Natomiast z punktu widzenia żółtodzioba, polecam Czerwonego Korsarza z całego serca. Idealna lektura na leniwe popołudnie ;)
Pozdrawiam!
Ocena: 9/10.
Mam dziwne wrażenie, że już tą książkę kiedyś czytałam...
OdpowiedzUsuńDobrze, że akurat trafiłaś na książkę, która przypadła Ci do gustu. Chociaż Cooper ogólnie dobre książki napisał, więc mnie to nie dziwi :)
OdpowiedzUsuńCzytałam tę powieść i bardzo mi się podobała. Polecam też inne książki tego pisarza:)
OdpowiedzUsuńo i ja cieszę sie razem z Tobą :)
OdpowiedzUsuńO piratach i ich przygodach zawsze chętnie czytam ;)
OdpowiedzUsuńNo i mnie zaciekawiłaś. :D Po "Wyspie skarbów" mam ogromny sentyment do piratów. Jako że dwójka z bohaterów jest świetnie dopracowana, to chętnie się z nimi zapoznam. :)
OdpowiedzUsuńPodobnie jak Ty, nigdy nie czytałam książki, która opowiadałaby o wyprawach morskich, piratach etc. Widzę jednak, że warto się czasem przełamać:)
OdpowiedzUsuńOpowieści o piratach lubię, przygody też, więc jestem na tak :)
OdpowiedzUsuńW sumie to ja też w bibliotece mam takie zakamarki, w które jeszcze nie zapuściłam się na dłużej- może czas to zmienić ? :)
OdpowiedzUsuńLubię czytać takie morskie opowieści :) Jak będę w bibliotece to też będę musiała zapędzić się w nieznane mi jeszcze rejony :)
OdpowiedzUsuńWysoka ocena, ciekawa tematyka - chętnie bym przeczytała :)
OdpowiedzUsuń