Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

niedziela, 26 lipca 2015

"BZRK" Michael Grant

źródło
Opis:
Ta wojna może się skończyć tylko zwycięstwem lub szaleństwem... Świat niedalekiej przyszłości. Fanatyczni twórcy idei zjednoczenia ludzkości na podobieństwo roju pszczół, bez indywidualnych pragnień i wolnej woli, chcą zaprowadzić w ten sposób powszechny spokój i szczęście. Zamierzają przy pomocy nanorobotów opanować mózgi przywódców państw o najlepiej rozwiniętej technologii. Ich przeciwnikiem jest BZRK, grupa idealistów, walcząca ze zdradziecką agresją przy pomocy biotów, stworzoną z ich DNA przy pomocy DNA pająków, węży i meduz. Niestety na skutek podstępnego zamachu ginie wynalazca technologii hodowli biotów, potajemnie wspierający działania BZRK. Jego córka, Sadie, zostaje ciężko ranna w tym samym zamachu, ale ocaleje. BZRK werbuje ją natychmiast do akcji ochrony prezydentów, razem z Noahem, bratem weterana z Afganistanu, członka tajnej grupy, który zwariował po ataku nanorobotów. Rozpoczyna się decydujące starcie, niewidoczne dla wszystkich, z wyjątkiem jego uczestników. 


Moja opinia:
Miałam duże oczekiwania wobec tej książki. W końcu została napisana przez Michaela Granta, autora serii GONE, jednej z najlepszych, jakie było mi dane dotąd czytać. W dodatku koncepcja nanorobotów i walk w mikroświecie... To wystarczyło, by zyskać moją uwagę. I przyznaję, żałuję, że nie zabrałam się za tę powieść tuż po zakupie, bo przerosła wszelkie moje oczekiwania.
Może zacznę od cytatu.

   
źródło
Wiele części ludzkiego ciała wyglądało z bliska bardzo niepokojąco. Ale, o dziwo, niewiele wytrącało z równowagi bardziej niż ludzka tęczówka. To, co z daleka przypominało niebieski lód, z bliska było jak oko cyklonu na Jowiszu. Na samej granicy pola widzenia Vincent dostrzegał błękit, czy raczej szarość, która wydawała się błękitem. Ale nie była gładka; to pofałdowana, włóknista masa, tysiące pasemek nagiego mięśnia, wycelowanych promieniście do wewnątrz, w stronę źrenicy, a wszystkie miały za zadanie rozszerzać się i kurczyć, by wpuścić w źrenicę mniej lub więcej światła. 
Z bliska - a nie dało się być już dużo bliżej niż V2, bo siedział na samym skraju powieki - tęczówka wyglądała trochę jak warstwa na warstwie szarych i pomarańczowych dżdżownic, cieńszych przy zewnętrznym brzegu, grubszych przy krawędzi źrenicy. 
A sama źrenica uciekała w głąb - straszliwa, bezdenna czarna dziura. Otchłań. Ale jeśli spojrzało się wprost w dół i złapało odpowiednie światło, można było jednak zobaczyć dno tej otchłani, bezładne naczynia krwionośne i zgrubienie z przyczepionym nerwem wzrokowym. 

To tylko jeden z licznych opisów części ludzkiego ciała z dość niespotykanej perspektywy. Sprawiły one, że świat BZRK wydał mi się świeży i oryginalny, choć tak naprawdę zmienił się tylko sposób patrzenia na rzeczywistość, którą już znamy. W dodatku opisy są niesamowicie dopracowane w każdym szczególe, że aż chciało się powiedzieć: "wiem o czym mówisz, dokładnie tak to sobie wyobrażam".

   
źródło
Po lekturze innych powieści Michaela Granta spodziewałam się ciągłego napięcia oraz brutalności. I faktycznie, już w pierwszym rozdziale zostałam wrzucona w rozpędzony wir akcji. Ostrzeżenie na okładce: "Uwaga! Książka zawiera sceny okrucieństwa i przemocy.", jest w pełni uzasadnione. Podobnie jak w serii GONE, niektórzy bohaterowie wykazują się obojętnością na uczucia innych i są w stanie mordować ludzi bez wyrzutów sumienia. Ot, typowe czarne charaktery, tyle że w wieku siedemnastu lat, z pozory wyglądające jak typowi nastolatkowie. Perspektywa szaleństwa po stracie botów wisiała nad bohaterami przez cały czas, co skutecznie podkręcało potrzebę dowiedzenia się, jak skończy się każda walka. Do tego dochodzą deformacje ciał, tak przerażająco wpasowane w klimat książki, które dla pana Granta powoli stają się wizytówką.

Jedyną wadą, jakiej dopatrzyłam się w powieści to nie skupianie się na samych bohaterach. Dostajemy ogólne rysy i najważniejsze dla akcji informacje, ale niewiele poza tym. Jedynie Noah i Sadie poznajemy lepiej, ich przeszłość, emocje i punkt widzenia. Co do pozostałych bohaterów, odczuwam pewien niedosyt i mam nadzieję, że w kolejnej części dowiem się czegoś więcej. Wspominam o tym właściwie tylko dla zasady, bo w trakcie czytania to drobne niedopracowanie zupełnie mi nie przeszkadzało. Zbyt wiele się działo.

Gorąco polecam BZRK. Czytając, miałam wrażenie, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Kocham to uczucie. To właśnie dla niego warto czytać.

Moja ocena: 9/10!

Pozdrawiam!


7 komentarzy:

  1. Ja czytałam i bardzo, ale to bardzo mi się nie spodobało... :(
    http://biblioteczka-blanki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo... To coś dla mnie! Interesujący pomysł, że z chęcią sięgnę po książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O, nie wiedziałam że to autor "Gone" :). Serię mam w planach ;).
    "BZRK" jednak jakoś mnie nie przekonuje, takie klimaty sci-fi nie do końca mnie ciągną. A okładka dodatkowo mnie odrzuca xd.
    Chyba spasuję, ale fajnie że tobie się podobało ;)
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  4. PRzed sobą mam dopiero gone, jednak i po tę lekturę chętnie sięgnę w przyszłości ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Autora kojarzę z serii "Gone", której jeszcze nie czytałam. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. "BZRK" czeka już na półce (zbyt długo, oj zdecydowanie zbyt długo) i w ciągu tych wakacji zamierzam się w końcu za niego zabrać. ;) Mam nadzieję, że i mnie ta książka Granta przypadnie do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. JUż na początku czułam, że ta pozycja nie przejdzie obok mnie obojętnie. Zapisuje sobie już tytuł. Brzmi nadzwyczaj kusząco.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...