Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

Takiej huśtawki emocji dawno nie przeżyłam

środa, 31 maja 2023

"Mistrz Gry" Joanna Lampka

Opis Wydawcy:

Czy każda wiedza jest warta poznania? A co, jeśli odkryty sekret zmieni wszystko, w co wierzymy, zniszczy podstawy naszego jestestwa, sprawi, że osoby, które miały być dla nas oparciem, staną się największymi wrogami?

Krwawa wojna minęła, ale na Kontynencie Zachodnim wciąż panuje niepokój. Cesarstwo nie może stłumić zamachów dokonywanych przez partyzantów Czarnej Róży. Królestwo staje wobec konfrontacji z ponurym Kościołem Jedynego Boga. Ale przede wszystkim władcy największych potęg powoli zdają sobie sprawę z tego, że to nie oni rozdają karty. Chaos leży w interesie kogoś innego. 

Wojna zabrała wiele żyć. Choć Aline i Ian są lustrami, czyli jak mówi południowa Filozofia Równowagi, idealnymi połówkami, wykopali między sobą przepaść. Córa ultrakonserwatywnego Królestwa Żeglarzy i przyszły władca nowoczesnego Cesarstwa Słońca walczyli ze sobą, a przez ich kaprysy i namiętności ginęli wrogowie i przyjaciele. 

Czy mają szansę wrócić do tego, co było? A może Aline wybierze mężczyznę, którego uważa za swoje przeznaczenie – Michela? Ale czy naprawdę ma wpływ ma na swoje decyzje, czy jest tylko marionetką w dłoniach mrocznego Mistrza Gry?


Taka spokojna i mądra, pewna jak latarnia morska pośród sztormów. 



Moja opinia:

Dziś recenzja książki, której okładka całkowicie mnie zauroczyła. Najwyraźniej można streścić w jednym obrazie całą serię. Patrząc na nią widzę ogromne brzemię, sieć, z której nie ma ucieczki i nadzieję na lepszą przyszłość. Czy ostatni tom serii dowiózł godne zakończenie? 

Zachowujesz się jak maszyna, stara, dobrze naoliwiona maszyna, która działa z przyzwyczajenia, a nie dlatego, że ma jakiś cel. 


Aline jest tutaj bardziej rozdarta niż kiedykolwiek. Jest uprzedmiotowiona, podawana z rąk do rąk, unoszona do rangi świętego symbolu. Tymczasem jedyne czego pragnie, to spędzić resztę życia z synem i ukochanym mężczyzną. Tylko którym mężczyzną?


Była zła na siebie, bo historia wracała jak bumerang, a ona nie uczyła się na swoich błędach. 



O fabule niewiele mogę napisać, bo to co tu się dzieje, to plot twist wszechczasów. W życiu bym się nie domyśliła, nie ma szans. Wszystko jest tutaj płynne, zmienne i niesamowicie emocjonujące. Potrzebowałam miejscami czasu by dotarło do mnie, co się stało. Aline ma tyle odwagi, że czapki z głów. Całe ryzyko, które podejmuje, nie uchodzi jednak na sucho. Ludzie tracą swoje życie na różne sposoby - giną, szpiegują, składają się w ofierze. A Aline idzie do przodu. Wszystko dla wyższego celu - dla przyszłości.


Tylko kłopoty, wyzwania, niebezpieczeństwa i trudne decyzje. Tam, dokąd idę, będzie wyłącznie od górę. 



W tej książce postacie mają miliony wymiarów. Pięknie mówią o codzienności, o wspomnieniach i o tych najważniejszych chwilach. Są tacy ludzcy, fascynujący w swej niedoskonałości. Nie umiałabym wybrać tej jedynej ulubionej postaci. Na przestrzeni serii zmieniali się nieustannie. Jestem pewna, że gdybym sięgnęła znów po pierwszy tom, czytałoby mi się go już zupełnie inaczej niż kiedyś.


Trzeba być silnym, żeby pokazywać swoje słabości



Ta seria była dla mnie emocjonującą, pełną niespodzianek przygodą. Potrzebowałam tego tomu by pożegnać się z Michelem i Ianem, by zrozumieć ich i ich relację z Aline. By ułożyć wszystkie puzzle na swoich miejscach. Mogę już w spokoju odłożyć tę serię na półkę, od czasu do czasu sięgnąć, spojrzeć na okładki i przypomnieć sobie o inspirującej Czarnej Róży. 

 

Wszystko co dobre kiedyś się musi skończyć. 


Pozdrowienia! 

poniedziałek, 29 maja 2023

"Wespertyna" Margaret Rogerson

Opis Wydawcy:

Młoda Artemizja szkoli się, by zostać Szarą Siostrą, mniszką, której zadaniem jest przygotowanie ciał zmarłych, tak aby ich dusze mogły bezpiecznie odejść w zaświaty. Tylko dzięki tym rytuałom bowiem nie zamieniają się w złośliwe duchy polujące na żywych.

Kiedy pewnego dnia klasztor zostaje zaatakowany przez opętanych żołnierzy, Artemizja uwalnia potężnego demona najwyższego, Piątego Rzędu, uwięzionego w świętej relikwii, by wspomógł obrońców klasztoru. W opanowaniu tak złowrogiego demona, żądnego zemsty po wiekach w zamknięciu, pomóc może jedynie najwyższa kapłanka. Wielebna niestety ginie podczas walk… Zdesperowana Artemizja zwraca się więc o pomoc w pokonaniu odradzającej się Starej Magii do jedynej istoty, która dysponuje wiedzą, jak to zrobić: do samego upiora. Jednak stawienie czoła nowemu wrogowi może wymagać od niej zdrady wszystkiego, w co nauczono ją wierzyć – o ile towarzyszący jej demon nie zdradzi jej pierwszy…


Istnieją moce, które się bierze, i takie, które się otrzymuje za darmo. 


Moja opinia:

Szarą Siostrą nie może zostać każdy. Młode dziewczynki są wnikliwie sprawdzane, czy posiadają dar widzenia duchów. Choć dar to chyba przesadzone stwierdzenie - umiejętność. Bo każdy, kto duchy widzi, ten może być przez nie opętany. Bez szkolenia zaatakowany człowiek nie wie jak się bronić. Artemizja ma talentu pod dostatkiem, ale brak jej odpowiedniej wiedzy. Ale świat nie chce czekać, aż ją zdobędzie. Musi podejmować decyzje natychmiast, bo od tego zależy przetrwanie jej Sióstr...


Nienawidziłam odgadywania niewypowiedzianych reguł tyczących się tego, jak długo można patrzeć komuś w oczy i jak często należy przy tym mrugać. Zawsze robiłam coś źle. 


Artemizja skradła moje serce. Przypominała mi Wednesday na każdym kroku. Miała w sobie wiele tajemnic, które odkrywała przed czytelnikiem z czasem. Zaskoczyła mnie jeszcze na początku historii swoją siłą, niezłomnością, zdecydowaniem, które każe wierzyć, że ta dziewczyna jest sobie w stanie poradzić ze wszystkim. Gdy ją jeszcze targały zwątpienie, gdy przygniatała ją presja odpowiedzialności za cudze życie, ja już wiedziałam, że ona to ogarnie.


Z mocą, jaką posiadałam, mogłam przeliczyć każdą swoją decyzję na liczbę ludzi, którzy przeżyją lub nie. 


"Wespertyna" rozpoczyna serię young adult w Wydawnictwie Vesper od pozycji w gruncie rzeczy dojrzałej, gdzie rozwój bohaterki jest tyleż spektakularny, co pełen trudnych wyborów. Sięgnięcie po tę książkę trudnym wyborem nie jest - nie wiem, jak można Artemizji nie polubić. 


Czasem jest tak, że jeśli chcesz uratować innych, musisz najpierw ocalić siebie. 


Pozdrowienia!

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu In Rock - Vesper!



środa, 24 maja 2023

"Samotnia" Anna Kańtoch

Opis Wydawcy:

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu? Łatwo powiedzieć, kiedy się widzi.

Leon Cichy, autor poczytnych kryminałów, całe życie miał szczęście i wszystko układało się po jego myśli. Poślubił dziewczynę, którą poznał w gimnazjum, a jego pierwsza powieść została bestsellerem.

Jednak po trzydziestce coś się zmieniło. Żona bez wyraźnego powodu zażądała rozwodu, a choć romantyczna przygoda na samotnych włoskich wakacjach zdawała się Leonowi nowym otwarciem, pierwszego wieczoru po powrocie został potrącony przez samochód. W szpitalu okazało się, że stracił wzrok. Oszołomiony nową sytuacją, całkowicie zależny od niedawno poznanej młodej kobiety, Cichy dochodzi do wniosku, że stracił rozum. Bo to przecież niemożliwe, by jego nową wybrankę zastąpiła inna osoba, kiedy był nieprzytomny.

To tylko początek ciągu dziwnych wypadków, z którymi będzie sobie musiał poradzić, błądząc w ciemnościach.

W Samotni, współczesnym kryminale, Anna Kańtoch buduje intrygę opartą na izolacji i przedstawia wielowarstwową opowieść o odosobnieniu: wybieranym samodzielnie, narzucanym przez stan zdrowia, miejsce zamieszkania czy niezależne okoliczności. Nic w tej historii nie jest takie, jak się wydaje.


Nikt lepiej ode mnie nie wie, że czasem wyobraźnia to przekleństwo.


Moja opinia:

Książki takie jak ta zawsze wywierają na mnie największe wrażenie. Najbardziej wymyślne potwory nie są mnie w stanie tak przerazić jak cicha wrogość najbliższego otoczenia. Gdy nie możesz zaufać bliskim, a szczególnie gdy nie możesz już wierzyć własnym zmysłom.


Jakby wszechświat uznał, że po tych wszystkich latach, które przeżyłem bez żadnych poważniejszych zmartwień, wreszcie zabawi się ze mną na całego. 


Leon Cichy do trzydziestki wiódł całkiem przyjemne życie. Poślubił kobietę, którą nie tylko kochał, ale również mógł nazwać przyjaciółką, a jego kariera pisarza kryminałów kwitła. Niedawno jednak szczęście się od niego odwróciło. Żona z dnia na dzień zażądała rozwodu. Poznała kogoś. On po rozstaniu również spotkał nową miłość. Na włoskich wakacjach połączyła ich wspólna samotność. Pierwszego dnia po powrocie Leon zostaje potrącony przez samochód. Traci wzrok i teraz świat jest dla niego zupełnie nowym miejscem. Teraz jest zdany na pomoc, bo funkcjonowanie w domku na odludziu jest trudne bez pomocy oczu...


Ludzi widzę tylko, gdy staną na bardzo jasnym tle, a i  wtedy jawią mi się jako złowrogie cienie pozbawione konkretnych konturów. 



Niepokój towarzyszył mi tu od pierwszych stron. A właściwie od zdania kończącego rozdział pierwszy. "W to, że kobieta przedstawiająca się jako Julia naprawdę jest moją żoną, przestałem wierzyć półtora miesiąca później." Od tego zdania wiedziałam, że będzie emocjonalnie nieco mocniej niż zwykle. I rzeczywiście było.


Wszystko, co dawniej uważałem za nudne czy irytujące, teraz, gdy już nie mogę tego robić, nabrało nieodpartego uroku. 


Leon nie jest facetem, z którym mogłabym się zaprzyjaźnić. Drażniła mnie jego bierność w decyzjach. Sam siebie nazwał oportunistą, któremu w sumie było wszystko jedno, który dał się nieść wirowi wydarzeń. Sama potrzebuję mieć kontrolę nad wszystkim, nad czym mogę mieć. Ciekawie się go obserwowało jak próbował wyrwać się ze swojej nowej życiowej pułapki. Bardzo nieudolnie mu to szło.


To jedna z nielicznych zalet bycia niewidomym: pozbawiony rozpraszaczy człowiek ma naprawdę dużo czasu na myślenie. 


Długo dawałam się wodzić autorce. Leon oszalał czy świat sprzymierzył się przeciwko niemu? Długo nie wiedziałam. Finał był ciekawy, kilka ciekawych zwrotów akcji się zmieściło. Jednak nie był on tutaj kluczowy dla mnie. Cały proces szukania odpowiedzi na pytanie "czy oszalałem?" ciekawił mnie stokroć bardziej. Polecam wszystkim, którym dreszczyk niepokoju nie straszny. Temu tytułowi tylko krok do horroru ;)


Albo ja oszalałem, albo cały świat. 


Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Marginesy za egzemplarz recenzencki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...