Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

niedziela, 4 września 2016

"Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkien

Opis z okładki:
W spokojnej wiosce w Shire młody hobbit Frodo zostaje obarczony niezwykle odpowiedzialnym zadaniem. Ma on podjąć niebezpieczną podróż przez Śródziemie do Szczeliny Zagłady, by tam zniszczyć Pierścień Jedyny. Musi bowiem udaremnić niecne plany Władcy Ciemności...



My musimy starać się uporać z tym, co odsłania się w nam widomym ciągu lat, zło pieląc na polach, które nam są znane, aby następcy nasi dalej mogli prowadzić dzieło oczyszczenia ziemi. I próżno zgadywać, jaka będzie aura ich świata.



Moja opinia:
Nie mogę tej trylogii ocenić inaczej jak 10/10. To po prostu kawał fantastyki najlepszego sortu (w tym bardziej klasycznym wydaniu), o czym wie każdy miłośnik tego gatunku, bez względu na to, czy miał już te książki w ręce czy pierwsze czytanie jest jeszcze przed nim. 


Świetnie skonstruowani bohaterowie, ciekawa historia, wartka akcja przeplatana opisami malowniczych miejsc to elementy konieczne każdego wybitnego dzieła. Ale tym, co wyróżnia Władcę Pierścieni spośród setek klasycznych powieści i milionów innych książek jest świat przedstawiony, dogłębnie przemyślany, dopieszczony do najdrobniejszych szczegółów. Miałam wrażenie, że czytam historię zamierzchłych dziejów naszego świata, w którym po wyginięciu entów wszystko się posypało i cała magia z niego uleciała. 


Nie wiem, jak to powiedzieć, ale po tej nocy czuję się jakiś inny. Zupełnie jakby mi się coś w głowie otworzyło.


Muszę jednak zastrzec, że parę razy trudno było mi przebrnąć opisy. Malowały obrazy niesamowicie i większość wpleciona była bardzo zręcznie w dialogi, ale niekiedy mimowolnie odpływałam w trakcie czytania.

Ponadto, podczas gdy pierwsza część Trylogii, Bractwo Pierścienia, opowiadała o wspólnych przygodach ośmiu członków Drużyny Pierścienia, tak w Dwóch Wieżach i Powrocie króla, Bractwo rozpada się. Dwa tomy zawierają więc po dwie księgi, z których jedna przedstawia losy Froda i Sama, którzy podróżują do Mordoru w towarzystwie Golluma, a druga mówi o poczynaniach pozostałych członków Bractwa. Jako że średnio każda z tych ksiąg zawierała 250 - 300 stron, niektóre rozdziały dotyczące mozolnej i dość nudnej podróży dwóch hobbitów dłużyły się o wiele bardziej niż chciałabym przyznać. 


Zostawili za sobą lasy porastające brzegi jeziora. Wspinali się po stromych zboczach, ciemnych i wypiętrzających się na tle gasnącej purpury nieba. Ich szare cienie przemykały między skałami w gęstniejącym zmierzchu. 


Postanowiłam przeczytać trzy części za jednym zamachem głównie dlatego, że naprawdę ciężko się było oderwać. Tolkienowski świat jest jedyny w swoim rodzaju, w dodatku cały czas ma się wrażenie, że udało się liznąć tylko odrobinę cudów, które ma nam do zaoferowania. Jak to najczęściej bywa, trylogia jest o wiele pełniejsza w szczegóły i barwniejsza niż filmowa interpretacja, która swoją drogą również jest jedną z najlepszych wśród ekranizacji. Jak przystało na rasową książkoholiczkę, zdecydowanie opowiadam się po stronie książek, choć spotkałam się z opiniami, że filmy są lepsze.


Władca Pierścieni to dla mnie jedna z tych serii, które przez lata pragnie się przeczytać, ale gdy ma się ją już za sobą, nadchodzi żal. Zawsze można sięgnąć po nie drugi, trzeci, dwudziesty raz, ale pierwszy może być tylko jeden.


Pozdrawiam!

 Do boju zatem i nie lękajcie się ciemności!



Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę IV"



7 komentarzy:

  1. Ekranizację lubię, ale po książki nie sięgnę. Czytałam Hobbita i ledwie go wymęczyłam, więc nie chce powtórki z rozrywki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ani lektura, ani ekranizacja nie zdobyły mojej sympatii ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy w życiu nie przeczyta tej książki ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi te opisy się nie dłużyły, a to dziwne, bo zazwyczaj opisy zawsze mi się dłużą :)
    Ja uwielbiam Władcę Pierścieni <3 I też nie widzę innej możliwości, jak 10/10 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te dejo mi blog de poesia por si quieres criticar gracias.
    Me gusta mucho el tuyo.
    http://anna-historias.blogspot.com.es.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie jakoś Tolkien nie porwał. Te wszystkie opisy (trudno mi przez nie było przebrnąć) i jakoś nie mogłam wkręcić się w fabułę. Filmy świetne.

    OdpowiedzUsuń
  7. To w sumie klasyka, ale fantastyka to nie moja działka.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...