Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont Polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2015

"Diupa" Ewa Nowak

Opis z okładki:
Nieśmiały i zagubiony Wiktor poznaje szaloną i pełną energii Damorkę. Z kolei Wika plącze swoje życie tak, że nie umie już rozpoznać miłości, przyjaźni i dobra. Autorka pokazuje nam pół roku z życia rodzeństwa i ich najbliższych, nawet babci, jak dotąd panny na wydaniu (!).
Ta powieść, w której papuga Diupa ma znaczący udział w początkach obiecujących znajomości, rozczuli cię i rozśmieszy. Jeśli masz na jutro coś pilnego do zrobienia, nie zaczynaj dziś czytać tej książki.


Babcia wychowała nas sama i zawsze powtarzała, że młodość to jest taki kuferek, taki bagaż na całe życie. Im więcej uda ci się do niego upchać, tym więcej będziesz mogła w przyszłości z niego wyjąć. 


Opinia:
Każda książka, przynajmniej w założeniu, ma za zadanie przekazać czytelnikowi jakąś wiedzę lub radę, która kiedyś może okazać się zbawienna. Większość wartościowych treści tak naprawdę nie przydaje się nam w życiu wcale, a jeszcze więcej zapominamy tuż po przeczytaniu lub nie wyłapujemy ich wcale.


Dobra rozmowa polega na tym, że każdy widzi w niej to, co powinien, i nie każdy koniecznie to samo.


Powieści Ewy Nowak mają w sobie coś, co sprawia, że każda z nich wydaje się być skarbnicą mądrości. Tej życiowej i jak najbardziej przydatnej. Wybaczcie, ale daruję sobie dodatkowe wprowadzanie do fabuły, bo okładkowy opis robi to w sposób w zupełności wystarczalny. Każda kolejna informacja psułaby wam zabawę, płynącą z poznawania zakręconych Sobczaków i Rybackich. Musicie natomiast wiedzieć, że poznawanie ich codziennego życia było czystą przyjemnością. 


Znów autorka zaserwowała nam historię o pełnej przygód codzienności. Nabieram natomiast przekonania, że błędem było uważanie bohaterów powieści pani Nowak za potencjalnych sąsiadów. Są zdecydowanie zbyt oryginalni. Co rusz sypią sentencjami, które po prostu trzeba zapisać i zapamiętać. W dodatku przygarnęli ogromną, zieloną papugę praktycznie prosto z ulicy. Zdrowy rozsądek podpowiada, że większość oddałaby ją po prostu do schroniska. Wykazali się tu godną podziwu odwagą.


Ponadto na naszych oczach przeżywają pierwsze miłości, kłótnie i nieporozumienia. Popełniają błędy, nie raz zachowują się tchórzliwie, ale jakoś wszystko udaje się im naprawić. Są jak najbardziej "ludzcy" i dlatego tak trudno oderwać się od śledzenia ich przygód. Nie można oprzeć się wrażeniu, że również było się w podobnej sytuacji i stawiało czoła tym samym problemom.


Kusi mnie by napisać, że chciałabym mieć takich zakręconych sąsiadów, ale wizja ogromnej papugi w mieszkaniu obok ostudza mój zapał. Natomiast o ich perypetiach chętnie poczytam. Z nimi nie da się nudzić, nawet w środku zimy w październiku ;)


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Poczuj miętę do czytania.



poniedziałek, 21 września 2015

"Wszystko, tylko nie mięta" Ewa Nowak


Opis z okładki:
Pamiętasz najbardziej atrakcyjnego chłopaka w szkole? Czy nie kusiło cię, żeby założyć czapkę niewidkę i zajrzeć, co robi, gdy jest sam w domu? O czym marzy, czym się zajmuje i w kim się kocha? Dzięki tej książce poznasz przystojnego Kubę i jego niepowtarzalną rodzinkę. 
Na forum dyskusyjnym jedna z czytelniczek napisała: "Gdzie mieszka Kuba Gwidosz? Żądam numeru jego telefonu!". Czyż powieść może mieć lepszą rekomendację?


Zdrowa, konstruktywna krytyka bywa dla człowieka zbawienna. A co dopiero mówić, gdy krytykuje cię osoba, która cię kocha. Jak wasza babcia. Babcia ma naturalny dar do zaglądania w serce. Tylko maskuje się rubasznością.


Opinia:
Wszystko, tylko nie mięta to historia pewnej rodziny. Wyjątkowej i przeciętnej jednocześnie. Każdy z członków rodziny ma swoje problemy, pragnienia, cele i dzielnie zmierza się z kolejnym dniem. Każdy jest wyjątkowy i potrzebny pozostałym. Razem tworzą typową, polską rodzinkę.


Mariusz i Joanna Gwidosz na co dzień zajmują się pracą, domem i wychowaniem trójki dzieci. Czasem radzą sobie lepiej, innym razem gorzej. Podobnie jak ich pociechy. Kuba, tegoroczny maturzysta, zmierza się z ogromem wiedzy do opanowania i z rodzącym się uczuciem do dziewczyny, która jak na złość zupełnie go ignoruje. Malwina przeżywa pierwszą w życiu miłość do o dwadzieścia lat starszego muzyka, co doprowadza ją do morderczej głodówki. Najmłodsza pociecha, Marynia ma nieskończoną listę pytań, a szukanie odpowiedzi nie jest wcale takie łatwe.


Ot, typowa rodzinka. A jednak powieść wciągnęła mnie na całe popołudnie. Gdy już raz ją otwarłam, oderwałam się dopiero na ostatniej stronie. Jest coś wyjątkowego w tej książce. Byłam zaskoczona w jak ciekawy sposób można opisać codzienność. Natychmiast zaczęłam zastanawiać się, ile okazji do cieszenia się życiem codziennie mnie omija, bo po prostu ich nie zauważam. Dostrzeganie niezwykłości w codzienności to bardzo cenna umiejętność, którą każdy z nas powinien w sobie wypracowywać. Wszystko, tylko nie mięta udowadnia, że warto.


Na przyszłość zastanawiaj się, co mówisz, bo życie umie człowieka bezlitośnie rozliczyć z poglądów. 


Porzucając na chwilę zachwyt nad książką, szukam jakichś skaz czy niedociągnięć, ale zupełnie nic nie przychodzi mi do głowy. Spędziłam przy powieści pani Nowak kilka bardzo przyjemnych godzin. Przypomniała mi, że tak naprawdę życie jest najciekawszą z historii, w dodatku naszą własną. A w końcu my, czytelnicy, zbyt często o tym zapominamy, pochłonięci poznawaniem cudzych opowieści. 


Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!


Recenzja bierze udział w wyzwaniu Poczuj miętę do czytania.

wtorek, 1 lipca 2014

"Nowy przywódca" Julianna Baggott

Opis:
Drugi tom fascynującego cyklu Świat po Wybuchu!
Świat po Wybuchu. Bezpieczni są tylko Czyści, żyjący spokojnie pod Kopułą. Na zewnątrz pozostali zmutowani.
Partridge, syn Willuksa, dowódcy Czystych, ucieka spod kopuły, by na zewnątrz odnaleźć matkę. Dołacza do grupy Wyrzutków, na których czele stoi El Capitan. 
Żeby odzyskać syna, Willux nie cofnie się przed niczym. By ocalić pozostałych, Partridge będzie musiał wrócić pod Kopułę i zmierzyć się z najstraszniejszym wyzwaniem. Pressia zaś, uzbrojona tylko w tajemniczą skrzynkę ze wskazówkami, wyruszy w drogę tam, gdzie nie prowadzą żadne mapy. 
Jeśli tej dójce się powiedzie - uratują świat, jeśli nie - ludzkość zapłaci przerażającą ceną...



Moja opinia:
Miałam wrażenie, że pierwsza część była lepsza, choć i przy tej swój czas spędziłam bardzo przyjemnie.


Nowy przywódca to dość duża objętościowo powieść, bo składa się z aż 560 stron. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że można było skrócić ją do 400. Niektóre przemyślenia Pressi, zwłaszcza te dotyczące niepamiętanej przez nią przeszłości, drażniły mnie. A jednocześnie byłam bardzo miło zaskoczona wątkami miłosnymi, jakie się w tej części rozwinęły. Zwłaszcza zauroczenie El Capitana, zupełnie nie spodziewałam się trójkąta miłosnego z jego udziałem.


Podobnie jak w poprzedniej części, w Nowym przywódcy dużo się działo. Jedno nieszczęście goniło kolejne, a po przeczytaniu zakończenia po prostu muszę dostać kolejną część w swoje ręce. Polecam serdecznie - cykl Świat po Wybuchu to lektura obowiązkowa ;)


Pozdrawiam! 

Moja ocena: 7/10.


czwartek, 13 lutego 2014

"Nowa Ziemia" Julianna Baggott

Opis:
Świat po wielkich eksplozjach. 
Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu. 
Patridge Wychował się w sterylnej Kopule pośród nielicznych Czystych.
Oboje uciekają.
Pressia - przed poborem do militarnej organizacji, 
Patridge - przed ojcem tyranem. 
Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi...



     Myślę, że już wtedy umieraliśmy od straszliwych chorób. Sanatoria były przepełnione. Więzienia zmieniano w ośrodki opieki nad zarażonymi. Woda była już skażona ropą. A nawet gdybyśmy nie zginęli od tego wszystkiego, to ludzie w miastach mieli mnóstwo broni i wciąż wybuchały bunty. W społeczeństwie dominowało banalne poczucie żalu i nieznośne brzemię tanich, ckliwych uczuć. Dusiliśmy się od zanieczyszczeń i promieniowania. Nasze zwęglone płuca umierały. Pozostawieni samym sobie popełnialiśmy samobójstwa, strzelając do siebie z pistoletów, lub płonęliśmy żywcem. Gdyby nie Wybuch, byłoby coraz gorzej i w końcu zatłuklibyśmy się nawzajem na śmierć. Oni tylko to przyspieszyli, nic więcej, prawda?



Moja opinia: 
Uhh, ależ dawno nie czytałam dobrej książki z naprawdę wartką akcją :D Muszę przyznać, że bardzo mi tego brakowało. Cieszę się niezmiernie, że wreszcie znalazłam trochę wolnego czasu ni mogłam go poświęcić właśnie na tę powieść.


Wymieniając liczne zalety Nowej Ziemi należałoby zacząć od wprost genialnego pomysłu na fabułę. Koncepcja świata zagrożonego zagładą nie jest nowością, lecz z tak realnym i dokładnym opisem możliwych skutków zniszczenia Ziemi jeszcze się nie spotkałam. Wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy tego świata splatają się wprost idealnie w jedną, wielką, niesamowitą wizję świata, który zarazem przeraża i fascynuje.


Z jednej strony mamy kopułę wraz z jej wyselekcjonowanymi mieszkańcami-szczęściarzami, poddanymi środkom ulepszającym ich zdolności fizyczne i psychiczne, w pełni kontrolowani i sterowani przez ich "wybawicieli". Po drugiej stronie barykady są nieszczęśnicy, którym dane było przeżyć wybuchy, ale poza kopułą. Tam nie ma ani jednej osoby niedotkniętej deformacją. W ich ciała wtopione są przeróżne przedmioty, zwierzęta a nawet własne dzieci.


Osobliwy świat przedstawiony w Nowej Ziemi jest niebezpieczny, dziki i przepełniony intrygami. A jednak ludzie żyjący w nim wciąż walczą o życie i starają się kochać. Życie jest intensywne, bo balansuje na granicy całkowitego zniszczenia. To czyni go niesamowicie fascynującym.


Polecam gorąco tę powieść wszystkim fanom apokaliptycznych koncepcji. Zdecydowanie warto poznać ten wspaniały świat. Pozdrawiam!

Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!



poniedziałek, 2 grudnia 2013

"Rekrut" Robert Muchamore

Opis:
Terrorystka nie otwiera drzwi obcym w obawie przed tajnymi funkcjonariuszami policji i agentami służb bezpieczeństwa. Jednak jej dzieci przyprowadzają swoich kolegów i biegają z nimi po całym domu. 
Kobieta nie ma pojęcie, że jedno z dzieci założyło podsłuch w każdym pokoju, skopiowało zawartość dysku komputera i sfotografowało notes z adresami, To dziecko pracuje dla CHERUBA. 
Agenci CHERUBA mają od dziesięciu do siedemnastu lat. Ich zadaniem jest prześlizgiwanie się pod radarem uwagi dorosłych i zdobywanie informacji, dzięki którym przestępcy i terroryści posyłani są za kratki.




Moja opinia:
Już sięgając po tę książkę, nie miałam wobec niej wysokich oczekiwań. Czytałam o tej serii wiele dobrego, ale opowieść o dzieciach-agentach mnie nie przekonywała. Na szczęście Rekrut okazał się wciągającą, dobrze napisaną historią. O dzieciach, ale również o wysoko wykwalifikowanych szpiegach.


Mam wrażenie, że powieści o tajnych agentach nigdy się nie znudzą. Przeczytałam Rekruta w błyskawicznym tempie i już planuję wypraw do biblioteki po więcej.



O głównym bohaterze, nastolatku z problemami, czytało mi się całkiem przyjemnie. Twardy, uparty i nieustępliwy James od razu zdobył moją sympatię. W dodatku odznacza się niemałymi umiejętnościami matematycznymi, więc od razu poczułam z nim pewną więź ze względu na moje zainteresowanie przedmiotami ścisłymi.


Czytając Rekruta nie miałam wątpliwości, że gdzieś na Zmieni James właśnie trenuje, a oczami wyobraźni widziałam jak walczy oraz pokonuje tor przeszkód w deszczu i błocie. A chłopak ma tylko dwanaście lat. Ja w tym wieku co najwyżej biłam się z siostrami.


Serdecznie polecam Rekruta. Można z nim spędzić parę naprawdę miłych chwil.


Moja ocena: 8/10.

Pozdrawiam!





wtorek, 25 czerwca 2013

"Erebos" Ursula Poznanski

Opis:
Po jednej z londyńskich szkół krąży piracka wersja gry komputerowej Erebos. Kto raz zagra, nie może się od niej oderwać. Zasady gry są bardzo surowe: każdy ma tylko jedną szansę, nie można z nikim o grze rozmawiać i trzeba grać bez światków. Zadania wykonuje się w świecie rzeczywistym. Nick gra w Erebosa regularnie, aż dostaje rozkaz zabicia człowieka. Nie robi tego i wypada z gry. Kiedy jego bliski przyjaciel ulega ciężkiemu wypadkowi, Nick uświadamia sobie, że Erebos nie jest zwyczajną grą... i że niełatwo będzie ją zatrzymać. 


         Z każdym dniem moja rzeczywistość traci na znaczeniu. Jest głośna i nieuporządkowana; nieprzewidywalna i mozolna. 
     Co może ta rzeczywistość? Czyni człowieka głodnym, spragnionym, niezadowolonym. Zadaje ból, zsyła choroby, poddaje się śmiesznym prawom. Ale przede wszystkim zawsze ma swój koniec. Nieubłaganie prowadzi do śmierci. 
     To, co naprawdę się liczy i ma moc, to inne rzeczy: idee, namiętności, nawet szaleństwo. Wszystko z wyjątkiem rozumu. 
     Nie wyrażam zgody na rzeczywistość. Odmawiam jej współpracy. Uciekam od niej i całym sercem rzucam się w nieskończoność nierzeczywistości. 



Moja ocena:
Erebos tow yjątkowa i interesująca powieść. Autorka zasłużyła na aplauz na stojąco.


Zacznę od tego, że okładka w ogóle nie odzwierciedla zawartości książki. Właściwie nie wiem czy to dobrze czy źle, ale jest to dodatkowy element zaskoczenia. Momenty, w których Nick przebywał w świecie wirtualnym zostały opisane tak realnie jak świat rzeczywisty. Brak bardziej szczegółowych informacji o grze lub słownictwa typowego dla informatyków ułatwiał czytanie i dodatkowo nasilał wrażenie, że świat Erebosa jest równie prawdziwy dla bohaterów jak ich własne życie.


Powieść składa się z połączenia wielu odrębnych, ciągle splatających się wątków, których wspólnym punktem jest główny bohater Nick Dunmor. Cała fabuła jest przemyślana, działa jak dobrze naoliwiony mechanizm, który nie dopuszcza, by żaden z wątków był bezużyteczny lub bezsensowny.


Obserwując rozwój wydarzeń czułam przyjemne napięcie. Zło w Erebosie jest bardzo subtelne, często niezauważalne przez bohaterów, ale wciąż obecne, tak jak w prawdziwym życiu. Muszę przyznać, że na początku, czytając, miałam wrażenie, że jest to powieść dość szablonowa, a bohater przeniknie do świata wirtualnego i osiągnie co tylko autorka książki wyznaczy mu za cel. Tu jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie. Nick nie tylko nie osiągnął tego, co zamierzał w świecie wirtualnym, ale jego przygoda na tym się nie kończyła. Autorka wyznaczyła mu nowy cel, tym razem już w świcie rzeczywistym i dała szansę na zdobycie dziewczyny, której pragnął.


     Koniec jest coraz bliżej. Wkrótce wykonam moją cześć i będę mógł odejść. Będą zwycięzcy i pokonani. Kto będzie zwycięzcą, nie ma znaczenia, najważniejsi będą ci drudzy i modlę się, żeby to byli ci, co trzeba. 


Mogę śmiało powiedzieć, że powieść Erebos zasługuje na uznanie podwójnie. Zachwyca dwoma genialnie skonstruowanymi i przeplatającymi się światami oraz wciąga z podwójną siłą. Polecam jak najbardziej. Warto dodać nadchodzącym leniwym wakacyjnym wieczorom odrobinę napięcia :)


Moja ocena: 10/10!

Pozdrawiam!





sobota, 26 stycznia 2013

"Zieleń szmaragdu" Kerstin Gier

Opis:
Co robi dziewczyna, której właśnie złamano serce? To proste: gada przez telefon z przyjaciółką, pochłania czekoladę i całymi dniami rozpamiętuje swoje nieszczęście. Ale Gwen - podróżniczka w czasie mimo woli - musi wziąć się w garść, chociażby po to, żeby przeżyć. Nici intrygi z przeszłości także dziś splatają się w zabójczą sieć. Złowrogi hrabia de Saint Germain jest bardzo bliski swego celu: Gwendolyn musi stanąć do walki o prawdę, miłość i własne życie.


Na zawsze składa się z wielu "teraz".



Moja opinia:
Wow! Taka była moja reakcja, gdy doszłam do ostatniej strony Zieleni szmaragdu. Autorce udało się połączyć podróże w czasie i młodzieńczy romans, które tworzyły świetnie skomponowaną całość.

Powieść jest pełna humoru, szybkiej akcji i miłosnych rozterek.


Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś n świecie umiera jedna nimfa.


Historia Gwen i Gideona nie jest wątkiem nazbyt oryginalnym czy rozbudowanym i można się było domyślić, co się stanie za moment, ale, mimo wszystko, czytanie o ich wzlotach i upadkach sprawiało mi niemałą radość. Gwen i Gideon tworzą naprawdę dobraną parę.


   - Kiedy mnie całujesz, Gwendolyn Shepherd - powiedział - jest tak, jakby ktoś usunął mi ziemię spod nóg. Nie mam pojęcia, jak to robisz, ani gdzie się tego nauczyłaś. 


Książkę pochłonęłam bardzo szybko - za szybko ;) To już ostatni tom trylogii, a ja bardzo, ale to bardzo nie lubię zakończeń. Zawsze towarzyszy temu ogromny smutek, a kac poksiążkowy jest dłuższy niż zwykle i bardziej daje się we znaki. Jak na złość ostatni tom pochłonęłam z zawrotną prędkością. Będę tęsknić za Trylogią Czasu. To była niesamowita przygoda, a Zieleń Szmaragdu jest świetne zwieńczeniem trylogii. Polecam gorąco!


Moja ocena: 9/10.

Pozdrawiam!



piątek, 17 sierpnia 2012

"Błękit szafiru" Kerstin Gier

Opis:
Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Gemain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę... Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość... 


Nic nie zatrzyma miłości: ni rygle, ni bramy.
Przez wszystko przejdzie.
Początku nie ma, od zawsze bije skrzydłami
I na wieki biła będzie.



Moja opinia:
Druga część Trylogii Czasu jest równie emocjonująca i wciągająca jak pierwsza.


Akcja rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym skończyła się w poprzednim tomie. Gwen musi zmierzyć się z tymi samymi problemami, co poprzednio. Sprowadzają one do jednego głównego problemu - iść za głosem serca czy bezwzględnie kierować się rozumem? Do tego Gwen cały czas grozi niebezpieczeństwo, z którym walczy dzielnie, najlepiej jak potrafi.


Powieść po brzegi wypełniona jest akcją, która nie pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Pani Gier potrafi wzbudzić ogromną ciekawość i głód kolejnych przygód, jak również rozbawić do łez, a emocje bohaterów są oddane po prostu doskonale.


Gwen po raz pierwszy spotyka Paula i Lucy. To wyglądające naprawdę dziwnie spotkanie wzbudzi kontrowersje oraz kłótnie pomiędzy Gwen i Gideonem. W dodatku Hrabia de Saint Gemain ewidentnie ma coś na sumieniu. Wszechobecne intrygi i tajemnice to właśnie to, co lubię w tej trylogii najbardziej.


Błękit szafiru nie przeczytałam, a pochłonęłam. Dotarłam do ostatnich stron w mgnieniu oka i już nie mogę się doczekać, aż dorwę w swoje ręce trzecią część. Polecam Trylogię Czasu z całego serca!



Moja ocena: 10/10!


Pozdrawiam!




poniedziałek, 9 lipca 2012

"Czerwień rubinu" Kerstin Gier

Opis:
Pewnego dnia piętnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII. wieku.



Moja opinia:
O Czerwieni rubinu czytałam mnóstwo pozytywnych recenzji. Spodziewałam się powieści, która mnie zachwyci i na długo pozostanie w pamięci. Czy sprostała oczekiwaniom?


Pierwsza część Trylogii Czasu bez wątpienia ma swój niezwykły urok i klimat. Osobiście uwielbiam wszystko, co związane z podróżami w czasie. Interesujący wydaje mi się ubiór i sposób wysławiania się ludzi z minionych epok, a takich akcentów nie brakuje w tej powieści.


Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z punktu widzenia Gwendolyn (choć w książce częściej można spotkać Gwen), a więc to ją poznajemy najlepiej. Jest osobą dość nieśmiałą i z pozoru przeciętną, ale w głębi kryje się niezależna, odważna, stanowcza i ciekawa świata dziewczyna. Nie daje sobie "w kaszę dmuchać". Ma swoje zdanie i nie daje się zwieść Gideonowi, przystojnemu i bardziej doświadczonemu Podróżnikowi. Jest twarda, choć wydaje się, że nie jest tego w pełni świadoma. Mam nadzieję, że z czasem odkryje swój potencjał.


Bohaterowie Czerwieni rubinu mają szczęście żyć w świecie, w którym podróże w czasie są możliwe. Na pewno wielu ludzi (w tym ja) dałoby się pokroić za możliwość odbycia choć jednej. Na szczęście dzięki tej powieści możemy choć posmakować tego pięknego świata. Naprawdę warto. Polecam z całego serca!


Moja ocena: 9/10.


Pozdrawiam!



Przedstawiam wam piękną piosenkę, która cały czas krążyła po mojej głowie, gdy czytałam Czerwień rubinu



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...