Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

piątek, 1 stycznia 2016

"Na ostrzu noża" Patrick Ness


Opis:
Todd Hewitt jest jedynym chłopcem w osadzie pełnej mężczyzn. Odkąd osadnicy zostali zarażeni Szumem, Todd słyszy wszystko, co mężczyźni myślą, a oni słyszą wszystko, co myśli on. 


Za miesiąc Todd ma stać się mężczyzną, ale wśród otaczającej go kakofonii orientuje się, że mieszkańcy osady coś przed nim ukrywa – coś tak strasznego, że Todd zmuszony jest uciec wraz ze swoim psem, którego prosty, lojalny głos również słyszy.

Ścigani przez wrogo nastawionych osadników, natrafiają na dziwną, milczącą istotę: dziewczynę. Kim ona jest? Dlaczego nie została zabita przez chorobę, tak jak wszystkie inne kobiety w Nowym Świecie? 

Chropowata narracja Todda wciąga czytelników w zapierającą dech podróż, w toku której chłopiec stojący u progu dorosłości musi się oduczyć wszystkiego, co zna, aby pojąć, kim naprawdę jest.


Oto, czego się uczę w kwestii radzenia sobie po tym, jak cię wykopią w świat. Nikt nic dla ciebie nie zrobi. Jeśli sam czegoś nie zmienisz, nie będzie zmienione.


Moja opinia:
Spędziłam z tą książką dwa wspaniałe wieczory, zupełnie oderwana od rzeczywistości. Na ostrzu noża wciągnęło mnie w swój świat nagle i całkowicie, zaskakując swoją odmiennością.


Opis z okładki był dla mnie mylący. Niby napisane jest, że ludzie zostali zarażeni Szumem i słyszą co pozostali myślą. Ale nie bez powodu ta umiejętność nazywana jest chorobą a nie darem, choć dla wielu czytanie w myślach jest kuszące. Myśli ludzi nie są bowiem przejrzyste. Stanowią plątaninę wielu zdań i obrazów pojawiających się w tym samym czasie, złożonych z wspomnień i wyobrażeń. W dodatku szumią wszyscy, nawet zwierzęta. I nie ma dokąd od niego uciec, można się jedynie przyzwyczaić. 


Szum to nieprzefiltrowanych człowiek, a bez filtra człowiek to tylko ruchomy chaos. 


W tym okropnym świecie, podczas ucieczki od śmierci i wojny, rodzi się przyjaźń. Bardzo powoli, mimo aury nieufności. Todd, ostatni chłopiec w osadzie i Viola, pierwsza dziewczyna, jaką spotyka, są zdani tylko na siebie. Pomagają sobie nawzajem w przeżyciu i są dla siebie oparciem. Wiele razy spotykałam się z opisami budzącego się uczucia, ale tym razem było w nim coś wyjątkowego. W końcu Viola słyszała wszystko co się w umyśle Todda działo, a on wiedział tylko tyle, ile dziewczyna mu mówiła, jeśli już zdecydował się jej zaufać.


Znam ją tylko od trzech dni, obczajcie? Trzy, kuźwa, dni z całego mojego życia, ale jest tak, jakby nic z tego, ci się działo wcześniej, tak naprawdę się nie wydarzyło. 


Napięcie w Na ostrzu noża jest budowane w mistrzowski sposób. Dziesiątki stron czytałam z zapartym tchem. Zanim zdążyłam się zorientować, wystygała każda kawa, którą zamierzałam w międzyczasie popijać. A ja dalej czytałam i czytałam, nie raz oszukując troszkę i śledząc  na szybko dialogi w kolejnym rozdziale, byleby wreszcie się dowiedzieć, dlaczego Todd musi uciekać lub co się właściwie z wszystkimi kobietami stało. 


Na ostrzu noża to jedna z najciekawszych i najlepiej skonstruowanych antyutopijnych powieści jakie dotąd czytałam. Największym jej atutem są bohaterowie z krwi i kości, z problemami i pragnieniami, do których od razu się przywiązałam. Najchętniej sięgnęłabym natychmiast po drugą część serii, ale niestety nie została jeszcze w Polsce wydana. Z całego serca zachęcam do sięgnięcia po Na ostrzu noża, a mi pozostaje polowanie na angielskie wydanie.


 Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!




poniedziałek, 28 grudnia 2015

"Papierowe miasta" John Green


Opis z okładki:
Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.


Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?



Moja opinia:
Ta książka była niezwykła. Jedna z niewielu, którą udało mi się przeczytać dokładnie w chwili, w której tego potrzebowałam. Wymusiła wiele refleksji, zarówno podczas czytania, jak i po lekturze. Niewątpliwie zostanie w mojej pamięci jeszcze na długo.


Margo to dziewczyna-legenda. Niezwykła, odważna, spełniająca swe marzenia. Przynajmniej tak ją widzą znajomi. Dla rodziców jest uciążliwym problemem, a dla lokalnej policji - kolejną zbuntowaną nastolatką. Natomiast Quentin uważa ją za dziewczynę idealną. Choć w dzieciństwie byli przyjaciółmi, teraz obracają się w zupełnie innych towarzystwach. Zmienia się to jednak, gdy pewnej nocy Margo wciąga sąsiada w plan zemsty na dwulicowych przyjaciołach. Nazajutrz dziewczyna znika, a Quentin pragnie ją odszukać za wszelką cenę.


Mój zachwyt nad ta powieścią nie ma granic. Dzięki niej nauczyłam się więcej o sobie, niż z większości książek, jakie przyszło mi w życiu przeczytać. Ma po prostu wszystko - świetnie skonstruowane, oryginalne postacie, ciekawą i trzymającą w napięciu fabułę, a przede wszystkim górę zdań, które przy każdym czytaniu wydają się coraz piękniejsze.


Z ogromną ciekawością, skupieniem obserwowałam, jak Quentin, szukając Margo, poznaje siebie. Zniknięcie dziewczyny dało mu impuls do działania i wyrwania się z codziennej rutyny. Poznając inne miejsca i ludzi doświadczał życia. Poszerzając horyzonty mógł dokonywać bardziej świadomych wyborów, co do kierunku, w jakim jego życie powinno zmierzać. Choć pozornie zmarnował mnóstwo czasu i pieniędzy na pogoń za swoim wyobrażeniem o Margo Roth Spiegelman, zyskał bezcenną wiedzę o sobie.


Długo zwlekałam z sięgnięciem po powieści pana Greena, choć nie raz i nie dwa czytałam opinie, że warto. Teraz chciałabym Papierowe miasta po prostu wymazać z pamięci, by móc to wszystko przeżyć jeszcze raz. Ale nie ma tego złego, pan Green ma jeszcze parę pozycji na koncie. A ja teraz poczekam jakiś czas, aż większa część fabuły uleci z pamięci, bym mogła sięgnąć po Papierowe miasta jeszcze raz.


Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!






piątek, 27 listopada 2015

"Sopel" Paweł Kornew

Opis z okładki:
W świat Przygranicza trafiasz przypadkiem. Z woli losu. Wysiadasz z wagonu, by na postoju napić się piwa. Chwilę potem nie ma ani stacji, ani pociągu, ani torów, ani dworcowej knajpy, z której właśnie wyszedłeś. Tylko mróz, śnieg, zamieć Brr!

Światem Przygranicza rządzi zasada "wszyscy przeciwko wszystkim". Srebro i artefakty warte są nieporównywalnie więcej niż ludzkie życie. Miłosierdzie czy przyjaźń o tylko puste słowa. Sroga zima zaczyna się już w sierpniu. Zamarza serce. Czasami palce, i to zanim pociągniesz za spust.


 Obudził mnie chłód. Śliskie macki mrozu podczas nocy przeniknęły przez odzież i przemroził organizm do kości. Całe ciało zesztywniało, ręce i nogi zdrętwiały...



Moja opinia:
Czuję, że zapamiętam tę historię na długo. Dotąd czytałam bardzo niewiele książek tak silnie kojarzących się z Rosją, tundrą, chłodem. Mróz opanował tutaj wszystko, nawet ludzkie serca. Zdecydowałam się na połączenie ze sobą recenzji pierwszej i drugiej części, mimo że stanowią one dwie oddzielne książki, ponieważ razem stanowią o wiele lepszy obraz całej historii, a wrażenia po lekturze każdej z nich praktycznie się nie różnią. 


Dlaczego ta dwuczęściowa powieść tak bardzo mnie urzekła?Początkowo sądziłam, że to sprawka sposobu prowadzenia narracji. Czytelnik na wejściu nie dostaje zbyt wiele informacji o Przygraniczu. Dopiero w drugiej części dostajemy więcej technicznych informacji. Dowiadujemy się, że Przygranicze to tak naprawdę łącznik pomiędzy różnymi wymiarami, w którym magia i nadnaturalne istoty są na porządku dziennym. Brakowało mi tej informacji w pierwszym tomie. Chęć poznania natury Przygranicza i wartka akcja utrzymywały mnie przy lekturze. 


Sopel, zwany również Śliskim, należy do patrolowych, którzy dbają o bezpieczeństwo na terenach Przygranicza. Żyją skromnie, głównie z łupów zdobytych podczas patrolów. Ciągle są w rajdzie lub odpoczywają przed kolejnym. Nie mają łatwego życia, ale na pograniczu mało kto żyje w luksusach. Nie brakuje tu jedynie mrozu. 


Mróz był w tej powieści wszechobecny, odczuwałam go na własnej skórze. Z przyjemnością przeniosłam się na chwilę w ośnieżone góry, na białe równiny oraz gęste lasy. Usposobienie głównego bohatera również wpasowywało się w klimat - był bezwzględny, nieustępliwy i surowy. Za takie cechy cenię literaturę zwaną męską. 


Fabuła nie zawsze mnie ciekawiła. Składała się z opisów wędrówek lub pobytu w Forcie, poprzetykanych scenami akcji. To relacjonowanie wydarzeń co jakiś czas stawało się nużące, ale świadomość, że zaraz zdarzy się coś nieprzewidywalnego nie pozwalała mi przerwać czytania. 


Taka lektura nie przypadnie do gustu każdemu. Sama muszę mieć odpowiednie samopoczucie, by czerpać przyjemność z czytania takiej literatury. Sopel emanuje przenikliwym chłodem, a gdy zima tuż za rogiem powinno się polecać rozgrzewające powieści. Książka ta ma natomiast swoisty urok, który sprawia, że jest jak najbardziej warta uwagi.


Moja ocena: 8/10.


Pozdrawiam! 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...